W Rzeszowie byliśmy o 12.30. Pojechaliśmy do restauracji na obiad. Zajęliśmy stolik i zamówiliśmy posiłek. Podczas jedzenia chłopaki dyskutowali o przeróżnych rzeczach. Po obiedzie pojechaliśmy na Podpromie. Na halę dojechaliśmy o 13.30. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się do recepcji
- Dzień dobry. - powiedziałam do pani za wielkim biurkiem
- Witam. W czymś pomóc? - zapytała
- Czy pan Kowal jest u siebie?
- Akurat ma trening. - powiedziała przeglądając plan - Proszę poczekać w tamtym miejscu. - skierowała nas do jakiejś stołówki. Usiedliśmy we trójkę przy stoliku i poprosiliśmy o kawę. Pani szybko podała nam kawę i '' promocyjne'' ciastko. Moje ciasto zjadł Maciek.
- Idziemy na małą wycieczkę po obiekcie? - zapytał mój brat
- Ciekawie czy gdziekolwiek nas wpuszczą. - powiedziałam
- Ale jak nie pójdziemy to się nie dowiemy. - powiedział Tomek i wraz z Maćkiem wyszli ze stołówki. Zapłaciłam za nas i poszłam za nimi. Chłopaki powędrowali do wielkich drzwi. Przed nimi stał ochroniarz
- Nie możecie tam wejść. To trening zamknięty. - powiedział zagradzając nam drogę.
- Mnie wysłali, żeby pana zawołać, bo tam pani....- Tomek nie wiedział co powiedzieć
- Pani Kóźniak? - przerwał mu ochroniarz
- Tak, pani Kóźniak pana woła. - powiedział. Ochroniarz nam uwierzył i poszedł
- Będziemy mieli przejebane. - powiedziałam. Weszliśmy do środka, a tam piłki dosłownie latały po całej hali. Usiedliśmy na trybunach. Zauważył nas Ignaczak
- Monika?! - zapytał przerywając grę. Wszyscy spojrzeli na nas.
- Podejdźcie. - skazał na nas Kowal. podeszliśmy do niego
- Przepraszam. To moja wina. - powiedział Maciek
- Dobrze się składa, że tu jesteście, ale kto was wpuścił? - zapytał zdziwiony
- Powiedzieliśmy ochroniarzowi, że pani... - zapomniałam nazwiska
- Kóźniak? - zapytał Ignaczak
- Tak, że pani Kóźniak go woła- wyjaśniłam
- A, pewnie Wojtek stoi. On ma słabość do Kóźniakowej. - powiedział ironicznie Ignaczak
- To może ja was przedstawie. - powiedział Kowal - To jest pani Monika Woźniak, a to pan Tomek Zalewski. Jak podpiszą kontrakt to będą tu nowymi pracownikami. - wyjaśnił - A ja jestem Andrzej Kowal - podał nam dłoń
- Monika - uścisnęłam jego dłoń
- Tomek. - zrobił dokładnie to co ja.
- A ja jestem Maciek i bym bardzo chciał być siatkarzem - powiedział ironicznie Maciek
- Witaj Maćku, ale to nie jest takie proste. - powiedział Kowal - Usiądźcie na razie, a ja się zajmę do końca treningiem. - powiedział, a my posłusznie zajęliśmy miejsce na trybunach.
- Hej młody może chcesz spróbować? - zapytał Kosok
- Oczywiście. - Maciek wstał i rzucił bluzę na moje kolana. Poszedł razem z Kosokiem i stanął na miejscu zagrywającego. Nie źle sobie radził z doświadczonymi siatkarzami. Nie pograł sobie długo, bo siatkarze po paru zagrywkach ruszyli do szatni.
- Chodźcie za mną. - powiedział Kowal. poszliśmy za nim. Weszliśmy do jego pokoju i usiedliśmy przed biurkiem. Wyjęłam z torby swoje papiery i podałam mu. Kowal przejrzał moje papiery i podał mi je
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, wszystko jest ok. Zgadza się pani na tą pracę? - zapytał
- Tak, oczywiście.To od kiedy mogę zaczynać i gdzie mam zamieszkać?
- Podpisz tu i trzymaj klucze. Masz tydzień na przeprowadzenie się i za tydzień zaczynasz. - powiedział i podał mi klucze.
- Dziękuję. To do zobaczenia. - powiedziałam
- Do widzenia. -odpowiedział. Wyszłam z gabinetu. Tomek jeszcze został. Poszłam do Maćka, który rozmawiał z Nowakowskim przed halą. Poszłam do samochodu nie zwracając na nich uwagi. Wsiadłam do samochodu. Przyszedł do mnie Piotrek z Maćkiem
- Witam. - powiedział Piotrek siadając koło mnie.
- Coś konkretnie chcesz? Bo zaraz przyjdzie Tomek i jedziemy zobaczyć mieszkania. - powiedziałam
- Odwieziesz mnie? - zapytał
- A gdzie? -
- Na ulice Nową 4. - powiedział,a ja sobie uświadomiłam, że mieszkam na tej samej ulicy i w tym samym budynku
- Tak. Akurat po drodze. - powiedziałam i do samochodu wszedł Tomek. - Gdzie zawieść? - zapytałam
- Na Nową 4 - powiedział - A ty gdzie masz? - zapytał
- Tam gdzie ty. Tylko inne mieszkania.- uśmiechnęłam się i ruszyłam w drogę. Włączyłam GPS, bo nie wiedziałam jak tam dojechać '' Za 3 metry skręć w prawo... Na światłach skręć w lewo...''. Piotrek się wkurzył na sprzęt i go wyłączył
- Jedź prosto. Później w prawo i jesteś na miejscu. Ten GPS prowadzi cię przez samo centrum. - powiedział. Pojechałam we wskazanym kierunku. Po dojechaniu weszliśmy do budynku. Przed budynkiem na ławce siedział miły dozorca.
- Dzień dobry. - powiedział ściągając czapkę
- Dzień dobry. Jak tam dzień miną? - zapytał Piotrek
- A dobrze, dobrze. Dziś spokojnie. Dzieciaki nie palą po kątach. - zaśmiał się
- A to dobrze. Miłego dnia. - powiedział Piotrek. Pożegnaliśmy się z dozorca i ruszyliśmy do windy. Wcisnęłam przycisk z numerem 2. Wjechaliśmy na piętro i ruszyłam z Maćkiem do mojego mieszkania. Za mną poszedł Piotrek.
- A ty czemu nie do siebie? - zapytałam
- Jak by ci tu powiedzieć... Ja wybrałem to mieszkanie specjalnie dla ciebie koło mnie. - powiedział dumny z siebie - Więc witam sąsiadeczkę. - powiedział i poszedł do siebie. Przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam drzwi. Mieszkanie było umeblowane. Weszłam do salonu. W oczy się rzucał duża komoda na której stał telewizor. Stała też kanapa, dwa fotele, szklany stolik i szafka na książki i różne. Rzuciłam torebkę na fotel, a klucze na stolik. Weszłam do sypialni. Stało tam duże łóżko, szafka nocna i drzwi do garderoby. Otworzyłam drzwi. Garderoba nie była za duża, ale śmiało tam zmieszczę swoje wszystkie rzeczy. Podeszłam do wyjścia na balkon. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Rozejrzałam się po okolicy. Było cudownie. Poszłam do kuchni. Kuchnia też była umeblowana. Tak zajęłam się mieszkaniem, że zapomniałam o Maćku. Nigdzie go nie było. Wysłałam mu sms'a. Odpisał, że jest u Piotrka. Wzięłam torbę i zamknęłam mieszkanie. Zapukałam do drzwi obok. Otworzył Piotrek
- Zawołaj Maćka. - powiedziałam
- wejdź. - odpowiedział Piotrek. Weszłam do środka. Maciek siedział przed laptopem Piotrka
- Maciek. Jedziemy już. - powiedziałam wchodząc
- Zaraz. - odpowiedział
- I po co mu pokazałeś, że masz te gry? - zapytałam. Piotrek zaczął się śmiać
- Nic na to nie poradzę. - odpowiedział
- Zabierz mu tego laptopa. - powiedziałam. Piotrek posłusznie zabrał laptop. Pożegnaliśmy się ze środkującym i poszliśmy do samochodu. Przy samochodzie już na nas czekał Tomek. Wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu.
___________________________________________________________________________________
Witaaajcie ! :D
To może ja zacznę tak :) Wczoraj będąc na spacerze zobaczyłam fajną chmurę w kształcie siatkarza, który atakuje piłkę, a tą piłką był księżyc :D Wyglądało to wspaniale :D Niestety nie mam zdjęcia :)
Pozdrawiam :*
poniedziałek, 11 listopada 2013
czwartek, 7 listopada 2013
Rozdział 14
- Monika! Monika! Wstawaj! Jedziemy już! - potrząchał moim ramieniem Tomek.
- Która jest godzina? - zapytałam
- 10.30 - odpowiedział
- Daj mi 30 minut i będę gotowa. - odpowiedziałam. Tomek wyszedł z mojego pokoju, a ja szybko wstałam. Powlokłam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Założyłam szare rurki, białą bokserkę i czarną bluzę z kapturem. Zrobiłam naturalny makijaż, a włosy spięłam w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i założyłam trampki. Wzięłam popakowałam swoje wszystkie rzeczy i z walizką i torbą poszłam do pokoju Tomka. Poszliśmy do recepcji i oddaliśmy klucze. Wyszliśmy z hotelu i poszliśmy do samochodu. Tomek chyba był na mnie obrażony, bo pół drogi się nie odzywał.
- Zły jesteś na mnie za coś? - zapytałam - Jak chcesz to mogę kierować. - dodałam
- Nie o to chodzi. - powiedział. Dalej zapadła głupia cisza. Tomek włączył radio. W końcu dojechaliśmy do domu. Wypakowałam swoją walizkę i wzięłam torbę.
- Nie zapomnij, ze dziś o 18.30 u szefa. - dodał i odjechał. Weszłam do domu. Maciek siedział z laptopem na kolanach w salonie. Przywitałam się z nim i poszłam do pokoju. Wyjęłam swoje rzeczy. Zeszłam na dół do kuchni i podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej butelkę z wodą i poszłam do salonu. Usiadłam na fotelu i włączyłam telewizję. Mój brat zawsze by mi dokuczał i był by weselszy. Siedział smutny przed laptopem. Hello! Ludzie! Brata mi podmienili! Wzięłam łyk wody i spojrzałam na Maćka. Nie mogłam patrzyć na takiego ''smutasa''. Wyłączyłam telewizję
- Maciek, co się stało? - zapytałam
- Szkoda gadać. - zignorował mnie i nadal coś przeglądał w laptopie. Zabrałam mu laptopa i odłorzyłam na stolik
- Mów. - powiedziałam
- Klaudia ze mną zerwała. - powiedział. Usiadłam koło niego i objęłam go ramieniem
- Oj, braciszku. Nie smutaj będzie dobrze. - odpowiedziałam
- Ehee...- powiedział i położył swoją głow na moim ramieniu.
- Dobra. Która jest godzina? - zapytałam
- 14. A co? - zapytał.
- Pójdziemy na halę i wyładujesz swoje emocje na piłce. - odpowiedziałam
- To czekaj wezmę torbę i spakuję rzeczy na trening. - powiedział i ruszył na górę. Poszłam też do swojego pokoju i wzięłam spakowałam leginsy i długą, luźną koszulkę z Garfildem. Zeszłam na dół i wzięłam dokumenty i kluczyki. Maciek już siedział w samochodzie. Ruszyłam w stronę hali. Po dojechaniu poszłam do pani z recepcji i podpisałam się w zeszycie. Poszłam do szatni. Przebrałam się i poszłam na halę. Maciek już sie rozgrzewał. Na szczęśćie nie byliśmy sami. Byli tam znajomi ze szkoły Maćka. Zagraliśmy mecz z dobrym wynikiem dla drużyny Maćka. Mój brat naprawdę dobrze gra w siatkówkę. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę i załatwić mu fachową rozmowę i może grę z ''fachowcami''. Poszłam pod prysznic i ubrałam się. Wyszłam z hali i czekałam na Maćka w samochodzie. On szedł wesoły ze swoimi znajomymi. Kiedy Maciek przyszedł ruszyłam do domu. Była godzina 17.55 Więc szybko dojechaliśmy do domu. Wzięłam tylko swoją torbę i pojechałam do redakcji. Pod budynkiem spotkałam Tomka. Razem poszliśmy do środka. Zapukał do drzwi szefa i otworzył je. Weszłam do środka, a za mną wszedł Tomek. Przewitaliśmy się z panem Wasilewskim. Usiedliśmy przed jego biurkiem.
- Więc coś nie tak z moją pracą? - zapytałam
- Nie, właśnie o to chodzi, że chcemy żeby się pani rozwijała i pewien klub siatkarski prosił o kontakt z panią. - zaczął
- Ale co ja mam z tym wspólnego? - zapytał Tomek przerywając wypowiedź pana Michała
- Robicie razem, wiec chcą was oboje. - powiedział - Tylko żal mi was przekazać innym, no ale nie mogę wam zabraniać rozwijać się. Pamiętajcie, że możecie tu wrócić. - powiedział
- A jaki to klub? - zapytałam
- Asseco Ressovia Rzeszów. - powiedział - Więc zgodziłem się na '' wymianę''. To znaczy oni nam dają dwóch swoich stażystów, a ja im daje was. A i jeszcze jedno. Tam będziecie już pracować z kamerą. - powiedział
- I my się mamy zgodzić? - zapytał Tomek
- Jak chcecie. Ale to zależy od was. - powiedzial
- Ja się zgadzam. Tylko od kiedy? I czy mieszkania są załawione? - zapytałam
- Za tydzień macie być w Rzeszowie. A mieszkania załatwia trener Kowal.- odpowiedział
- Czyli zostało mi tylko pożegnać się i obiecuję, że jak mi tam nie wyjdzie to powrócę - powiedziałam wstając
- Mam taką nadzieję. - odpowiedział i uścisną moją dłoń
- Do widzenia. - odpowiedziałam, a Tomek został w gabincie. Poszłam do samochodu. W samochodzie ucieszyłam się jak dziecko. Ruszyłam w stronę domu. Weszłam do domu i rzuciłam klucze od samochodu na szafkę. Poszłam do salonu. Rodzice i Maciek jedli już kolację. Usiadłam przy stole. Podczas kolacji opowiedziałam rodzicom o nowej pracy. Mamie się to nie spodobało, bo musze się wyprowadzić, ale musi się w końcu przyzwyczaić, że nie będę cały czas tu mieszkać. Po kolacji pomogłam posprzątać i poszłam do siebie na góre. Wzięłam laptopa i zalogowałam sie na fb. Na fejsie siedział Tomek i wysłał mi numer do trenera Ressovi, bo zapomniałam wziąć. Kazał mi też jak najszybciej do niego zadzwonić. Było 19.30 więc postanowiłam zadzwonić. Wybrałam numer
- Hallo. - w słuchawcie usłyszałam głos mężczyzny
- Pan Andrzej Kowal? - zapytałam
- Tak, a kto mówi?- zapytał
- Monika Woźniak. Dzwonię do pana w sprawie pracy, o której mówił pan Wasilewski. - powiedziałam
- A tak. Jednak się pani zgadza? - zapytał
- Tak, a kiedy mam zacząć? - zapytałam
- To nie jest sprawa na telefon. Może pani jutro przyjechać? -
- Oczywiście. Więc jutro na Podpromiu? - zapytałam
- Tak. Niech pani przyjedzie na godzinę 14. - powiedział
- Dobrze. Do zobaczenia jutro. - pożegnałam się. Od razu do Tomka. Miał jutro też przyjechać, więc jedzie ze mną. Rozłączyąłm się. Wzięłam piżamy i poszłam się umyć. Kiedy wyszłam z łazienki poszłam do swojego pokoju. Wzięłam książkę i zacżęłam ją czytać. W połowie czytania usnęłam. Następnego dnia wstałam rano. Wyjęłam z szafy miętowe rurki i biłą bluzkę. Poszłam do łazienki. Umyłam zęby i ubrałam się. Włosy spięłam we francuza i zrobiłam sobie makijaż taki jak zawykle.Wyszłam z łazienki i spotkałam Maćka
- Mogę z tobą jechać? - zapytał
- Oki. - odpowiedziałam i zeszłam na dół. Wzięłam musli i sok pomarańczowy. Kiedy skończyłam śniadanie poszłam na górę. Spakowałam swoje papiery z pracy i ze szkoły. Wzięłam torbę i poszłam do pokoju brata
- Gotowy? - zapytałam
- No już tylko jescze wezmę telefon. - powiedział
- Czekam w samochodzie. - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Założyłam baletki i płaszczyk. Wzięłam torbę i kluczyki i poszłam do samochodu. Po chwili przyszedł Maciek. Pojechaliśmy po Tomka i ruszyliśmy do Rzeszowa.
____________________________________________________________________________________
I tak oto z nudów dodaję nowy rozdział :)))
Pozdrawiam :*
- Która jest godzina? - zapytałam
- 10.30 - odpowiedział
- Daj mi 30 minut i będę gotowa. - odpowiedziałam. Tomek wyszedł z mojego pokoju, a ja szybko wstałam. Powlokłam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Założyłam szare rurki, białą bokserkę i czarną bluzę z kapturem. Zrobiłam naturalny makijaż, a włosy spięłam w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i założyłam trampki. Wzięłam popakowałam swoje wszystkie rzeczy i z walizką i torbą poszłam do pokoju Tomka. Poszliśmy do recepcji i oddaliśmy klucze. Wyszliśmy z hotelu i poszliśmy do samochodu. Tomek chyba był na mnie obrażony, bo pół drogi się nie odzywał.
- Zły jesteś na mnie za coś? - zapytałam - Jak chcesz to mogę kierować. - dodałam
- Nie o to chodzi. - powiedział. Dalej zapadła głupia cisza. Tomek włączył radio. W końcu dojechaliśmy do domu. Wypakowałam swoją walizkę i wzięłam torbę.
- Nie zapomnij, ze dziś o 18.30 u szefa. - dodał i odjechał. Weszłam do domu. Maciek siedział z laptopem na kolanach w salonie. Przywitałam się z nim i poszłam do pokoju. Wyjęłam swoje rzeczy. Zeszłam na dół do kuchni i podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej butelkę z wodą i poszłam do salonu. Usiadłam na fotelu i włączyłam telewizję. Mój brat zawsze by mi dokuczał i był by weselszy. Siedział smutny przed laptopem. Hello! Ludzie! Brata mi podmienili! Wzięłam łyk wody i spojrzałam na Maćka. Nie mogłam patrzyć na takiego ''smutasa''. Wyłączyłam telewizję
- Maciek, co się stało? - zapytałam
- Szkoda gadać. - zignorował mnie i nadal coś przeglądał w laptopie. Zabrałam mu laptopa i odłorzyłam na stolik
- Mów. - powiedziałam
- Klaudia ze mną zerwała. - powiedział. Usiadłam koło niego i objęłam go ramieniem
- Oj, braciszku. Nie smutaj będzie dobrze. - odpowiedziałam
- Ehee...- powiedział i położył swoją głow na moim ramieniu.
- Dobra. Która jest godzina? - zapytałam
- 14. A co? - zapytał.
- Pójdziemy na halę i wyładujesz swoje emocje na piłce. - odpowiedziałam
- To czekaj wezmę torbę i spakuję rzeczy na trening. - powiedział i ruszył na górę. Poszłam też do swojego pokoju i wzięłam spakowałam leginsy i długą, luźną koszulkę z Garfildem. Zeszłam na dół i wzięłam dokumenty i kluczyki. Maciek już siedział w samochodzie. Ruszyłam w stronę hali. Po dojechaniu poszłam do pani z recepcji i podpisałam się w zeszycie. Poszłam do szatni. Przebrałam się i poszłam na halę. Maciek już sie rozgrzewał. Na szczęśćie nie byliśmy sami. Byli tam znajomi ze szkoły Maćka. Zagraliśmy mecz z dobrym wynikiem dla drużyny Maćka. Mój brat naprawdę dobrze gra w siatkówkę. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę i załatwić mu fachową rozmowę i może grę z ''fachowcami''. Poszłam pod prysznic i ubrałam się. Wyszłam z hali i czekałam na Maćka w samochodzie. On szedł wesoły ze swoimi znajomymi. Kiedy Maciek przyszedł ruszyłam do domu. Była godzina 17.55 Więc szybko dojechaliśmy do domu. Wzięłam tylko swoją torbę i pojechałam do redakcji. Pod budynkiem spotkałam Tomka. Razem poszliśmy do środka. Zapukał do drzwi szefa i otworzył je. Weszłam do środka, a za mną wszedł Tomek. Przewitaliśmy się z panem Wasilewskim. Usiedliśmy przed jego biurkiem.
- Więc coś nie tak z moją pracą? - zapytałam
- Nie, właśnie o to chodzi, że chcemy żeby się pani rozwijała i pewien klub siatkarski prosił o kontakt z panią. - zaczął
- Ale co ja mam z tym wspólnego? - zapytał Tomek przerywając wypowiedź pana Michała
- Robicie razem, wiec chcą was oboje. - powiedział - Tylko żal mi was przekazać innym, no ale nie mogę wam zabraniać rozwijać się. Pamiętajcie, że możecie tu wrócić. - powiedział
- A jaki to klub? - zapytałam
- Asseco Ressovia Rzeszów. - powiedział - Więc zgodziłem się na '' wymianę''. To znaczy oni nam dają dwóch swoich stażystów, a ja im daje was. A i jeszcze jedno. Tam będziecie już pracować z kamerą. - powiedział
- I my się mamy zgodzić? - zapytał Tomek
- Jak chcecie. Ale to zależy od was. - powiedzial
- Ja się zgadzam. Tylko od kiedy? I czy mieszkania są załawione? - zapytałam
- Za tydzień macie być w Rzeszowie. A mieszkania załatwia trener Kowal.- odpowiedział
- Czyli zostało mi tylko pożegnać się i obiecuję, że jak mi tam nie wyjdzie to powrócę - powiedziałam wstając
- Mam taką nadzieję. - odpowiedział i uścisną moją dłoń
- Do widzenia. - odpowiedziałam, a Tomek został w gabincie. Poszłam do samochodu. W samochodzie ucieszyłam się jak dziecko. Ruszyłam w stronę domu. Weszłam do domu i rzuciłam klucze od samochodu na szafkę. Poszłam do salonu. Rodzice i Maciek jedli już kolację. Usiadłam przy stole. Podczas kolacji opowiedziałam rodzicom o nowej pracy. Mamie się to nie spodobało, bo musze się wyprowadzić, ale musi się w końcu przyzwyczaić, że nie będę cały czas tu mieszkać. Po kolacji pomogłam posprzątać i poszłam do siebie na góre. Wzięłam laptopa i zalogowałam sie na fb. Na fejsie siedział Tomek i wysłał mi numer do trenera Ressovi, bo zapomniałam wziąć. Kazał mi też jak najszybciej do niego zadzwonić. Było 19.30 więc postanowiłam zadzwonić. Wybrałam numer
- Hallo. - w słuchawcie usłyszałam głos mężczyzny
- Pan Andrzej Kowal? - zapytałam
- Tak, a kto mówi?- zapytał
- Monika Woźniak. Dzwonię do pana w sprawie pracy, o której mówił pan Wasilewski. - powiedziałam
- A tak. Jednak się pani zgadza? - zapytał
- Tak, a kiedy mam zacząć? - zapytałam
- To nie jest sprawa na telefon. Może pani jutro przyjechać? -
- Oczywiście. Więc jutro na Podpromiu? - zapytałam
- Tak. Niech pani przyjedzie na godzinę 14. - powiedział
- Dobrze. Do zobaczenia jutro. - pożegnałam się. Od razu do Tomka. Miał jutro też przyjechać, więc jedzie ze mną. Rozłączyąłm się. Wzięłam piżamy i poszłam się umyć. Kiedy wyszłam z łazienki poszłam do swojego pokoju. Wzięłam książkę i zacżęłam ją czytać. W połowie czytania usnęłam. Następnego dnia wstałam rano. Wyjęłam z szafy miętowe rurki i biłą bluzkę. Poszłam do łazienki. Umyłam zęby i ubrałam się. Włosy spięłam we francuza i zrobiłam sobie makijaż taki jak zawykle.Wyszłam z łazienki i spotkałam Maćka
- Mogę z tobą jechać? - zapytał
- Oki. - odpowiedziałam i zeszłam na dół. Wzięłam musli i sok pomarańczowy. Kiedy skończyłam śniadanie poszłam na górę. Spakowałam swoje papiery z pracy i ze szkoły. Wzięłam torbę i poszłam do pokoju brata
- Gotowy? - zapytałam
- No już tylko jescze wezmę telefon. - powiedział
- Czekam w samochodzie. - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Założyłam baletki i płaszczyk. Wzięłam torbę i kluczyki i poszłam do samochodu. Po chwili przyszedł Maciek. Pojechaliśmy po Tomka i ruszyliśmy do Rzeszowa.
____________________________________________________________________________________
I tak oto z nudów dodaję nowy rozdział :)))
Pozdrawiam :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)