poniedziałek, 11 listopada 2013

ROZDZIAŁ 15

W Rzeszowie byliśmy o 12.30. Pojechaliśmy do restauracji na obiad. Zajęliśmy stolik i zamówiliśmy posiłek. Podczas jedzenia chłopaki dyskutowali o przeróżnych rzeczach. Po obiedzie pojechaliśmy na Podpromie. Na halę dojechaliśmy o  13.30. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się do recepcji
- Dzień dobry. - powiedziałam do pani za wielkim biurkiem
- Witam. W czymś pomóc? - zapytała
- Czy pan Kowal jest u siebie?
- Akurat ma trening. - powiedziała przeglądając plan - Proszę poczekać w tamtym miejscu. - skierowała nas do jakiejś stołówki. Usiedliśmy we trójkę przy stoliku i poprosiliśmy o kawę. Pani szybko podała nam kawę i '' promocyjne'' ciastko. Moje ciasto zjadł Maciek.
- Idziemy na małą wycieczkę po obiekcie? - zapytał mój brat
- Ciekawie czy gdziekolwiek nas wpuszczą. - powiedziałam
- Ale jak nie pójdziemy to się nie dowiemy. - powiedział Tomek i wraz z Maćkiem wyszli ze stołówki. Zapłaciłam za nas i poszłam za nimi. Chłopaki powędrowali do wielkich drzwi. Przed nimi stał ochroniarz
- Nie możecie tam wejść. To trening zamknięty. - powiedział zagradzając nam drogę.
- Mnie wysłali, żeby pana zawołać, bo tam pani....- Tomek nie wiedział co powiedzieć
- Pani Kóźniak? - przerwał mu ochroniarz
- Tak, pani Kóźniak pana woła. - powiedział. Ochroniarz nam uwierzył i poszedł
- Będziemy mieli przejebane. - powiedziałam. Weszliśmy do środka, a tam piłki dosłownie latały po całej hali. Usiedliśmy na trybunach. Zauważył nas Ignaczak
- Monika?! - zapytał przerywając grę. Wszyscy spojrzeli na nas.
- Podejdźcie. - skazał na nas Kowal. podeszliśmy do niego
- Przepraszam. To moja wina. - powiedział Maciek
- Dobrze się składa, że tu jesteście, ale kto was wpuścił? - zapytał zdziwiony
- Powiedzieliśmy ochroniarzowi, że pani... - zapomniałam nazwiska
- Kóźniak? - zapytał Ignaczak
- Tak, że pani Kóźniak go woła- wyjaśniłam
- A, pewnie Wojtek stoi. On ma słabość do Kóźniakowej. - powiedział ironicznie Ignaczak
- To może ja was przedstawie. - powiedział Kowal - To jest pani Monika Woźniak, a to pan Tomek Zalewski. Jak podpiszą kontrakt to będą tu nowymi pracownikami. - wyjaśnił - A ja jestem Andrzej Kowal - podał nam dłoń
- Monika - uścisnęłam jego dłoń
- Tomek. - zrobił dokładnie to co ja.
- A ja jestem Maciek i bym bardzo chciał być siatkarzem - powiedział ironicznie Maciek
- Witaj Maćku, ale to nie jest takie proste. - powiedział Kowal - Usiądźcie na razie, a ja się zajmę do końca treningiem. - powiedział, a my posłusznie zajęliśmy miejsce na trybunach.
- Hej młody może chcesz spróbować? - zapytał Kosok
- Oczywiście. - Maciek wstał i rzucił bluzę na moje kolana. Poszedł razem z Kosokiem i stanął na miejscu zagrywającego. Nie źle sobie radził z doświadczonymi siatkarzami. Nie pograł sobie długo, bo siatkarze po paru zagrywkach ruszyli do szatni.
 - Chodźcie za mną. - powiedział Kowal. poszliśmy za nim. Weszliśmy do jego pokoju i usiedliśmy przed biurkiem. Wyjęłam z torby swoje papiery i podałam mu. Kowal przejrzał moje papiery i podał mi je
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, wszystko jest ok. Zgadza się pani na tą pracę? - zapytał
- Tak, oczywiście.To od kiedy mogę zaczynać i gdzie mam zamieszkać?
- Podpisz tu i trzymaj klucze. Masz tydzień na przeprowadzenie się i za tydzień zaczynasz. - powiedział i podał mi klucze.
- Dziękuję. To do zobaczenia. - powiedziałam
- Do widzenia. -odpowiedział. Wyszłam z gabinetu. Tomek jeszcze został. Poszłam do Maćka, który rozmawiał z Nowakowskim przed halą. Poszłam do samochodu nie zwracając  na nich uwagi. Wsiadłam do samochodu. Przyszedł do mnie Piotrek z Maćkiem
- Witam. - powiedział Piotrek siadając koło mnie.
- Coś konkretnie chcesz? Bo zaraz przyjdzie Tomek i jedziemy zobaczyć mieszkania. - powiedziałam
- Odwieziesz mnie? - zapytał
- A gdzie? -
- Na ulice Nową 4. - powiedział,a ja sobie uświadomiłam, że mieszkam na tej samej ulicy i w tym samym budynku
- Tak. Akurat po drodze. - powiedziałam i do samochodu wszedł Tomek. - Gdzie zawieść? - zapytałam
- Na Nową 4 - powiedział - A ty gdzie masz? - zapytał
- Tam gdzie ty. Tylko inne mieszkania.-  uśmiechnęłam się i ruszyłam w drogę. Włączyłam GPS, bo nie wiedziałam jak tam dojechać '' Za 3 metry skręć w prawo... Na światłach skręć w lewo...''. Piotrek się wkurzył na sprzęt i go wyłączył
- Jedź prosto. Później w prawo i jesteś na miejscu. Ten GPS prowadzi cię przez samo centrum. - powiedział. Pojechałam we wskazanym kierunku. Po dojechaniu weszliśmy do budynku. Przed budynkiem na ławce siedział miły dozorca.
- Dzień dobry. - powiedział ściągając czapkę
- Dzień dobry. Jak tam dzień miną? - zapytał Piotrek
- A dobrze, dobrze. Dziś spokojnie. Dzieciaki nie palą po kątach. - zaśmiał się
- A to dobrze. Miłego dnia. - powiedział Piotrek. Pożegnaliśmy się z dozorca i ruszyliśmy do windy. Wcisnęłam przycisk z numerem 2. Wjechaliśmy na piętro i ruszyłam z Maćkiem do mojego mieszkania. Za mną poszedł Piotrek.
- A ty czemu nie do siebie? - zapytałam
- Jak by ci tu powiedzieć...  Ja wybrałem to mieszkanie specjalnie dla ciebie koło mnie. - powiedział dumny z siebie - Więc witam sąsiadeczkę. - powiedział i poszedł do siebie. Przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam drzwi. Mieszkanie było umeblowane. Weszłam do salonu. W oczy się rzucał duża komoda na której stał telewizor. Stała też kanapa, dwa fotele, szklany stolik i szafka na książki i różne. Rzuciłam torebkę na fotel, a klucze na stolik. Weszłam do sypialni. Stało tam duże łóżko, szafka nocna i drzwi do garderoby. Otworzyłam drzwi. Garderoba nie była za duża, ale śmiało tam zmieszczę swoje wszystkie rzeczy. Podeszłam do wyjścia na balkon. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Rozejrzałam się po okolicy. Było cudownie. Poszłam do kuchni. Kuchnia też była umeblowana. Tak zajęłam się mieszkaniem, że zapomniałam o Maćku. Nigdzie go nie było. Wysłałam mu sms'a. Odpisał, że jest u Piotrka. Wzięłam torbę i zamknęłam mieszkanie. Zapukałam do drzwi obok. Otworzył Piotrek
- Zawołaj Maćka. - powiedziałam
- wejdź. - odpowiedział Piotrek. Weszłam do środka. Maciek siedział przed laptopem Piotrka
- Maciek. Jedziemy już. - powiedziałam wchodząc
- Zaraz. - odpowiedział
- I po co mu pokazałeś, że masz te gry? - zapytałam. Piotrek zaczął się śmiać
- Nic na to nie poradzę. - odpowiedział
- Zabierz mu tego laptopa. - powiedziałam. Piotrek posłusznie zabrał laptop. Pożegnaliśmy się ze środkującym i poszliśmy do samochodu. Przy samochodzie już na nas czekał Tomek. Wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu.
___________________________________________________________________________________
Witaaajcie ! :D
To może ja zacznę tak :) Wczoraj będąc na spacerze zobaczyłam fajną chmurę w kształcie siatkarza, który atakuje piłkę, a tą piłką był księżyc :D Wyglądało to wspaniale :D Niestety nie mam zdjęcia :)
Pozdrawiam :*

czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 14

- Monika! Monika! Wstawaj! Jedziemy już! - potrząchał moim ramieniem Tomek.
- Która jest godzina? - zapytałam
- 10.30 - odpowiedział
- Daj mi 30 minut i będę gotowa. - odpowiedziałam. Tomek wyszedł z mojego pokoju, a ja szybko wstałam. Powlokłam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Założyłam szare rurki, białą bokserkę i czarną bluzę z kapturem. Zrobiłam naturalny makijaż, a włosy spięłam w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i założyłam trampki. Wzięłam popakowałam swoje wszystkie rzeczy i z walizką i torbą poszłam do pokoju Tomka. Poszliśmy do recepcji i oddaliśmy klucze. Wyszliśmy z hotelu i poszliśmy do samochodu. Tomek chyba był na mnie obrażony, bo pół drogi się nie odzywał.
- Zły jesteś na mnie za coś? - zapytałam - Jak chcesz to mogę kierować. - dodałam
- Nie o to chodzi. - powiedział. Dalej zapadła głupia cisza. Tomek włączył radio. W końcu dojechaliśmy do domu. Wypakowałam swoją walizkę i wzięłam torbę.
- Nie zapomnij, ze dziś o 18.30 u szefa. - dodał i odjechał. Weszłam do domu. Maciek siedział z laptopem na kolanach w salonie. Przywitałam się z nim i poszłam do pokoju. Wyjęłam swoje rzeczy. Zeszłam na dół do kuchni i podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej butelkę z wodą i poszłam do salonu. Usiadłam na fotelu i włączyłam telewizję. Mój brat zawsze by mi dokuczał i był by weselszy. Siedział smutny przed laptopem. Hello! Ludzie! Brata mi podmienili! Wzięłam łyk wody i spojrzałam na Maćka. Nie mogłam patrzyć na takiego ''smutasa''. Wyłączyłam telewizję
- Maciek, co się stało? - zapytałam
- Szkoda gadać. - zignorował mnie i nadal coś przeglądał w laptopie. Zabrałam mu laptopa i odłorzyłam na stolik
- Mów. - powiedziałam
- Klaudia ze mną zerwała. - powiedział. Usiadłam koło niego i objęłam go ramieniem
- Oj, braciszku. Nie smutaj będzie dobrze. - odpowiedziałam
- Ehee...- powiedział i położył swoją głow na moim ramieniu.
- Dobra. Która jest godzina? - zapytałam
- 14. A co? - zapytał.
- Pójdziemy na halę i  wyładujesz swoje emocje na piłce. - odpowiedziałam
- To czekaj wezmę torbę i spakuję rzeczy na trening. - powiedział i ruszył na górę. Poszłam też do swojego pokoju i wzięłam spakowałam leginsy i długą, luźną koszulkę z Garfildem. Zeszłam na dół i wzięłam dokumenty i kluczyki. Maciek już siedział w samochodzie. Ruszyłam w stronę hali. Po dojechaniu poszłam do pani z recepcji i podpisałam się w zeszycie. Poszłam do szatni. Przebrałam się i poszłam na halę. Maciek już sie rozgrzewał. Na szczęśćie nie byliśmy sami. Byli tam znajomi ze szkoły Maćka. Zagraliśmy mecz z dobrym wynikiem dla drużyny Maćka. Mój brat naprawdę dobrze gra w siatkówkę. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę i załatwić mu fachową rozmowę i może grę z ''fachowcami''. Poszłam pod prysznic i ubrałam się. Wyszłam z hali i czekałam na Maćka w samochodzie. On szedł wesoły ze swoimi znajomymi. Kiedy Maciek przyszedł ruszyłam do domu. Była godzina 17.55 Więc szybko dojechaliśmy do domu. Wzięłam tylko swoją torbę i pojechałam do redakcji. Pod budynkiem spotkałam Tomka. Razem poszliśmy do środka. Zapukał do drzwi szefa i otworzył je. Weszłam do środka, a za mną wszedł Tomek. Przewitaliśmy się z panem Wasilewskim. Usiedliśmy przed jego biurkiem.
- Więc coś nie tak z moją pracą? - zapytałam
- Nie, właśnie o to chodzi, że chcemy żeby się pani rozwijała i pewien klub siatkarski prosił o kontakt z panią. - zaczął
- Ale co ja mam z tym wspólnego? - zapytał Tomek przerywając wypowiedź pana Michała
- Robicie razem, wiec chcą was oboje. - powiedział - Tylko żal mi was przekazać innym, no ale nie mogę wam zabraniać rozwijać się. Pamiętajcie, że możecie tu wrócić. - powiedział
- A jaki to klub? - zapytałam
- Asseco Ressovia Rzeszów. - powiedział - Więc zgodziłem  się na '' wymianę''. To znaczy oni nam dają dwóch swoich stażystów, a ja im daje was. A i jeszcze jedno. Tam będziecie już pracować z kamerą. - powiedział
- I my się mamy zgodzić? - zapytał Tomek
- Jak chcecie. Ale to zależy od was. - powiedzial
- Ja się zgadzam. Tylko od kiedy? I czy mieszkania są załawione? - zapytałam
- Za tydzień macie być w Rzeszowie. A mieszkania załatwia trener Kowal.- odpowiedział
- Czyli zostało mi tylko pożegnać się i obiecuję, że jak mi tam nie wyjdzie to powrócę - powiedziałam wstając
- Mam taką nadzieję. - odpowiedział i uścisną moją dłoń
- Do widzenia. - odpowiedziałam, a Tomek został w gabincie. Poszłam do samochodu. W samochodzie ucieszyłam się jak dziecko. Ruszyłam w stronę domu. Weszłam do domu i rzuciłam klucze od samochodu na szafkę. Poszłam do salonu. Rodzice i Maciek jedli już kolację. Usiadłam przy stole. Podczas kolacji opowiedziałam rodzicom o nowej pracy. Mamie się to nie spodobało, bo musze się wyprowadzić, ale musi się w końcu przyzwyczaić, że nie będę cały czas tu mieszkać. Po kolacji pomogłam posprzątać i poszłam do siebie na góre. Wzięłam laptopa i zalogowałam sie na fb. Na fejsie siedział Tomek i wysłał mi numer do trenera Ressovi, bo zapomniałam wziąć. Kazał mi też jak najszybciej do niego zadzwonić. Było 19.30 więc postanowiłam zadzwonić. Wybrałam numer
- Hallo. - w słuchawcie usłyszałam głos mężczyzny
- Pan Andrzej Kowal? - zapytałam
- Tak, a kto mówi?- zapytał
- Monika Woźniak. Dzwonię do pana w sprawie pracy, o której mówił pan Wasilewski. - powiedziałam
- A tak. Jednak się pani zgadza? - zapytał
- Tak, a kiedy mam zacząć? - zapytałam
- To nie jest sprawa na telefon. Może pani jutro przyjechać? -
- Oczywiście. Więc jutro na Podpromiu? - zapytałam
- Tak. Niech pani przyjedzie na godzinę 14. - powiedział
- Dobrze. Do zobaczenia jutro. - pożegnałam się. Od razu do Tomka. Miał jutro też przyjechać, więc jedzie ze mną. Rozłączyąłm się. Wzięłam piżamy i poszłam się umyć. Kiedy wyszłam z łazienki poszłam do swojego pokoju. Wzięłam książkę i zacżęłam ją czytać. W połowie czytania usnęłam. Następnego dnia wstałam rano. Wyjęłam z szafy miętowe rurki  i biłą bluzkę. Poszłam do łazienki. Umyłam zęby i ubrałam się. Włosy spięłam we francuza i zrobiłam sobie makijaż taki jak zawykle.Wyszłam z łazienki i spotkałam Maćka
- Mogę z tobą jechać? - zapytał
- Oki. - odpowiedziałam i zeszłam na dół. Wzięłam musli i sok pomarańczowy. Kiedy skończyłam śniadanie poszłam na górę. Spakowałam swoje papiery z pracy i ze szkoły. Wzięłam torbę i poszłam do pokoju brata
- Gotowy? - zapytałam
- No już tylko jescze wezmę telefon. - powiedział
- Czekam w samochodzie. - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Założyłam baletki i płaszczyk. Wzięłam torbę i kluczyki i poszłam do samochodu. Po chwili przyszedł Maciek. Pojechaliśmy po Tomka i ruszyliśmy do Rzeszowa.

____________________________________________________________________________________
I tak oto z nudów dodaję nowy rozdział :)))
Pozdrawiam :*

sobota, 26 października 2013

ROZDZIAŁ 13

Po meczu poszliśmy przeprowadzić parę wywiadów. Podeszłam do Macieja
- Dobry wieczór. Mogłabym zadać parę pytań? - zapytałam
- Witam. Jasne,że tak. -powiedział, a ja włączyłam dyktafon.
- Pierwszy raz pan jest w wyjściowej szóstce i pierwszy raz pan został najlepszym graczem meczu. Spodziewał się pan tego? - zapytałam
- Tak racja, pierwszy raz. Czuję się zaszczycony. Koledzy są o wiele starsi i bardziej doświadczeni. Nie spodziewałem się tego. Jestem zaskoczony. - powiedział
- Zostało mi tylko pogratulować sukcesu i życzę żeby pan się wybił na większe schody siatkarskiej kariery. Powodzenia. - powiedziałam
- Dziękuje. - odpowiedział i wyłączyłam dyktafon.
-Czy ty jesteś ta Monika Woźniak? - zapytał Muzaj
- Tak, a czemu pytasz? - zapytałam
- A bo Karol w szatni i w ogóle gada tylko o tobie. Chyba się zakochał. - powiedział z tajemniczym uśmieszkiem.
- Dobra sorki, ale ja jestem zajęta. Jeszcze raz gratuluję i do zobaczenia.- odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń.  Rozejrzałam się wokoło. Tomek przeprowadzał wywiad z Piotrem Nowakowskim. Piotrek spojrzał dziwnie na mnie. Uśmiechnęłam się i poszłam do drugiego siatkarza. Po przeprowadzeniu wywiadu poszłam w stronę wyjścia. Wyszłam na podwórze. Przy samochodzie stała Gośka z Olkiem.
- Ej Monika. - krzyknęła Gośka. Szybko podeszłam do niej. Przywitałam się z nimi.
- To co jedziemy gdzieś? - zapytał Olek
- Niestety na razie nie da rady. Musze opracować materiały, wysłać i będę wolna. - powiedziałam
- To za godzinę pod twoim hotelem. Tylko podaj adres. - powiedziała Gośka. Podałam jej adres i poszłam do samochodu Tomka. Tomek już na mnie czekał.
- Ty znasz tą ślicznotkę? - zapytał
- Tak to moja przyjaciółka. - odpowiedziałam
- Pewnie dlatego wiedziałaś, że zajęta. A tak pro po związków. Chyba ten siatkarz co puszczał tobie oczko się w tobie zakochał. - powiedział.
- Po czym tak sądzisz? - zapytałam
- Bo mnie opieprzył, że ciebie wysłałem do wygranych. - zaczął się śmiać - A i kazał ci przekazać jego numer telefonu. - odszukał w telefonie i pokazała mi. Zignorowałam to.
- Idziesz dzisiaj z nami? - zapytałam
- Z kim i gdzie?
- Ze ślicznotką jej chłopakiem i ze mną do jakiegoś clubu.  - powiedziałam
- No mogę iść. - powiedział i zaparkował przed hotelem. Wzięłam torbę i weszłam do środka budynku. Poszłam do pokoju i od razu wzięłam się za robotę. Później poszłam wzięłam szybki prysznic i ubrałam czarne rurki, biały top i bejsbolówkę. Nałożyłam lekki makijaż  i poszłam do pokoju. Założyłam trampki, w których przyjechałam i wzięłam torbę. Poszłam do pokoju Tomka. Wyszliśmy z hotelu razem. Przed hotelem Gośka i Olek już na nas czekali. Weszliśmy do ich samochodu
- O, chłopaka sobie znalazłaś? - zapytał Olek
- Nie, to tylko kolega z pracy. W ogóle jemu spodobała się Gośka. - powiedziałam
- A tak to ty jesteś tym Tomkiem? - zapytała Gośka - Gosia jestem - dodała
- Tomek. - powiedział
- Tak, tak a ja jestem Olek. - powiedział z zazdrością
- Zazdrosny Olek. - wybuchłam śmiechem. Po około 15 minut dojechaliśmy do clubu. Weszliśmy do środka. Zajęliśmy z Gośką stolik, a chłopaki poszli po drinki.
- Tylko się znów nie upij. - powiedział Olek podając mi szklankę.
- Zatańczymy? - zapytał Tomek
- Tak jasne. - odstawiłam szklankę i poszłam z Tomkiem zatańczyć. Był doskonałym tancerzem. Przetańczyliśmy dwie piosenki
- Odbijany. - z ni kąt przyszedł Nowakowski. Tomek poszedł do Gośki i Olka -  W końcu mam okazję z tobą pogadać. - powiedział
- A konkretnie? - zapytałam. Nagle Dj zmienił piosenkę na wolną. popatrzyłam w stronę Dj a tam stał Ignaczak z podniesionymi do góry kciukami i szczerząc się do mnie. Piotrek przybliżył się do mnie i objął mnie w pasie
- Bo wiesz podobasz mi się. - zaczął - Tylko ty chyba mnie unikasz. - powiedział
- Ale...- zaczęłam się jąkać - Po czym tak sądzisz? - zapytałam
- Po prostu. Od tego pocałunku to nie odpisywałaś na fb. Na meczu nawet nie podeszłaś, a teraz jak byś mogła to byś uciekła. - powiedział. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Próbowałam unikać wszystkich siatkarzy, ale moją pracą jest z wami się spotkać i porozmawiać. - powiedziałam po pewnym czasie namysłu.
-Dlaczego? - zapytał. Pociągnęłam go za rękę do najbliższego stolika.
- Nie wiem jak ci to wytłumaczyć. - zaczęłam przypominać sobie chwile z hotelu w Łodzi - Najpierw Kłos, później wielka biba i pijana leżałam... nawet nie wiem w czyim łóżku, ale wiem, że na ziemi leżał Bartman i następnie ty. - powiedziałam
- Ale co to ma wspólnego z tą sytuacją. Przecież to się zdarza. Będziemy opowiadać swoim wnukom jaka to babcię pokręconą mają. - powiedział za śmiechem. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się
- Powracając do tamtej sprawy. Kurwa! Co sobie siatkarze pomyślą?! - powiedziałam
- Aha. Cię obchodzi opinia innych? - zapytał - Więc się zapytamy co o tobie myślą. - rozejrzał się dookoła - O, Krzysiek. Chodź tu. - wskazał Piter na Igłę.
- No coś się nie postarałeś. Potrzebujesz rady doświadczonego i starszego kolegi? - powiedział Ignaczak podchodząc do nas.
- Nie o to chodzi. Powiedz co sądzisz o Monice. - powiedział Pit. Spojrzałam na Ignaczaka
- Więc wiesz. Mało cię znam, ale już zawróciłaś w głowie połowie siatkarzy z kadry. - odpowiedział Krzysiek - Ale tak na moje oko to jesteś miła, fajna, ładna...
- Krzysiek! Nie zapomnij że masz żonę! - przerwał mu Pit
- Ale ja miałem powiedzieć tylko co o niej myślę, więc... - powiedział Ignaczak
- To może pan Kosok powie? - zaproponowałam
- Grzesiu! - krzyknął Ignaczak. Kosok nie usłyszał. - Grzesiu! Chodź na chwilę! - krzyknął jeszcze raz. Siatkarz podszedł do nas
- Co się tu dzieje? - zapytał już był troszkę pijany.
-Powiedz co myślisz o tej oto pannicy. - Ignaczak pokazał rękoma na mnie
- Hmm... - zamyślił się. - Jednym słowem jest zajebista. - powiedział - A teraz idziesz ze mną droga panno. - dodał i zabrał mnie na parkiet.  Siatkarzowi nogi plątały się w tańcu, ale nieźle sobie radził.
___________________________________________________________________________________
coment pleas :D

czwartek, 17 października 2013

ROZDZIAŁ 12

Tydzień miną szybko. Zanim się obejrzałam musiałam znów jechać do pracy. Tym razem mieliśmy jechać na mecz do Bełchatowa. W tym spotkaniu Skra zmierzy się z mistrzem Polski - Ressovią. Wraz z Tomkiem wyjechaliśmy z rana. Podróż, o dziwo minęła szybko. Zajęliśmy miejsce na parkingu i poszliśmy do hotelu. Hotel mieścił się zaledwie trzy ulice od hali. Recepcjonalistka podała nam klucze. Poszliśmy z Tomkiem do swoich pokoi. Rzuciłam walizkę  przy łóżku i wyszłam na balkon. Z balkonu było widać przepiękną panoramę Bełchatowa. Chociaż, że był to już początek października i pogoda nie dawała za wygraną z wiatrem i brzydką aura, Bełchatów i tak był przepiękny. Zamknęłam balkon i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam ciuchy. Rozpuściłam włosy i zrobiłam makijaż. Miałam mało czasu, więc szybko schowałam tableta i dyktafon do torby. Mecz miał rozpocząć się o 17, a my na hali mamy być o 13, czyli za 15 minut. Pobiegłam do pokoju Tomka. Tomek akurat wychodził. Poszliśmy do samochodu i zajechaliśmy pod hale. Na hele właśnie podjechał autokar z zawodnikami Sovi. Pierwszy wysiadał kapitan, Akhrem. Większość dziennikarzy zajęło go jako pierwszego. Postanowiłam pójść do niego później. Drugi wysiadł Ignaczak. Szybko podbiegłam
- Dzień dobry. Czy mogę zadać parę pytań? - zapytałam podchodząc do Ignaczaka
- O, cześć. Jasne. - powiedział. Włączyłam dyktafon. Zadałam parę pytań dotyczących dzisiejszego meczu i podeszłam do następnego siatkarza. Kiedy skończyłam weszłam do środka hali. Poszłam do dużego pomieszczenia. Usiadłam przed stolikiem i podeszła do mnie jakaś pani.
- Coś pani chce zamówić? - zapytała
- To poproszę wodę cytrynową niegazowaną - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Kelnerka zanotowała i odeszła. Po chwili przyniosła moje zamówienie. Podłączyłam dyktafon do tableta i zrzuciłam materiały. Szybko je opracowałam, bo było ich mało. Wysłałam materiały do redakcji i po chwili pojawiłt się na stronie internetowej. Do meczu było jeszcze sporo czasu. Do mnie przyszedł Tomek. Usiadł obok mnie i zamówił to co ja.
- Widziałem, że już materiały wysłałaś. - powiedział
- Tak. Nudziło mi się, a tak w ogóle to przedmeczowe wywiady. - uśmiechnęłam się
- Masz racje. Zaraz też wyśle. - powiedział. Podszedł do nas jeden z siatkarzy Sovi.
- Mogę na słówko? - zapytał Piotrek, podchodząc do mnie
- Ok. - powiedziałam i poszłam
- Czemu mnie unikasz? - zapytał, kiedy odeszliśmy od stolika
- Ale jak to? -
- Wysłałaś swojego kolegę zamiast sama podejść...
- Musimy dzielić się pracą. Przecież ja sama laurów nie mogę zbierać - przerwałam mu - Powinieneś iść do szatni. - powiedziałam i poszłam do Tomka. Siedzieliśmy w ciszy. Tomek opracowywał materiały, a ja skorzystałam z wolnej chwili i weszłam na fb.Przejrzałam facebook'a i wylogowałam się. Spojrzałam na zegarek, który wisiał na ścianie.
- Tomek, idziemy? - zapytałam
- A która godzina? -
 - 16.25
- To idziemy. - powiedział. Zapłaciliśmy za swoje zamówienia i poszliśmy. Dwóch dużych panów sprawdzało wejściówki. Pokazaliśmy im wejściówki i wpuścili nas do środka. Zajęliśmy miejsce. Nagle zadzwonił telefon.
- Hallo - powiedziałam kiedy wygrzebałam go z torby
- No, cześć. Spójrz na 4 rząd. - powiedziała Gośka. Rozejrzałam się wokół. Zobaczyłam Gośkę i Olka jak machali do mnie. Uśmiechnęłam się i odmachałam im.
- Co wy tu robicie? - zapytałam
- Przyjechaliśmy na mecz. - odpowiedziała
- Wiesz co, sorki ale muszę kończyć. Ja zostaję tu do jutra to może po meczu się spotkamy? - zapytałam
- Ok. - Odpowiedziała Gośka i rozłączyła się. Siatkarze zaczęli rozgrzewkę. Nowakowski popatrzył w moją stronę i puścił mi oczko. Uśmiechnęłam się i rozejrzałam się wokoło.
- To raczej do ciebie. - powiedział Tomek śmiejąc się ze mnie
- Nie prawda. To może do tamtej ładnej blondynki. - zaśmiałam się.
- Eeetam... Brzydka. - powiedział - Ale za to tamta brunetka jest ładna. - wskazał palcem na Gośkę.
- Zajęta. - powiedziałam uśmiechając się.
- Kto wygra? - zapytał
- Skra. - odpowiedziałam dumnie.
- Zakład? -
- Okej. - odpowiedziałam.   Pierwsza szóstka rzeszowska wbiegła na parkiet: Nowakowski, Kosok, Akhrem, Grzyb, Drzyzga, Perłowski i oczywiście libro Ignaczak. Następnie na parkiet boiska wbiegła szóstka z Bełchatowa: Kłos, Wlazły, Koistra, Muzaj, Wrona, Pliński i libero Zatorski. Chłopaki wbiegając rzucali piłkami. Karol rzucił piłkę do mnie. Złapałam ją
- Szczęściara - powiedział Tomek
- A chcesz? - zapytałam podając mu piłkę
- O, dzięki. - odpowiedział. Mecz się zaczął. Pierwszy set dla gospodarzy, ale w drugim secie wybiła się Sovia. Na zmianę wygrywali, aż do piątego seta. W ostatnim secie było wiele nieporozumień sędziów. Jednak wygrała Skra. Na trybuny weszła duża żółta flaga z pszczołą, a pszczółka bełchatowiańska szalała na boisku. Wszyscy kibice śpiewali z radością ''Mamy żółte serca...''.  MPV otrzymał młody zawodnik - Muzaj.
- Wygrałam.- podskoczyłam z radości.

___________________________________________________________________________________
Hejo! :D
A taki króciutki łapcie ;D
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 14 października 2013

ROZDZIAŁ 11

Z samego rana obudził mnie budzik. Wstałam zaspana i zeszłam na dół. W domu nikogo nie było. Weszłam do salonu. W salonie było dużo butelek porozwalanych i pustych paczek po chipsach.  Poszłam do kuchni. Wzięłam szklankę i nalałam sobie wody. Upiłam trochę ze szklanki i postawiłam szklankę na stole. Wzięłam z szafki woreczek i poszłam pozbierać śmieci. Wyniosłam śmieci i  ruszyłam na górę. Wyjęłam z szafy luźną koszulkę i spodnie dresowe ściągane koło kostek. Włosy spięłam w niedbałego koka. Zeszłam do kuchni i wyjęłam musli z szafki. Do szklanki nalałam soku pomarańczowego. Śniadanie zjadłam oglądając poranny program na tvn. Później wzięłam się za sprzątanie. Ogarnęłam we wszystkich pokojach i wszystkich zakątkach w domu. Sprzątanie zajęło mi sporo czasu. Kiedy posprzątałam mama wróciła z pracy.
- Już wstałaś?- zapytała kiedy weszła
- Nawet ogarnęłam cały dom. - pochwaliłam się
- To ja się wezmę za obiad. - powiedziała mama i poszła się przebrać. Poszłam do swojego pokoju. Miałam wolne w pracy i w domu. Wzięłam telefon i napisałam do Maćka. Rzuciłam telefon i wzięłam laptopa. Włączyłam go i poszłam na dół po sok.  Przyszłam i zalogowałam się na pocztę i facebook'a. Na fejsie było parę zaproszeń do znajomych. Tak jak się spodziewałam były to zaproszenia od wczorajszych gości. Przyjęłam zaproszenia i przeczytałam powiadomienia i wiadomości. Odpisałam na parę wiadomości i wylogowałam się z fejsa. Zajrzałam na pocztę. Było tylko parę reklam. Wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na  bok. Zeszłam na dół. Mama krzątała się po kuchni
- Może pomóc? - zapytałam wchodząc do pomieszczenia
- Nie już kończę. Spróbuj. - powiedziała mama i dała mi na łyżce do spróbowania zupę.
- Nie lubię tej zupy, ale może być. - powiedziałam
- Monika, odbierz Maćka ze szkoły. On samochodem nie jechał. - poprosiła mama
- Ok. Tylko się przebiorę - odpowiedziałam i poszłam na górę. Wyjęłam z szafy miętowe rurki  i kremową koszulkę. Przebrałam się i zeszłam na dół. Założyłam baleriny i kurtkę skórzaną. Wzięłam dokumenty i kluczyki. Wsiałam do samochodu i ruszyłam w stronę jego szkoły. Po dojechaniu napisałam jemu sms'a. Po 15 minutach zjawił się w samochodzie z Klaudią.
- Cześć. - przywitałam się z nimi - To gdzie jechać? Do nas czy Klaudię do domu odwieść?
- Do domu. - odpowiedziała Klaudia. Ruszyłam w stronę jej domu
- Braciszku, co wczoraj u nas się działo? - zapytałam
- Kulturalnie rozmawialiśmy sobie. A że ty sobie poszłaś spać, to przegapiłaś wszystko. - powiedział
- A te nieposprzątane butelki i paczki po chipsach? - zapytałam dalej drążąc temat. Klaudia podejrzanie spojrzała na niego
- A to chłopaków. - usprawiedliwił się - A i chłopaki powiedzieli, że jeszcze wpadną. - dodał.
- A jacy chłopacy? - zapytała Klaudia
- Siatkarze. - powiedział Maciek. Dojechaliśmy do domu Klaudii. Pożegnaliśmy się z nią i ruszyliśmy do swojego domu. Kiedy wróciliśmy mama czekała z obiadem na nas. Z niechęcią jadłam zupę. Przy obiedzie Maciek powiedział rodzicom o swoich siatkarskich planach. Ja nie wierzyłam w to, że mu się uda. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać. Kiedy skończyłam poszłam do pokoju. Wzięłam książkę i zaczęłam ją czytać. Czytanie przerwał mi Maciek, który wszedł z laptopem
- Obejrzymy film? - zapytał
- Tak, jasne. - odpowiedziałam. Maciek postawił laptopa na ziemi. Ściągnęłam wszystkie poduszki z łóżka na ziemię. Maciek włączył film, a ja poszłam jeszcze po cole. Przyniosłam dwie szklanki i butelkę z napojem. Z szafki wyjęłam schowaną paczkę chipsów. Położyliśmy się i zaczęliśmy oglądać film. Do pokoju weszła mama z Klaudią. Klaudia przyłączyła się do naszego domowego seansu.  Po 2 godzinach oglądania Maciek sprzątną laptopa i poszli z Klaudią na spacer. Zaczęłam ogarniać w pokoju. Na szafce leżała jakaś bluza. Od samego rana myślałam, że to Maćka. Wzięłam ją, żeby zanieść do pokoju brata, ale to nie jego bluza. Złożyłam ją i położyłam na komodzie. Zdecydowałam, że zapytam się Maćka kogo to bluza. Zeszłam na dół i zaniosłam szklanki. Mama jak zwykle w swoich papierach, a tato zajęty swoimi papierami. Odstawiłam szklanki do zlewu i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku w pokoju gościnnym i włączyłam telewizję. Zadzwonił telefon
- Jaaa....? - powiedziałam nie patrząc kto dzwoni
- Monika? - zapytał męski głos
- Tak. W czymś problem? - zapytałam i zerknęłam na wyświetlacz. Numer nie znajomy - A tak w ogóle to kto dzwoni? -
- Piotrek. Zostawiłem chyba u ciebie bluzę. - powiedział
- Piotrek? Przepraszam, a jaki? - zapytałam, bo za bardzo nie wiedziałam
- Nowakowski - odpowiedział
- A, tak. Jakąś buzę znalazłam u siebie w pokoju. - powiedziałam
- O, właśnie taka czarna z kapturem? - zapytał
- Tak. To wyślij mi adres, a ja ci prześlę tę bluzę. - powiedziałam i podeszłam po kartkę i długopis
- Może wpadnę po nią? - zapytał
- Ale to kawał drogi . - powiedziałam
- Jestem przed twoi domem. Mogę wejść? - zapytał. Rozłączyłam i pobiegłam na dół. Otworzyłam drzwi. Wpuściłam siatkarza do środka
- Schodami w gór i pierwsze drzwi w prawo. - powiedziałam
- Tak, wiem. Wczoraj już tam byłem - odpowiedział i pokierował się w stronę mojego pokoju. Ja poszłam do kuchni i nalałam soku sobie i dla niego. Wzięłam napoje na górę. Weszłam do pokoju. Piotrek siedział z laptopem na kolanach. Postawiałam picie i zabrałam mu laptopa. Wzięłam bluzę i rzuciłam w jego stronę.
- Dzięki - odpowiedział i wziął do ręki szklankę z sokiem. - Ej, mam pytanie.. - powiedział
- Nie jestem ''ej''. No słucham.
- A wiesz co. Te pytanie jest nie ważne. Powinienem iść. - odstawił szklankę i wstał.
- Okeeej. To się nasiedziałeś.- powiedziałam i odprowadziłam go do drzwi.
- No to pa. - powiedział i pocałował mnie. Oderwałam się i zamknęłam drzwi. Co sobie o mnie pomyślą ci siatkarze?!  Najpierw z jednym, teraz z drugim?! Otrząsnęłam się i poszłam do pokoju. Sprzątnęłam szklanki. Była późna godzina więc wzięłam piżamy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamy. Zmyłam makijaż, a włosy spięłam w niedbałego koka. Poszłam do pokoju. Pościeliłam łóżko i położyłam się spać.
___________________________________________________________________________________
Siemkaa :D
łapcie rozdział i komentujcie :D
Pozdrawiam :*

niedziela, 6 października 2013

ROZDZIAŁ 10

Wstałam wcześnie rano. Podeszłam do okna. Była wrześniowa, deszczowa aura. Wyjęłam więc z szafy szare rurki i białą koszulę z ćwiekami. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy, umyłam zęby i ubrałam się.  Włosy spięłam w niedbałego koka i rozpuściłam grzywkę. Pomalowałam się. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Na dole mama przygotowywała śniadanie. Podeszłam do szafki i wyjęłam musli. Nalałam szklankę soku i zaczęłam jeść. Po śniadaniu wzięłam torbę i pojechałam do redakcji. Kiedy dojechałam wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę budynku. Weszłam do środka. Przywitałam się z recepcjonalistką i Tomkiem, który stał koło recepcji. Poszłam do pokoju pana Wasilewskiego.
- Dzień dobry. - przywitałam się
- O, witam. Usiądź. - wskazał ręką krzesło przed biurkiem - Więc twoje prace są... niezłe. Wywiązałaś się z pracy. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Masz tydzień wolnego - powiedział i pożegnałam się z nim. Po drodze spotkałam Tomka
- Co ty taka w skowronkach cała? - zaczął się śmiać
- Wolne mam przez caaały tydzień. - powiedziałam dumna z tego co mówię
- Nie na długo. Później znów ze mną po całej Polsce będziesz jeździła. - powiedział
- Znów z tobą? - zapytałam ze śmiechem - jakoś przeżyję. Dobra ja muszę lecieć. Miłej pracy. - powiedziałam i pożegnałam się z nim. Wyszłam z budynku i poszłam do samochodu. Pojechałam do sklepu. Zrobiłam zakupy i ruszyłam w stronę domu. Po dojechaniu wypakowałam zakupy z z samochodu i weszłam do domu. W domu nikogo nie było. Poukładałam kupione produkty i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na pocztę. Było parę reklam i wiadomości. Zaczęłam czytać po kolei. Pierwsza przeczytana była od Tomka, druga od recepcjonalistki z redakcji,a trzeci od nieznajomego. '' Witam! Zapomniałaś coś wziąć. Tak szybko się zwinęłaś. Pozdrawiam. Zati :)'' Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Jak ja mogła zapomnieć o książce. Odpisałam na tego maila, że przy następnej okazji mi odda. Wyłączyłam laptopa i zadzwoniłam do Gośki. Umówiłyśmy się na kawę na godzinę 13. Była godzina 11. więc miałam troszkę czasu. Podeszłam do szafy i zmieniłam białą koszulę na luźną koszulkę z jakimś śmiesznym obrazkiem. Zeszłam na dół. Postanowiłam przygotować obiad. Na obiad zrobiłam spaghetti. Kiedy zrobiłam sos wstawiłam makaron. Do domu wszedł Maciek
- A ty co? Ze szkoły zwiałeś? - zaśmiałam się, bo było w pół do pierwszej
- Nie. Od matmy nauczyciela nie ma i nas zwolnili. Mmm... Jak ładnie pachnie. - powiedział zaglądając w garnek
- Zostaw. Zaraz dostaniesz. - powiedziałam i uderzyłam go ścierką
- Za co to? - zapytał. Zaczęłam się śmiać. Po zagotowaniu makaronu nałożyłam posiłek dla siebie i Maćka. Jedząc posiłek rozmawialiśmy o wszystkim. Z bratem miałam dobry kontakt, chociaż jak byliśmy młodsi biliśmy się i kłóciliśmy jak to w rodzeństwie bywa. Ale zawsze mogę na niego liczyć, a on na mnie.  Po skończonym posiłku Maciek pomógł mi posprzątać. Później poszłam na górę i przebrałam się. Nałożyłam leginsy i luźną tunikę. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Narzuciłam na siebie płaszczyk jesienny i czarne botki. Powiedziałam Maćkowi, że idę na umówione spotkanie z Gośką i poszłam. Postanowiłam się przejść. Kawiarnia, w której się umówiliśmy była zaledwie 30 minut spacerku. Idąc mijałam sporo ludzi, znajomych i nieznajomych. Wrześniowy wiatr nie dawał za wygraną i bawił się w berka z kolorowymi liśćmi. W końcu doszłam do kawiarni. Gośka czekała tam już na mnie. Podeszłam do niej i przywitałam się z nią. Zamówiliśmy dwie kawy i Gośka opowiedziała mi, że chodzi z Olkiem. Ucieszyłam się z tego powodu.
- To teraz ty, opowiadaj co u ciebie słychać? Może z tym Tomkiem coś tego? - zaśmiała się
- Nie no, coś ty to tylko kolega z pracy. - odpowiedziałam jej
- A rozmawiałaś z siatkarzami? - moja przyjaciółka miała hopla na punkcie siatkówki, siatkarzy i wszystkiego co się z nią kojarzy.
- Tak, jednego nawet pocałowałam... - powiedziałam ciszej
- Że co zrobiłaś?! - krzyknęła na całą kawiarnię. Wszyscy spojrzeli w naszą stronę. Przeprosiliśmy ich, a Gośka zapytała ponownie
- Ale to samo, tak jakoś... Zatopiłam się w jego błękitnych oczach i jakoś tak... - powiedziałam bawiąc się łyżeczką
- A który to? - zapytała. Odpowiedziałam jej na każde zadane pytanie. Czułam się jak na przesłuchaniu. Ona musiała wiedzieć wszystko, ale na koniec powiedziałam jej, że to co się zdarzyło to nie miało znaczenia ani dla mnie, ani dla niego.
- Dobra, ja muszę uciekać. Umówiłam się z Olkiem. Więc buziaki. - cmoknęła mnie w policzek i zostawiła samą w kawiarni. Spokojni dopiłam kawę i zapłaciłam rachunek. Wyszłam z kawiarni i ruszyłam w centrum miasta. Poszłam do galerii. W galerii spotkałam Klaudię. Razem z nią wybraliśmy się na zakupy. Po 2 godzinach w galerii ruszyłam w stronę domu. Już się ściemniało. Szłam z zakupami jak najdłużej. Nagle ktoś złapał mnie za boki. Odwróciłam się i walnęłam prosto w twarz
- Nie takiego powitania się spodziewałem. - powiedział ze śmiechem chłopak, którego uderzyłam
- Przepraszam, ale nie wiedziałam. A tak w ogóle to co wy tu robicie? - zapytałam
- Książkę przyjechałem oddać, a tamten do towarzystwa. - zaśmiał się Zatorski
- Ale miasto jest duże nie każdy się tu zna, więc jak wy tu byście mnie znaleźli? - zapytałam
- Właśnie jechaliśmy do redakcji, w której pracujesz. Pewnie by tam dali nam twój adres. - powiedział Kłos
- Dobra, jak już tu jesteście, to zawieście mnie do domu. - zaśmiałam się
- O. Jaka wygodnisia - zaczął się śmiać zbliżający się w naszą stronę Wrona.
- No i oczywiście zapraszam was na kawę . - powiedziałam i ruszyliśmy w stronę samochodu. Powiedziałam chłopakom jak dojechać, a oni i tak się zgubili. Po dojechaniu zaprosiłam ich na kawę. Weszliśmy do domu. W domu mama z tatą szykowali się na kolację do znajomych, a Maciek korzystając z okazji siedział przed telewizorem.
- Mamoo... Gości mamy. -  krzyknęłam rozbierając buty i kurtkę.
- A kto taki nas odwiedził? - mama weszła na korytarz zapinając drugi kolczyk
- To jest Karol, Paweł i... - zapomniałam imienia Wrony
- Andrzej miło mi. - powiedział Wrona witając się z moją mamą
- Tak właśnie Andrzej - dodałam - No to wchodźcie dalej. - powiedziałam i wskazałam ręką do salonu. Chłopaki posłusznie przeszli w skazane miejsce. Siatkarze przywitali się z Maćkiem. Poszłam do kuchni wstawić wodę na kawę. Wyjęłam z szafki ciastka i ułożyłam je na talerzyku. Zasypałam kawę do szklanek i zalałam ukropem. Szybkim ruchem odwróciłam z talerzem z ciastkami, żeby ustawić je na tacy. Niespodziewanie przede mną wyrósł Kłos. Przestraszyłam się, że wszystkie ciastka wypadły mi z rąk. Zaczęliśmy się śmiać. Siatkarz pomógł mi pozbierać ciastka
- To będzie bez ciastek. - odpowiedziałam i odstawiłam talerz na blacie
- Jak to bez? - zapytał i wziął z talerzyka ciastko i cały talerzyk.
- A tak w ogóle to potrzebujesz coś? - zapytałam biorąc tacę
- Musimy pogadać - powiedział poważniejszym głosem
- Zaniosę im kawę. Maciek się nimi zajmie i za chwilę przyjdę. - powiedziałam i wzięłam tackę. Zaniosłam chłopakom kawę i powróciłam do Kłosa
- No to słucham. - powiedziałam i usiadłam na przeciwko mnie
- Tak naprawdę to ta książka była tylko pretekstem- zaczął
- Domyśliłam się - powiedziałam i wzięłam łyk gorącego napoju
- Chodzi o ten całus. Może dla ciebie to nic nie znaczy, ale ja chyba... - nagle mu przerwałam
- Co ty tu robisz? - zapytałam widząc naszego atakującego
- No bo Piotrek ma ci coś do powiedzenia - powiedział Bartman. Piotr Nowakowski wszedł do kuchni.
- Jak wy tu trafiliście? - zapytałam
- facebook... - powiedział z ironią Zbyszek
- Ale na facebook'u nie  ma adresu - powiedziałam
- Twoja przyjaciółka nam powiedziała - wyjaśnił Piotrek
- No to ja was słucham - wstałam wstwić wodę na kawę dla siatkarzy
- Ale w cztery oczy - powiedział środkujący
- No to będzie w sześć... - powiedziałam
- Nie, bo ja też będę i będzie w osiem - zaśmiał się Zibi. Wstałam zalałam kawę i podałam Piotrkowi i Zbyszkowi.
- Więc? - powiedziałam siadając
- To ja zacznę - powiedział Bartman - Piotrek się w tobie zabujał - powiedział atakujący tak jak dzieciak z gimnazjum. Nagle do kuchni przyszedł Zatorski
- Ej, przecież Karol się w niej kocha - powiedział. Nie wiedziałam co im odpowiedzieć. Po prostu prychnęłam śmichem.
- I z czego się śmiejesz. - zapytał Zibi
- Normalnie jak w filmie. Ja wam powiem tak: niedawno rozstałam się z chłopakiem i nie planuje się w najbliższym czasie wiązać z nikim.  - powiedziałam
- To co zakonnica? - zaśmiał się Zatorski
- Tak, zakonnica. - odpowiedziałam ze śmiechem. Poszliśmy wszyscy do salonu. Maciek zaczął opowiadać chłopakom, że i on chce być siattkarzem. Chłopaki zaczeli mu tłumaczyć w jakim klubie najlepiej zacząć. Zrobiło się późno, a mnie znudziło słuchanie o tym. Nie wiem kiedy usnęłam. Obudziłam się, jak ktoś delikatnie kładł mnie do łóżka. Otworzyłam oczy
- Śpij, śpij. To tylko ja. - powiedział Pit, który nakrywał mnie koudrą. Zamknęłam oczy i nagle zarwałam się z łóżka
- Że kto? - krzyknęłam.
___________________________________________________________________________________
Witajcie! ;D
Nie wiem co ja mam napisać ;D Może to, że u mnie była piękna pogoda xD a u Was?
Trzymajcie:
http://ask.fm/pauluska98
Pozdrawia <3

środa, 2 października 2013

ROZDZIAŁ 9

Po opracowaniu i wysłaniu felietonu wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na bok. Do pokoju wszedł Tomek.
- Pojedziemy jutro o 13. A teraz chodź na kolację. - powiedział. Założyłam czarne trampki i poszliśmy na dół. Wzięliśmy posiłek. Na kolacje była jakaś zapiekanka. Zajęliśmy stolik i zaczęliśmy jeść.
- Jakieś marne te hotele. - powiedziałam przeżuwając posiłek.
- A czego się spodziewałaś. Tu się tylko meldują sportowcy i nie raz dziennikarze. - uświadomił mi Tomek. -No jak ja bym się wybierała na wakacje to na pewno bym tego miejsca nie wybrała.  Po zjedzonym posiłku poszliśmy do swoich pokoi. Jak zwykle Tomek zaszył się w swoim pokoju z laptopem. Ja postanowiłam położyć się wcześniej spać. Wzięłam piżamy i poszłam w stronę łazienki. Nagle ktoś, a raczej paru ktosi bez pukania z wrzaskiem wbiegł do mojego pokoju. Zatrzymałam się przed samymi drzwiami
- Tylko nie mów, że idziesz spać. - powiedział Ignaczak
- A co mam robić? hmm... Pewnie tak jak wy wbiegać z wrzaskiem do innych pokoi. - powiedziałam
- No na przykład. A tak seryjnie to załóż tą kieckę i te szpileczki i idziemy w balety. - krzyknął Kurek.
- Chcę wam przypomnieć, że ja tu jestem w pracy. A mój kolega, który się jako nową opiekuje siedzi za ścianą. - powiedziałam Kosok za chrząknął
- My też jesteśmy w pracy więc jak nie będziesz gotowa w 15 minut to wyniesiemy cię tak jak stoisz. - powiedział. Poddałam się w końcu i wyjęłam z torby zwykłe rurki, niebieską luźną bluzkę z rękawem 3/4 i z suwakiem na plecach. Poszłam do łazienki i przebrałam się. Pomalowałam się tradycyjnie tylko górną kreskę trochę mocniej podkreśliłam. Włosy z warkocza rozpuściłam. Spryskałam się perfumami. Nagle ktoś wszedł mi do łazienki
- Minęło 15 minut. - powiedział Kosok, który był gotowy mnie podnieść
- Ej, a jak bym tu stała bez ubrań? - powiedziałam
- Ale całkiem naga? - wtrącił się Bartman
- Tak.  - odpowiedziałam
- Ale nie stoisz. - powiedział Kosok i podniósł mnie w górę - Weźcie dla niej jakieś buty. - dodał i wyniósł mnie na podwórko.
- Puść mnie! - zaczęłam walić pięściami w plecy siatkarza
- Na boso będziesz stała? Zaraz Kurek ci buty przyniesie. - powiedział  i posadził mnie na ławeczce.
- Już się boje. - odpowiedziałam siadając po turecku. Kurek szedł z resztą siatkarzy niosąc mi buty. Wziął czarne trampki. Tego bałam się najbardziej - Wy bezguścia! - krzyknęłam, a przechodni zatrzymywali na nas wzrok
- O co ci chodzi? - zapytał Kurek
- Kto do takiej bluzki, by trampki założył? Debile! - Kosok powiedział to, tak jak by był najlepszym stylistą świata. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To ja idę wymienię te buty. - powiedziałam i założyłam trampki.
- Nie chciałem grzebać po twoich rzeczach, więc wziąłem te, które stały obok łóżka. - powiedział na swoją obronę Kurek.
- Tak,tak - pobiegłam do swojego pokoju. Założyłam czarne szpilki wzięłam jeszcze czarną, skórzaną kurtkę i poszłam do chłopaków. Poszliśmy w stronę pobliskiego klubu. Przed drzwiami klubu sprawdzili nam dowody. Od razu po wejściu chłopaki zaczęli szaleć na parkiecie. Nawet ci co byli już dawno po ślubie szaleli jak kawalerzy. Usiadłam przy barze i patrzyłam jak tańczą. Nagle któryś poderwał mnie do tańca. Ten KTOŚ to był Żygadło. Nie spodziewałam się po nim, że tak wywija na parkiecie. Po 3 godzinach wszyscy siatkarze byli pijani. Oczywiście ja też z nimi sporo wypiłam. Zostałam przy stoliku sama z Nowakowskim
- No i co z tym chłopcem? - zaczął majaczyć, strasznie nie zrozumiale powiedział
- A no wiesz. To mój były i nie chcę do tego powracać. - powiedziałam też lekko majacząc i porwałam go do tańca. Przed piątą nad ranem wyszliśmy z klubu. Po niektórych siatkarzy to by mogli z taczką przyjechać. Ignaczak szedł oparty o Możdżonka, ledwo trzymając się na nogach. Możdżonek natomiast wymachiwał butelką i zaczął śpiewać. Nagle znikąd podszedł do nas ochroniarz hotelu. Powiedział, żebyśmy byli cicho, bo wezwie policję. Posłusznie się uciszyliśmy i  poszliśmy wszyscy spać. Następnego dnia nic nie pamiętałam. Obudziłam się półnaga i to jeszcze w nieswoim łóżku.
- Kurwa! Gdzie ja jestem?! - krzyknęłam przestraszona zakrywając się kołdrą, bo byłam w samej bieliźnie. Obok mnie leżał skacowany Bartman
- Nie krzycz tak, bo głowa mnie boli. - powiedział i przeciągnął się
- Ale co ja tu robię? - zapytałam
- Nie bój się. Sama się rozebrałaś. - powiedział wyjaśniając.
- Mam nadzieję. -  kiwnęłam z niedowierzaniem głową, pozbierałam swoje ciuchy i owinięta w kołdrę pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam zimny prysznic, żeby mnie podniósł do dobrej formy. Ubrałam ciuchy. Buty wzięłam w rękę i poszłam do swojego pokoju. Była godzina 12. Pozbierałam wszystkie swoje rzeczy i popakowałam. Zamieniłam szpilki na baleriny. Wczorajszy makijaż zmyłam i nałożyłam tylko podkład i wytuszowałam rzęsy. Wyszłam z łazienki. Przyszedł Tomek.
- Widzę, że dzisiaj sam będę musiał prowadzić samochód. - powiedział ze śmiechem. Machnęłam tylko ręką. Tomek pomógł mi z walizką, a ja wzięłam tylko torby. Oddaliśmy klucze do pokoju w recepcji i pożegnaliśmy się. Poszliśmy do samochodu. Tomek popakował walizki a ja rzuciłam torbę  i laptopa na tylne siedzenia.  Ruszyliśmy w stronę domu. W połowie drogi usnęłam i obudził mnie Tomek jak dojechaliśmy już do domu.
- Wyspała się? - zapytał rozbawiony
- Nie za bardzo. - powiedziałam i wzięłam swoje rzeczy. Tomek pomógł mi z walizką i pojechał. W domu nikogo nie było. Poszłam więc do swojego pokoju. Rzuciłam torbę na łóżko, a laptopa położyłam na biurku. Wyjęłam swoje ciuchy i rzuciłam je do prania. Wzięłam z szafy wyjęłam jakąś luźną koszulkę i czarne spodnie. Przebrałam się i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni. W piekarniku była zapiekanka, więc wzięłam sobie trochę. Po zjedzonym posiłku pozmywałam i poszłam do salonu. Włączyłam telewizję. Szła powtórka serialu.  Do domu przyszedł wesoły Maciek z Klaudią.
- O cześć siorka. - powiedział i dał mi całusa w policzek
- Cześć wam - przywitałam się z nimi
- Co ty tu robisz? - zapytał
- Jeszcze się nie wyprowadziłam. - wypięłam mu język. Para zakochańców usiadła obok mnie. W ciszy oglądaliśmy serial.
___________________________________________________________________________________
No i następny jest rozdział :D Co tam u was? :D
Pozdrawiaaam :*

niedziela, 29 września 2013

ROZDZIAŁ 8

Za drzwiami stał Zatorski.
- Coś się stało? - zapytałam kiedy otworzyłam drzwi.
- Mogę książkę pożyczyć? - zapytał
- Słaby patent na podryw. - powiedział Kłos wyglądając zza drzwi. Zaczęłam się śmiać.
- Bo ty masz lepszy. - powiedział Zati
- A mam - odpowiedział Kłos
- Zaczekaj. - powiedziałam i poszłam po książkę. Wzięłam książkę z szafki nocnej i podałam Pawłowi.
- Dzięki. - odpowiedział i poszedł. Zamknęłam drzwi i wzięłam laptop. Włączyłam fb. Napisałam do Gośki. Znów ktoś zapukał do drzwi. -'' O matko.... Kogo znów niesie''- pomyślałam i poszłam otworzyć drzwi. Do pokoju wszedł Kłos.
- A dla mnie pożyczysz jakąś książkę? - powiedział
- Nie mam więcej. - odpowiedziałam
- To nie, ale każdy powód jest dobry. - powiedział i usiadł na łóżku.
- Coś jeszcze? - zapytałam
- Tak. Musimy pogadać. - powiedział
- Więc słucham. - odpowiedziałam
- Siadaj. - usiadłam koło niego
- No słucham . - powiedziałam
- Co to za typ? - zapytał
- Jaki? A w ogól co cię to interesuje. To mój problem. Chyba ci podziękowałam za pomoc. - powiedziałam
- No, ale... - zaczął
- No, ale ja jestem zmęczona. Ty masz jutro mecz. Więc ja idę spać, a ty już sobie idź. - odpowiedziałam i położyłam się pod koc. Kłos usiadł obok moich nóg. - Idź sobie już. -
- Ok. - wstał i poszedł. Wyłączyłam laptopa i położyłam się spać.  Rano obudził mnie budzik. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Była piękna, słoneczna pogoda. Podeszłam do walizki i wyjęłam z niej beżową sukienkę do kolan, czarne czułenka i czarny sweterek. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Ubrałam się i pomalowałam. Następnie włosy rozpuściłam. Wyszłam z łazienki i poszłam do Tomka. Zapukałam i weszłam
- Gotowy?  Idziemy? - zapytałam. Tomek jeszcze leżał w łóżku.
- Która jest godzina? - zapytał wyglądając spod koca
- Dziewiąta. Wstawaj. - powiedziałam
- Kurde. Zaspałem. - odpowiedział
- Śniadania już tu nie dostaniemy, ale pójdziemy na miasto. - powiedziałam
- Ok. Daj mi 15 minut. - Tomek wziął ciuchy i poszedł do łazienki.
- Czekam u siebie. - powiedziałam i poszłam do pokoju. Po 15 minutach do pokoju wszedł Tomek. Wzięłam torbę i spakowałam do niej dyktafon i tableta. Poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy w stronę restauracji. Zajęliśmy stolik w kącie. Podeszła kelnerka i zamówiliśmy posiłek. Po zjedzonym posiłku zapłaciliśmy i poszliśmy do samochodu. Była godzina 11., a mecz miał się zacząć o 13. Pojechaliśmy więc na halę. Już dużo osób zbierali się na hali. Weszliśmy do środka. Pokazaliśmy wejściówki i zajęliśmy swoje miejsca. Po długim czasie czekania chłopaki zaczęli rozgrzewkę. Tomek robił zdjęcia, a ja starałam skupić się na rozgrzewce i później na meczu. Po długiej rozgrzewce na boisko wbiegli wywołani zawodnicy. Dziś trener wpuścił na boisko ''młodych''. Pierwszy set skończył się porażką dla naszej drużyny. Drugi set poszedł im nieco lepiej. Wygrali z przewagą 2 punktów. Trzeci i czwarty set także wygraliśmy. MVP otrzymał Fabian Drzyzga. Po skończonym meczu podeszłam od razu do najlepszego zawodnika meczu. Zadałam mu parę pytań. Drzyzga starał się mądrze dobierać słowa. Później złapałam Bartosza Kurka
- Witam. Mogę zadać parę pytań? - zapytałam
- No jasne. - odpowiedział. Włączyłam dyktafon
- Jak pan ocenia dzisiejszą grę młodych zawodników? -  Kurek zaczął się śmiać
- Więc, wiesz. Tak jak było widać chłopaki dobrze sobie poradzili. Nie ocenię raczej tego inaczej, bo z nimi na boisku nie byłem. Oceniam tylko z obserwacji. - powiedział przyjmując poważniejszy ton głosu. Zadałam mu jeszcze parę pytań i razem z innymi siatkarzami skierował się w stronę rozwrzeszczanych kibiców. Zauważyłam, że Kuba też był na meczu. Nie wiedziałam, że także jest dziennikarzem sportowym. Jak go zobaczyłam starałam się go unikać. Wyszłam szybko na wielki hol. Usiadłam na ławce, która znajdowała się na drodze do szatni siatkarzy.
- No znowu się widzimy. - podszedł do mnie Kuba.
- Co znowu chcesz? - zapytałam znudzona.
- Ciebie...- powiedział i próbował mnie przytulić. Na szczęście do szatni szli siatkarze. Próbowałam się wyrwać z objęć Kuby.
- Znowu ty? - powiedział Kłos odpychając Kubę, który uderzył prosto w ścianę.
- A ty znowu się wtrącasz. - powiedział podchodząc do Kłosa. Wszyscy siatkarze skierowali wzrok na chłopaków.
- Ej chłopaki! Bez bójek! Jak mogliście zacząć przedstawienie beze mnie? - powiedział rozbawiony sytuacją Ignaczak - Zaczekajcie popcorn przyniosę. - powiedział i pobiegł w kierunku szatni. Sytuacja się rozluźniła. Za Kłosem obstała cała kadra siatkarska więc Kuba sobie odpuścił.
- Więcej ci nic nie zrobi. - powiedział Kłos siadając obok mnie.
- Ej, no. I co koniec? Nie zaczekaliście na mnie? - zapytał Ignaczak lecąc z kamerą.
- Przykro mi. - powiedziałam ze śmiechem. Nagle ktoś mnie podniósł do góry. To był Zibi. - Puść mnie. - krzyknęłam przerażona. On jednak mnie nie puścił. Zaniósł mnie do pomieszczenia. Posadził na ławce.
- Trzymaj. - rzucił w moją stronę butelką piwa - musimy opić zwycięstwo. - powiedział rozdając każdemu.
- Ja jestem w pracy. - powiedziałam
- My też. - powiedział Pit.
- Ale na mnie czeka Tomek. - powiedziałam, żeby tylko uciec z szatni. Nie pachniało tu za ładni więc chciałam się stąd wyrwać jak najszybciej.
- Już załatwione. - powiedział zadowolony Zatorski
- Coś żeś zrobił? - zapytałam
- Powiedziałem Tomkowi, że odwieziemy cię. Żeby się nie martwił. - wyjaśnił Zatorski. Chłopaki stuknęli się butelkami dołączyłam się do ich wiwatu. Kiedy chłopaki w końcu się przebrali wyszliśmy z hali.
- To ja się przejdę. - powiedziałam, bo hotel był nie daleko
- Mieliśmy cię bezpiecznie odprowadzić do pokoju i zameldować u Tomka. - powiedział Zagumny
- To ja ją odprowadzę. - krzyknął Pit i objął mnie ramieniem jak byśmy się znali wieczność. Wyszliśmy z posesji hali  i ruszyliśmy w prawą stronę. - Mogę ci zadać parę pytań? - zapytał Pit po długiej i krępującjej ciszy.
- Ok. - odpowiedziałam
- To może chodźmy na kawę. - powiedział i skręciliśmy do najbliższej kawiarni. Zajęliśmy stolik i zamówiliśmy kawę.
- No, więc słucham. - powiedziałam
- Kim jest ten chłoptaś? - zapytał i wziął łyk kawy.
- A kto cię nasłał? - zaczęłam się śmiać
- Nikt. Tak sam z siebie się pytam. To ten ze zdjęcia? - zadał pytanie.
- A skąd ty widziałeś to zdjęcie? - zdziwiłam się
- Wypadło z książki, którą pożyczyłaś Pawłowi. - oznajmił
- Ahaa... No to zostajesz w Sovi. Dlaczego nie zmienisz klubu? - zapytałam zmieniając temat
- Ale nie zmieniajmy tematu. - powiedział - więc odpowiedz mi na pytanie. - położył swoją rękę na mojej dłoni. Wyrwałam mu swoją  rękę.
- Tak to ten ze zdjęcia i nie chcę o tym rozmawiać. - powiedziałam. Wyjęłam portfel z torby i zostawiłam pieniądze za kawę. Wyszłam z kawiarni zostawiając środkującego w środku.  Za chwilę on mnie dogonił. Szliśmy całą drogę w ciszy. W końcu doszliśmy do hotelu. Weszliśmy do środka i poszliśmy prosto do pokoju Tomka. Nowakowski dumnie oświadczył Tomkowi, że dotarłam bezpiecznie do swojego pokoju. Wyszliśmy od Tomka i skierowaliśmy się w stronę naszych pokoi. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Za mną wszedł siatkarz
- A ty nie pomyliłeś pokoi? - rzuciłam torebkę na łóżko
- Nie dokończyliśmy rozmowy. - usiadł na fotelu
- Powiedziałam, że nie mam ochoty rozmawiać. - odpowiedziałam i poszłam w stronę łazienki. Zamknęłam się w łazience i włączyłam prysznic z myślą, że nieproszony gość pójdzie sobie. Po 15 minutach wyszłam. Niestety środkujący nadal siedział na fotelu. Widocznie nie miał zamiaru opuścić pokoju
- Wiedziałem, że poszłaś specjalnie. Ręcznika nie wzięłaś. - powiedział rzucając ręcznik w moją stronę
- Wyjdź. - powiedziałam. Wyjęłam z torby czarne rurki i białą bokserkę. Wzięłam ręcznik i postanowiłam wziąć prysznic. Wzięłam długi prysznic i ubrałam się. Wysuszyłam włosy i związałam w warkocza. Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Włączyłam laptopa. Zauważyłam przy poduszce jakąś kartkę. Pisało tam lekko pochyłym drukiem '' I tak porozmawiamy ;)''. Zgniotłam kartkę w kuleczkę i wyrzuciłam do kosza.
___________________________________________________________________________________
Na specjalne życzenie dodałam dzień wcześniej ;D
Kto będzie ME? Moim zdaniem Włochy ;D
Pozdrawiam ;p

sobota, 28 września 2013

ROZDZIAŁ 7

Obudziła  mnie dźwięk budzika. Przeciągnęłam się i wstałam. Wzięłam przyszykowane dzień wcześniej ciuchy.  Poszłam do łazienki. Po codziennej toalecie ubrałam się. Założyłam na siebie czarne rurki i niebieską koszulę, którą włożyłam w spodnie. Włosy spięłam we francuza. Pomalowałam się jak zazwyczaj i poszłam do pokoju. Wzięłam torby i zeszłam na dół. Mama przyszykowała mi tosty. Zjadłam tosty i przypomniałam sobie, że nie spakowałam kosmetyczki. Poszłam szybko na górę i zabrałam swoją kosmetyczkę, torbę i etui z laptopem. Zeszłam na dół i spakowałam kosmetyczkę. Po chwili przyjechał po mnie Tomek, bo mam z nim jechać. Pożegnałam się z rodzicami i bratem. Maciek pomógł mi z walizkami. Tomek spakował walizkę do bagażnika. Laptopa i torbę położyłam na tylnych siedzeniach.  Droga do Łodzi była bardzo długa. Po dojechaniu weszliśmy do środka hotelu. Ja dostałam pokój 13, a Tomek 15. Otworzyłam drzwi do pokoju i postawiłam walizkę przy szafce na buty. Weszłam dalej. Na łóżku położyłam laptopa i torbę. Podeszłam do drzwi balkonowych i je otworzyłam. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się po okolicy. Było widać panoramę miasta i halę, która znajdowała się niedaleko. Weszłam z powrotem do pokoju i podeszłam do torby. Wygrzebałam z niej mój telefon. Wybrałam numer do mamy
- Halo - usłyszałam głos mamy
- Dojechałam cała i szczęśliwa. - powiedziałam
- To dobrze. Słuchaj, jestem w pracy zadzwonię po 20. Dobrze? - powiedziała
- Ok. Do usłyszenia - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Schowałam telefon i poszłam do pokoju Tomka.
- Mogę? - zapytałam wchodząc do jego pokoju
- Tak, tak jasne. - powiedział. Usiadłam na łóżku koło niego.
- To co masz zamiar robić? - zapytałam
- No wiesz pewnie cały wieczór przed laptopem - powiedział i wziął paczkę papierosów - Chcesz? - zapytał
- Nie, nie palę. - odpowiedziałam - I ty  też nie powinieneś. - powiedziałam. Porozmawialiśmy trochę i poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam z torby krótkie spodenki i długą, szeroką koszulkę. Wzięłam też kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i założyłam wzięte rzeczy. Zmyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Później spięłam je w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i wzięłam laptopa. Zalogowałam się na fb. Akurat była dostępna Gośka i Olek. Popisaliśmy w trójkę. Później wylogowałam się z fejsa i zalogowałam się na pocztę. Było parę reklam. Zignorowałam je wszystkie. Wyłączyłam laptopa. Zrobiło mi się zimno więc wzięłam bluzę. Wyszłam na balkon
- Siemka sąsiadeczko. - usłyszałam męski głos. Na balkonie obok siedział Karol Kłos z Pawłem Zatorskim i Andrzejem Wroną.
-  O, witam. Znowu się widzimy. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Nie wiedziałem, że tu będą takie ładne dziewczyny - zaśmiał się Paweł
- Zati, bo powiem twojej  pannie - powiedział Wrona
- Aj tam, cicho! - zaśmiał się Zatorski - A tak w ogóle i w szczególe, Paweł jestem - powiedział podając mi rękę. Wychyliłam się i podałam mu swoją dłoń
- Monika - powiedziałam
- To teraz ja, Andrzej - powiedział Wrona i pocałował mnie w dłoń
- Uhuhu, nie udawaj takiego dżentelmena - zaczął się śmiać Karol. Nagle coś huknęło i rozpadał się deszcz
- No ładnie, jeszcze burzy brakowało - powiedziałam i uciekłam z balkonu. Przeraźliwie boję się burzy. Zamknęłam drzwi od balkonu i usiadłam na łóżku. Wyjęłam z torebki książkę i położyłam się. Jednak moje czytanie przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziałam. Do pokoju weszli siatkarze - O Boże. - powiedziałam  po cichu i zamknęłam książkę
- Jaka oczytana - zaczął się śmiać Zati. Wziął moją książkę i zaczął czytać streszczenie zamieszczone z tyłu książki.
- Ciekawa? - zapytałam
- No ba. - odpowiedział Zati.
- Siadajcie - powiedziałam i przełożyłam swoje torby na bok.
- Obejrzymy sobie jakiś film? - zapytał Wrona biorąc mój laptop
- Kto to na tym zdjęciu? - zapytał Kłos oglądając razem z chłopakami zdjęcia z mojego laptopa
- Nie ważne. - powiedziałam. Podeszłam do laptopa i nacisnęłam delete i enter.
- To pewnie jej były. - powiedział Wrona
- Nie wasz interes. To jak oglądamy coś? - zapytałam zmieniając temat
- A co proponujesz? - zapytał Zati
- Na laptopie nie mam filmów. - powiedziałam
- To ja pójdę do Winiara pożyczyć laptopa. On ma niezłe filmy. - powiedział Wrona i poszedł. Po chwili przyszli prawie wszyscy siatkarze. Znałam ich tylko z nazwiska z telewizji. Wszyscy się przedstawili. Drzyzga postawił laptop na szafce i włączył film. Każdy kto przyszedł usiadł abo na łóżku, albo na podłodze. Zaczął się film.
- Chce ktoś? - zapytał Bartman wyciągając przyniesione przez siebie okocimy bezalkoholowe. Siatkarze wręcz rzucili się na Bartmana, a ja wyjęłam z torby popcorn.
- A ja mam popcorn. Chce ktoś? - zapytałam.
- Od razu lepiej - powiedział Winiarski i wziął garść popcornu.
- Trzymaj to dla ciebie. - powiedział Konarski podając mi butelkę. Wzięłam i podziękowałam. W połowie filmu coś błysnęło i zrobiło się ciemno. Przestraszyłam się i ścisnęłam za ramię osobę, która siedziała obok mnie
- Ała. Kobieto jaką ty masz siłę. - krzyknął Kłos, bo właśnie jego ścisnęłam
- Przepraszam, boję się burzy. A jeszcze teraz awaria. - powiedziałam. Zatorski włączył latarkę w telefonie i poświecił nam. Kubiak z Kurkiem zaoferowali się, że pójdą sprawdzić co się dzieje. Bartman zabrał Winiarskiego i poszli do swojego pokoju. Reszta siatkarzy poszła w ślady Zibiego i Winiara. Został tylko Kłos
- To ja już pójdę - powiedział
- Nie zostań. Ja się boję - powiedziałam łapiąc go za rękę. Siatkarz się zatrzymał i odwrócił się na pięcie. Usiadł koło mnie na łóżku i objął mnie ramieniem
- Nie bój się. - powiedział i otarł swoimi dłońmi moje ramię. Wstał i podpalił świeczki, które stały na szafce  do ozdoby. Blask świeczek rozjaśnił pomieszczenie. Kłos usiadł z powrotem obok mnie. Wtuliłam mu się w ramię jak małe dziecko. Byłam tak zmęczona i przestraszona, że nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się około 6.30 z rana. Leżałam na łóżku okryta kocem. Siatkarza nie było. Wyjęłam z walizki miętowe rurki i białą bluzkę z suwakiem z tyłu i rękawem 3/4. Poszłam do łazienki. Po codziennej rannej toalecie ubrałam się i pomalowałam. Malowanie przerwało mi pukanie do drzwi.
- Proszę - krzyknęłam kończąc
- Gotowa? - zapytał Tomek
- O cześć. Prawie. - odpowiedziałam
- To chodź, bo do 8 śniadanie jest. - powiedział. Wyszłam z łazienki i założyłam zamszowe, miętowe baleriny. Zeszliśmy na dół. Na dużym stole stały dania, talerze i sztuczce. Każdy brał sobie co i ile chciał. Ja nałożyłam sobie jednego naleśnika i polałam syropem klonowym. Wzięłam jeszcze szklankę z sokiem pomarańczowym i poszłam zająć stolik. Po chwili przyszedł Tomek.
 - Dziewczyno anemii dostaniesz - powiedział widząc moją porcję.
- Nie bój się - powiedziałam i zaczęłam jeść. - To o której na ten trening? - zapytałam Tomka
- O 9 ma się zacząć. 8.30 u mnie. Ok? - odpowiedział
- Ok. - powiedziałam i skończyłam jeść posiłek. Zaniosłam  talerzyk do okienka. Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Poczułam, że na coś usiadłam. wstałam i odchyliłam koc. Pod kocem leżał czyjś telefon. Wiedziałam, że to którego siatkarza. Postanowiłam poszukać właściciela. Zeszłam na dół. Akurat siatkarze jedli śniadanie. Podeszłam do ich stolika.
- Dzień dobry - powiedziałam - Znalazłam czyjś telefon u mnie. Może ktoś go poszukuje? - zapytałam
 - To chyba mój. Musiał wczoraj wypaść - powiedział Kłos podałam mu jego telefon - Dzięki - odpowiedział. Wszyscy siatkarze zaczęli patrzeć na nas podejrzliwie. Pożegnałam się z nimi i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa. Zalogowałam się  na fb. Dostałam wiadomość od brata. Odpisałam na nią. Wylogowałam się z fejsa i weszłam na pocztę. Nagle ktoś wszedł bez pukania do mojego pokoju.
- Co ty tu robisz? - zapytałam. To był Kuba
- Przyjechałem do ciebie. - powiedział i chciał mnie przytulić
- Nie. Odejdź ode mnie - powiedziałam i odepchnęłam go od siebie. On podszedł do mnie i przycisnął do ściany - Ratunku! - krzyknęłam. On zaczął mnie całować po szyi.
- Zostaw ją - powiedział Kłos odpychając go ode mnie
- Co ty za jeden żebyś mi rozkazywać? To moja dziewczyna i mogę robić z nią co chcę - zaczął Kuba
- Wyjdź stąd facet. - krzyknął Karol. Kuba walnął Kłosa prosto w twarz. Karolowi zaczęła lecieć krew z nosa. Szybko stanęłam między nimi
- Kuba. Wyjdź. Karol, nic ci się nie stało - zapytałam. Karol zdjął rękę z nosa. - Uuu.. Nie dobrze. Głowa w dół. - powiedziałam. Kuba poszedł sobie. Wzięłam apteczkę i wyjęłam waciki, żeby zatamować krwotok. Kłos śmiesznie wyglądał z wacikami w nosie. Sam z siebie zaczął się śmiać jak zobaczył się w lustrze.
 - Dziękuję. - powiedziałam i spontanicznie musnęłam jego usta. On odwdzięczył pocałunek - Przepraszam, powinieneś iść już. - powiedziała wypraszając siatkarza z pokoju.  Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Podeszłam do łóżka. Wyłączyłam laptopa i schowałam go. Schowałam telefon do torby, wzięłam torbę i poszłam do Tomka. Weszłam do jego pokoju i usiadłam. Zapatrzyłam się w jedno miejsce i zamyśliłam się.  Nie słyszałam co Tomek do mnie mówi
- Hallo. Ty mnie słyszysz? - zapytał. Ocknęłam się
- Tak, tak. - odpowiedziałam
- Coś się stało? - zapytał kucając przede mną
- Nie nic. Idziemy? - zapytałam wstając
- Nom chodź. - powiedział i wziął kluczyki ze stolika. Poszliśmy do samochodu. Droga na halę była krótka, bo halę było widać z mojego pokoju. Kiedy zajechaliśmy pod halą stało pełno dziennikarzy.
- Czemu nie wchodzicie? - zapytał Tomek jakiegoś faceta
- Nawet nie wiem. Tamci na przodzie stanęli i nie wpuszczają, znaczy stanęli i stoją. - odpowiedział.
- Ej wy z przodu. Możecie wejść czy będziecie tu tak stać? - zapytałam. Oni coś zaczęli marudzić, a ja podeszłam i otworzyłam drzwi.  Weszłam do środka i przywitałam się z recepcjonalistą. Wskazał mi drzwi na główną halę. Weszłam we wskazanym kierunku i zajęłam miejsce na trybunach. Siatkarze rozgrzewali się. Zapytałam Tomka czy można teraz iść przeprowadzić przynajmniej jeden wywiad. Tomek powiedział, że nie wie. Podeszłam do jednego ze sztabu
- Przepraszam. Dzień dobry. Czy można zacząć przeprowadzać wywiady, czy czekać i po treningu? - zapytałam
- Ze mną możesz teraz, na chłopaków musisz poczekać. - powiedział.
- Więc nazywam się Monika Woźniak. Czy mogę zadać parę pytań? - zapytałam
- Tak jasne. - odpowiedział, a ja włączyłam dyktafon
- Mistrzostwa świata za nami. Sporo przygotowań i wysiłku chłopaków. A jednak się opłacało. Ciężko było przygotować taką grupę? - zapytałam
- Lekko nie było, aczkolwiek, prawda opłacało się. Chłopaki sporo pracy włożyli w te medale. Źle powiedziane: w to żeby zdobyć te medale. - powiedział.
- To teraz zostawmy Mistrzostwa Świata, a przejdźmy do tego memoriału. Wiem, że to są mniej ważne mecze, czy z tego powodu siatkarze włożyli w te przygotowania mniej wysiłku? -
- Chłopaki do wszystkiego podchodzą tak samo. Nie ważne czy to jest memoriał, czy Mistrzostwa Świata. Chodzi mi o to, że chłopaki podchodzą do tego na luzie i wkładają w to dużo wysiłku.
- Dobre humory zawsze ich się trzymają. To może jaki pan obstawia wynik w meczu z Brazylią?
- Brazylia to dobrze przygotowana drużyna. Na pewno będzie trudno z nimi zwyciężyć. powracając do MŚ to w tedy wygraliśmy z nimi 3:2, więc tym razem obstawiam ten sam wynik. - powiedział Bielicki.
- Miejmy nadzieję, że Polacy wygrają. Dziękuję za poświęconą chwilę.
- Dziękuję. - powiedział i pożegnałam się z panem Bielickim. Poszłam do Tomka, żeby sprawdził jak sobie radzę. Przesłuchał nagranie i pochwalił mnie. Zaczął się trening. Na trening przyszło mnóstwo kibiców i dziennikarzy. Trening trwał 3 godziny. Później kibice poszli po autografy, a dziennikarze próbowali złapać siatkarzy i ludzi ze sztabu. Przeprowadziłam wywiad prawie ze wszystkimi siatkarzami. Prawie, ponieważ był ze mną Tomek i on przeprowadził wywiad z resztą. Później poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy w kierunku hotelu, w którym mieliśmy swoje pokoje. Po drodze zajechał do sklepu.
- Kupić ci coś? - zapytał
- Tak, jak byś mógł wodę niegazowaną cytrynową i jakiś napój energetyczny. - powiedziałam i wyjęłam z portfela banknot 20. złotowy.
- Dziewczyno, ty się tylko trujesz tymi energetykami. - powiedział
- A ty tymi swoimi papierosami. - odpowiedziałam, a Tomek poszedł do sklepu. Po około 10 minutach przyszedł z zakupami. Położył je na tylnych siedzeniach i ruszyliśmy. W końcu dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu, wzięłam swoje zakupy i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptop i zaczęłam opracowywać wywiady. Już opracowane przesłałam do redakcji i oni wrzucili na stronę. Byłam dumna sama z siebie. Nie wiedziałam, a raczej nie dowierzałam, że ja potrafię takie coś. Przeczytałam jeszcze raz ten tekst, ale już na stronie internetowej. Nim to wszystko skończyłam, Tomek przyszedł po mnie, żeby zejść na kolację. Odłożyłam laptop na bok i zeszliśmy na dół. Wzięliśmy posiłek i zajęliśmy stolik.
- Jestem z ciebie dumny. - zaczął się śmiać Tomek
- Nie ma z czego. - odpowiedziałam
- Ależ jest. Opracowałaś to tak, bez żadnej pomocy, jak byś robiła to całe życie. - powiedział i wziął łyk herbaty. Po skończonym posiłku poszłam do pokoju. Wzięłam piżamy i poszam pod prysznic. Kiedy się umyłam ubrałam piżamy. Zmyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Później spięłam je w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki. Ktoś zapukał do drzwi podeszłam je otworzyć.
___________________________________________________________________________________
Siemkaaa :))
Nowy rozdzialik jest :D ahahaa xD Nie wiem co tu do Was napisać ;p
Pozdrawiam :*

środa, 25 września 2013

ROZDZIAŁ 6

Obudziłam się z rana. Olek z Gośką jeszcze spali. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Później ubrałam się w rurki i białą bokserkę. Poszłam do kuchni i zrobiłam kanapki na śniadanie, i herbatę. Po chwili przyszli do kuchni. Zjedli śniadanie, ogarnęli się trochę i poszli. Zostałam sama w domu. Posprzątałam i poszłam na górę. Wyjęłam z szafy leginsy i tunikę. Ubrałam się w to i założyłam na to narzutkę. Włosy spięłam w koka i pomalowałam się. Schowałam teczkę do torby i zeszłam na dół. Założyłam baleriny i zamknęłam dom na klucz. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do redakcji. Po 30 minutach dojechałam na miejsce.  Wyszłam z samochodu. Zaczął deszcz padać, więc zaczęłam biec w kierunku wejścia. Drzwi otworzył mi jakiś facet. Weszłam do środka i podziękowałam mu. Przywitałam się z panią z recepcji i ruszyłam na górę do pana Wasilewskiego. Zapukałam i weszłam do pokoju.
- O. Pani Monika. Jak miło panią widzieć. - zaczął pan Michał.
- Tak, tak. Ja też się ciesze, że pana widzę. Ale teraz do rzeczy. Przyniosłam materiały. - powiedziałam i położyłam teczkę na biurku.
- Jaka pani szybka. - powiedział i otworzył teczkę. Zaczął przeglądać materiały - No dobrze z tym sobie pani poradziła. To teraz może pani zechce pojechać na mecz? - zapytał.
- Na mecz? Jestem w szoku. - powiedziałam
- To może pani jechać, czy mam wysłać Tomka? - zapytał
- Dobrze pojadę. To może ze mną ten Tomek pojedzie? - powiedziałam
- Ja go zawołam. - powiedział i chwycił słuchawkę. Po chwili przyszedł wysoki, młody chłopak
- Wołał mnie pan. - powiedział wchodząc do środka
- To jest Monika. Pojedziesz z nią na mecz? - zapytał
- Tak, jasne. - odpowiedział mężczyzna
- Więc jest wszystko jasne. Jedzie pani z Tomkiem. Szczegółów dowiecie się dzień przed wyjazdem.  Możecie iść- powiedział. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z pokoju.
- Monika - przedstawiłam się chłopakowi
- Tomek. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało. - powiedział podając mi dłoń
- Też mam taka nadzieję.
-Więc w razie pytań możesz zadzwonić pod ten numer - powiedział i wyjął karteczkę na, której zanotował swój numer telefonu .
- Dzięki. - odpowiedziałam i podałam mu mój numer. Tomek oprowadził mnie po redakcji. Później pożegnaliśmy się i pojechałam do domu. Kiedy wróciłam do domu wszyscy zasiadali do stołu. Rzuciłam torbę i usiadłam przy stole. Opowiedziałam im o mojej pracy. Rodzice byli zachwyceni, bo na początku byli przeciwko tym żebym została dziennikarką. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać. Kiedy posprzątałam usiadłam koło Maćka, który oglądał telewizję. Zabrałam mu pilot
- Ej no. Ja to oglądam - krzyknął wkurzony
- Oglądałeś - poprawiałam braciszka
- Dzieciaki. Spokój. Ile wy macie lat, żeby się po pilot kłócić? - zapytała mama
- A no racja braciszku. Proszę możesz oglądać - powiedziałam ze śmiechem
- Ooo... Nieee siostrzyczko. Ty na to zasługujesz. - powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
- Nie, to nie. Ja pooglądam - powiedział tato wyrywając mi pilot z rąk. Włączył na jakiś film, to był '' Czterej pancerni i pies''. Od razu Maciek poszedł do swojego pokoju, a ja udałam, że miałam iść do Gośki i wzięłam kurtkę i wyszłam. Założyłam kurtkę i poszłam do parku. Włożyłam słuchawki i usiadłam na mokrej ławce. Siedziałam sama i słuchałam muzyki. Nagle ktoś mnie zaczął zaczepiać
- Słucham? - zapytałam
- A ma pani 5 zł pożyczyć - zapytał jakiś pijak.
- Nie mam przy sobie pieniędzy. - odpowiedziałam i założyłam z powrotem słuchawki. Ten facet nie odstąpywał i znowu zaczął mnie zaczepiać
- Ma pan jakiś problem? - zapytałam lekko zdenerwowana
- No niech pani da te 5 złotych. Dla panienki to nie majątek - powiedział
- Ile razy mam mówić, że pieniędzy nie mam przy sobie? - powiedziałam i znów założyłam słuchawki. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w muzykę. Promienie słońca po deszczu padały prosto na moją twarz. Znowu poczułam szturchanie
- Niech pan jedzie do laryngologa, jak pan nie słyszy - krzyknęłam nie widząc kto obok mnie stoi
- Czemu tak ostro? - zapytał Olek siadając obok mnie
- A sorki. Myślałam, że to znów ten menel - powiedziałam
- Ok spoko. Czemu tak sama siedzisz? - zapytał
- A z kim mam siedzieć? - powiedziałam ze śmiechem - A ty czemu tak sam przez park? -
- No bo... tak jakoś się złożyło.  - powiedział i nagle luną deszcz
- Ja to mam pecha. - powiedziałam i wstałam z ławki - Zapraszam na kawę - powiedziałam i zaczęliśmy biec w kierunku najbliższej kawiarni. Po wejściu do kawiarni zamówiliśmy kawę i ciastko. Nim zjedliśmy i wypiliśmy przestał padać deszcz. Olek odprowadził mnie do domu i pożegnaliśmy się. Weszłam do środka i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łózko i zaczęłam czytać książkę. W połowie czytania zasnęłam. Obudził mnie mój brat, który specjalnie przyszedł. Wygoniłam go z pokoju i poszłam na dół. Za mną poszedł mój brat
- Nudzi ci się, że chodzisz za mną? - zapytałam odwracając się nagle. Maciek się przestraszył, aż dygną do góry. Zaczęłam się śmiać z niego. Poszłam do kuchni. Usiadłam przy stole i zaczęłam bawić się cukrem stojącym przede mną. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. To był pan Wasilewski
- Słucham? - odebrałam telefon
- Pani Moniko. Mam pilną sprawę. Czy pani by mogła przyjechać do biura? - zapytał
- Teraz? - zapytałam
- Tak teraz. I po drodze nich pani weźmie Tomka. - powiedział
- Dobrze za pół godziny. - odpowiedziałam i poszłam na górę. Wzięłam torbę i poszłam. Zadzwoniłam do Tomka i powiedział swój adres. Zajechałam po niego. Razem pojechaliśmy do redakcji. Po dojechaniu wzięłam torbę i ruszyliśmy do budynku. Poszliśmy od razu na górę. Zapukałam i weszliśmy do środka.
- Siadajcie. - powiedział
- To co pan chciał? - zapytałam
- Więc ten mecz jest za 3 dni. Ale wy macie tam jechać jutro. Otwarte treningi i takie tam... - powiedział
- I co w związku z tym? - zapytał Tomek
- Macie jechać i przeprowadzić wywiady. Pokój macie zarezerwowany i wejściówki macie tu. - powiedział i podał nam wejściówki - Możecie iść - powiedział. Wzięliśmy wejściówki i wyszliśmy. Pojechałam odwieść Tomka i ruszyłam do swojego domu. Kiedy przyjechałam rodzice i Maciek byli już po kolacji. Ja nie byłam głodna więc poszłam na górę. Zaszłam do pokoju i wyrzuciłam wszystkie ciuchy z szafy w poszukiwaniu rzeczy na wyjazd. Później próbowałam znaleźć swoją walizkę pod łóżkiem, ale jej tam nie znalazłam. Wyszłam z pokoju
- Mamooo... - krzyknęłam wychylając się za poręcz schodów
- Co się stało? - zapytała mama podchodząc do schodów
- Widziałaś moją walizkę? -
- Po co ci jest? - zapytała zaskoczona
- Jadę na około 5 dni do Łodzi
- Torba powinna stać w pokoju gościnnym za szafą - powiedziała. Poszłam więc do pokoju i wzięłam torbę. Spakowałam wybrane rzeczy, a resztę pochowałam do szafy. W drugą kieszeń spakowałam buty. Do najmniejszej spakowałam tableta i dyktafon. Spakowałam do etui laptopa. Wszystko postawiłam przy biurku. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel. Po kąpieli ubrałam piżamy i umyłam zęby. Następnie wysuszyłam włosy i poszłam do łóżka. Ustawiłam budzik i poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Witam Was ;)
Z góry znów muszę Was przeprosić! PRZEPRASZAM WAS! Po prostu zgubiłam rachubę czasu. Ehh... Jak się wali to wszystko na raz. Interanet mi słabo chodzi ( i cudem to do Was napisałam) i PRZEGRALIŚMY MISTRZOSTWA EUROPY. Nie mam zamiaru tutaj obwiniać Siatkarzy, bo to nie jest ich wina. Wczoraj pokazali naprawdę dużo. Walczyli na boisku o każdy punkt, a po meczu każdy z nas pewnie ocierał łzy. Smutno mi było oglądać wczorajsze studio pomeczowe. Ehh.... Chyba to wszystko, bo nie mogę nic powiedzieć na ten temat.
A TUTAJ MACIE PIOSENKĘ TAKĄ, KTÓRA RACZEJ PASUJE ( NIE DO OPOWIADANIA ;)) :
http://ulub.pl/cBa9bVlPQe/hans-solo-dopoki-jestem-oficjalny-teledysk
Pozdrawiaaaam :**

niedziela, 22 września 2013

ROZDZIAŁ 5

Wyszłam z pokoju Ignaczaka. poszłam schodami w dół. Po drodze spotkałam Piotra Nowakowskiego. pod pretekstem wywiadu zamieniłam z nim parę słów. Pożegnałam się z recepcjonaliską i poszłam do samochodu. Rzuciłam torbę na tylne siedzenia i odpaliłam silnik. Nagle zgasł. Spróbowałam jeszcze raz odpalić. Iii... Znów zgasł. Oparłam bez silna głowę o kierownicę i odezwał się <wpisać nazwę>. Podniosłam głowę do góry i sięgnęłam po telefon. Wybrałam numer do brata.
- Czego dusza potrzebuje? - odezwał się mój brat
- Maciek, powiedz mi co mam zrobić. Bo mi samochód nie chce odpalić. - powiedziałam
- Otwórz maskę - powiedział, a ja zrobiłam według jego polecenia
- Uhuhu... Siwo się zrobiło - powiedziałam kiedy otworzyłam maskę
- To znaczy, że silnik ci się.... - nagle coś przerwało naszą rozmowę. Spojrzałam na telefon. No jasne.. Bateria padła. Jeszcze tego brakowało.
- Może pomóc? - usłyszałam męski głos
- Tak, jak pan by mógł - powiedziałam nie spoglądając na osobę, która stoi obok. Mężczyzna schylił się, aby spojrzeć pod maskę samochodu. Poznałam, że to Kłos. Coś poszturał, to tu, to tam.
- Odpal - polecił. Poszłam i odpaliłam samochód. Zadziałał! - To teraz coś za coś. Ja ci naprawiłem autko to może w zamian pójdziemy na lunch? - zapytał Karol
- No wiesz. Za bardzo czasu nie mam. Ale ok. - powiedziałam i podałam siatkarzowi chusteczkę. Kłos wytarł ręce i usiadł na miejsce pasażera. - Tylko nie wiem za bardzo, gdzie ja mam jechać - powiedziałam
- Mogę? - zapytał wskazując na kierownicę
- Tak, jasne. - odpowiedziałam i zamieniliśmy się miejscami. Włączyłam radio. Jechaliśmy w ciszy.
- Czemu tak mi się przyglądasz - zapytał siatkarz. Raptownie zrobiłam się cała czerwona i odwróciłam szybko głowę
- Przepraszam - powiedziałam - Ale nie codziennie siatkarz kieruje moim samochodem. Co ja mówię jadę z nim samochodem
- Nie no,  spoko rozumiem - powiedział zatrzymując się - Już jesteśmy - dodał otwierając drzwi. Sięgnęłam po torebkę i wyszłam z samochodu. przypomniało mi się, że muszę zadzwonić do Maćka.
- Mam do ciebie nietypową sprawę. - Kłos popatrzył w moją stronę podejrzliwie
- Słucham - odparł
- Czy byś mógł pożyczyć mi telefon. Muszę zadzwonić do Maćka, mojego brata, a telefon mi padł - powiedziałam tłumacząc się
- No jasne. - powiedział i wyjął z kieszeni telefon - to ja zajmę stolik - dopowiedział i wszedł do środka restauracji. Zadzwoniłam do Maćka i wszystko mu wyjaśniłam. Po rozmowie z bratem weszłam do środka. Rozejrzałam się w poszukiwaniu Kłosa. Siatkarz zajął miejsce przy samej ścianie.
- Już jestem. Dziękuję. - powiedziałam i oddałam mu telefon
- Niema sprawy - powiedział. Usiadłam na przeciwko niego. Podeszła do nas kelnerka. Zebrała zamówienie i poszła.
- Ty tak każdą dziennikarkę na lunch zapraszasz? - zapytałam z lekkim uśmiechem
- Nie każdej psuje się samochód - zaczął się śmiać
- No racja. - powiedziałam
- Ale wiesz. W naszej branży większość to faceci. - powiedział - To teraz ja się zabawię w dziennikarza i pozadaje ci parę pytań. - powiedział i wyjął telefon włączając dyktafon - Więc zaczynamy. Pierwsze pytanie: Skąd jesteś? - zapytał
- Z Lublina - odpowiedziałam
- A to gdzieś na wschodzie? - zapytał
- Tak zgadza się. Następne pytanie proszę. - powiedziałam śmiejąc się
- To więc drugie pytanie: Ile masz lat? -
- Kobiety o wiek się nie pyta. Następne - zaczęłam się śmieć
- Ok. To przejdźmy do siatkówki: Który siatkarz najładniejszy? -
- Wszyscy - prychnęłam śmiechem
- I tak jestem najładniejszy, no nie - prychnęliśmy śmiechem i podano nam posiłek - No to dziękuję za wywiad i do zobaczenia - powiedział i wyłączył dyktafon. Zaczęliśmy jeść podany posiłek. Kłos ''dziobnął'' widelcem mojej sałatki
- Ej, to moje - krzyknęłam. Karol zaczął się śmiać. Po zjedzonym posiłku kelnerka przyniosła nam rachunek. Wyciągnęłam z torby portfel
- Ja zapłacę - powiedział siatkarz kładąc pieniądze.  Wyszliśmy i poszliśmy w stronę samochodu. Usiadłam na miejscu kierowcy. Ruszyliśmy w kierunku ośrodka.
- Co za cisza - za chrząknął Kłos. Uśmiechnęłam się tylko w jego stronę. Kłos, żeby zakłócić cisze zaczął śpiewać piosnkę, która leciała w radiu
- Jaki wokal. Brawo. - zaczęłam się śmiać, a  on coraz głośniej zaczął śpiewać. Skręciłam do ośrodka i zaparkowałam. - Już jesteśmy.  - powiedziałam zatrzymując się.
- O. Tak szybko? Było miło. Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze. Do zobaczenia - powiedział, pocałował mnie w policzek i wyszedł. Nagle zrobiłam się cała czerwona i zamurowało mnie. W końcu się ocknęłam i ruszyłam do domu. Po około 4 godzinach nużącej jazdy dojechałam do domu. Wzięłam torby i weszłam do środka.
- Wróciłam. - krzyknęłam zdejmując kurtkę i buty. Położyłam torby przy szafce na buty i poszłam do kuchni. Mama wróciła z delegacji, a tato jeszcze nie.
- Głodna jesteś? - zapytała mama, kiedy usiadłam przy stole.
- Nie, nie jestem głodna. Przed wyjazdem zjadłam. - powiedziałam
- Jak podróż? -
- Nużąca. A jeszcze w Spale była deszczowa pogoda. Nie za fajnie. - powiedziałam, a mama podała mi szklankę z sokiem. Wzięłam szklankę i poszłam po torby. Akurat Maciek wchodził więc go poprosiłam, żeby mi pomógł. Zaniósł moje torby na górę, a ja poszłam za nim.
- Nic mamie nie mówiłeś? - zapytałam podejrzliwie
- No coś ty. Ani słowa. - odpowiedział. Postawiłam szklankę z sokiem na stolik i rzuciłam się na niego - Ej. Zostaw mnie. - powiedział. Puściłam go i on poszedł. Wyjęłam wczorajsze ciuchy z torby i zaniosłam je do prania. Wróciłam do pokoju i podłączyłam telefon. Zadzwoniłam do szefa i powiedziałam, że już mam materiały. Pan Wasilewski kazał mi opracować nagranie na papierze. Zaczęłam je opracowywać na laptopie. Nim je opracowałam minęło dobre 3 godziny. Oczy same mi się zamykały. Postanowiłam pójść zrobić sobie kawę. Zeszłam na dół. W salonie Maciek z Klaudią oglądali telewizję
- Cześć - przywitałam się z Klaudią i poszłam do kuchni. W kuchni natomiast mama siedziała i rozmawiała z sąsiadko
- Dzień dobry - powiedziałam i wstawiłam wodę na kawę
- Jak na studiach? - zapytała zaciekawiona
- Drugi rok zacznę dopiero za miesiąc - powiedziałam i zalałam kawę. Wzięłam kubek i poszłam na górę. Zalogowałam się na fb i napisałam do Gośki, żeby do mnie wpadła. W szybkim tempie wypiłam kawę i zaniosłam kubek i szklankę na dół. Wróciłam do pokoju i wydrukowałam opracowane materiały. Schowałam je w teczkę i odłożyłam na bok. Laptop zamknęłam i też schowałam. Ogarnęłam jeszcze torby i zaścieliłam łóżko. Usłyszałam pukanie do drzwi. To była Gośka z Olkiem.
- Hej - przywitałam się z przyjaciółmi. Opowiedziałam im wszystko i zrobiliśmy sobie '' wieczór filmowy''. Włączyłam na swoim laptopie jakąś komedię. Wszyscy śmieliśmy się w niebo głosy. Po komedii Olek włączył horror, który przyniósł. Olek się z filmu śmiał, a ja z Gośką wyglądałyśmy spod poduszki. Przestraszone w połowie filmu kazałyśmy wyłączyć. Olek śmiał się z nas i włączył animówkę. Na bajce całą trójką się pospaliśmy. Obudziłam się w środku nocy. Nakryłam ich kocami, a ja wyłączyłam laptopa i położyłam się do łóżka. Szybko zasnęłam.
___________________________________________________________________________________
Siemankoooooo ;D
Sorka Was, że nie dodałam w.... wczoraj? Ale leżałam w szpitalu... Ałć! :/ Wybaczycie?
No to teraz odnośnie siatkówki. Pierwszy mecz wygrany! Dziś pokonamy Słowację! :D
Pozdrawiaaam :*

wtorek, 17 września 2013

ROZDZIAŁ 4

Następnego dnia obudził mnie dźwięk budzika. Wstałam szybko i podeszłam do okna. Była deszczowa aura. Poszłam do torby i wyjęłam z niej spakowane przeze mnie czarne rurki, beżową bluzkę i beżowe szpilki. Poszłam do łazienki i zrobiłam poranną toaletę. Później ubrałam ciuchy i pomalowałam się tak jak zwykle, a włosy spięłam we francuza. Wzięłam popakowałam swoje wszystkie rzeczy i zeszłam na dół.  Oddałam kluczę i poszłam do samochodu. Ruszyłam do Ośrodka Sportowego. Po długim błądzeniu po Spale, dojechałam na miejsce. Zaparkowłam samochód i wzięłam torbę. Rozejrzałam się dookoła i ruszyłam do środka budynku. Podeszłam do recepcji.
- Dzień dobry. - przewitałam się
- Witam. W czym pomóc? - zapyłała kobieta za biurkiem.
- Szukam siatkarzy. - odpowiedziałam
- A kim pani jest? - zapytała kobieta
- Dziennikarką i zostałam przysłana do przeprowadzenia wywiadu. - odpowiedziałam niepewnie
- A to proszę pójść tam i zaczekać. Według planu mają teraz trening. - powiedziała i pokazała mi na duże drzwi. Poszłam w skazany kierunek i usiadłam przy stoliku. Wyjęłam tableta i zaczęłam czytać pytania od czytelniczek. Podeszła do mnie jakaś pani
- Może kawy? - zapytała
- Tak,poproszę - odpowiedziałam i prychnęłam śmichem
- Czy ma pani jakiś problem? - zapytała oburzona
- Nie, przepraszam. - odpowiedziałam i dalej czytałam. Po paru minutach kobieta przyniosła mi kawę. Po około 2 godzinach pojawili się siatkarze. Pierwszego, którego poznałam to był Bartosz Kurek. Podeszłam niepewnie do niego z dyktafonem i tabletem
- Przepraszam - powiedziałam patrząc w górę - Czy bym mogła zadać panu parę pytań? - zapytałam
- Tak, jasne. Może usiądźmy - powiedział i ruszył w kierunku stolika.
- Jestem Monika. To jest mój pierwszy wywiad więc proszę o wyrozumiałość - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy
- Ok, spoko. A więc ja najpierw zamówię kawę. Też chcesz? - zapytał
- Nie, dziękuję. Już piłam. - odpowiedziałam, a siatkarz zamówił sobie kawę
- Możemy zaczynać. Jakie to pytania? - zapytał
- Od czytelniczek. Więc pierwsze pytanie od Agusi '' Jakie pan ma plany na dalszą karierę?'' - podałam pytanie
- Jak już większość osób wie, wyjeżdżam do włoskiego klubu Cucine Lube Banca Marche Macerata. To jest poczęści spełnienie moich marzeń. Będę grał pod 16. - powiedział
- Właśnie a dlaczego pod 16.?- zapytałam przerywając wypowiedź siatkarza
 - Będę grał pod 16. dla uczczenia hołdu dla  Arka Gołasia. Dużo go nie znałem,ale wiem, że ten klub to był jego marzeniem. - odpowiedział
- Bardzo godny cel. - odpowiedziałam - Więc drugie pytanie od Agatki '' Czy długo musiał pan trenować, aby dojść do tego, że pan został siatkarzem?'' - zapytałam
- Długo nie musiałem, bo mam ojca siatkarza i żeby mnie nie prowadzał na halę od najmłodszego na pewno dziś bym tu nie siedział. Ale za to ciężko. te wszystkie treningi, a wcześniej jeszcze szkoła... To wszystko mnie przerastało, ale poradziłem sobie. - odpowiedział siatkarz
- A teraz, przepraszam, że muszę zadać to pytanie, od Uli '' Czy ma pan dziewczynę?'' - zapytałam próbując powstrzymać śmiech
- Wiecie to moje prywatne sprawy. Przepraszam, ale nie odpowiem na pytanie. - odpowiedział. A ja wyłączyłam dyktafon.
- Przepraszam pana, ale musiałam zadać to pytanie - powiedziałam i wyjęłam butelkę wody z torby
- Ja się zaraz obrażę za tego  ''pana''. Czy ja tak staro wyglądam? - zapytał rozbawiony
- Dla mnie nie wypada mówić po imieniu - odpowiedziałam
- Bartek jestem - powiedział i podał mi dłoń
- Monika - odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń. - Może wiesz gdzie mogę znaleźć Karola Kłosa? - zapytałam
- Tak, o tam siedzi - odpowiedział pokazując na stolik obok
- Dziękuję i za wywiad również dziękuję. Przepraszam, że się jąkałam. - odpowiedziałam
- Nie było słychać - odpowiedział ze śmiechem
- Jeszcze raz dziękuję i powodzenia na meczu - powiedziałam i ścisnęłam jego dłoń. Podeszłam do stolika przy którym siedział Karol Kłos
- Przepraszam. Jestem Monika. Czy mogę zadać parę pytań od czytelniczek? - zapytałam
- Tak, siadaj. Żeby nie było tak sztywnie to Karol jestem - przedstawił się. Usiadłam i włączyłam dyktafon
- Monika. Więc pierwsze pytanie od Niuśki '' Czy pan bierze marsianki?'' - zadałam pytanie i prychnęłam śmiechem
- Więc jak byłem mały to jasne, ale chyba z nich wyrosłem - odpowiedział ciągle się śmiejąc
- No to może pytanie od Patrycji '' Co pan zrobił, że jest pan taki duży?'' - powiedziałam
- No wiesz... jadłem marsianki - wybuchliśmy śmiechem
- Marsjanki dobre na wszystko.. - nie mogłam opanować śmiechu. - No to więc ostatnie pytanie i nie będę zawracała głowy. Od Magdy '' Czy to pana prawdziwe konto na facebook'u?''
- Tak. To moje prawdziwe.
- To już wszystko. Dziękuję - powiedziałam i wyłączyłam dyktafon. Spakowałam dyktafon do torby i zerknęłam na tableta, by zobaczyć kogo jeszcze mam znaleźć. - Może wie pan gdzie jest Ignaczak, bo tu go nie widzę - powiedziałam rozglądając się po sali
- Jaki pan? Przecież powiedziałem, że Karol - odpowiedział śmiejąc się - więc Krzysia znajdziesz w pokoju przed laptopem - powiedział
- Dzięki. A jego pokój jest...? - zapytałam
- Na 2 piętrze 30 numer. - powiedział
- Dzięki. To do zobaczenia. - odpowiedziałam i poszłam do wyznaczonego pokoju. Po drodze spotkałam kilku sportowców. Gdy doszłam do drzwi z numerem 30 zapukałam i weszłam po usłyszeniu '' Otwarte''. Tak jak Kłos powiedział, Ignaczak siedział przed laptopem.
- Dzień dobry. Monika Woźniak. Mogę zadać parę pytań? - zapytałam z lekkim uśmiechem. Właśnie rozmawiam z moim idolem.
- Taa, jasne siadaj. - powiedział zgarniając z łóżka ciuchy.
- To będą pytania od czytelniczek. - powiedziałam i wyjęłam dyktafon
- Ok.Czekam.
- Pierwsze pytanie od Karoli '' Skąd wziął się pomysł na 'Igłą Szyte'?''
- Jak wiesz kiedyś Kadziu też prowadził takie coś. W tedy nazywało się to '' Kadziu projekt'' i podkradłem od niego pomysł tylko pod nazwą '' Igłą szyte''. - odpowiedział
- A właśnie. Dlaczego '' Igłą szyte'' ?
- To wzięło się od Igły, tak na mnie mówią.
- Tak, tak racja. To może pytanie od Iguś '' Czemu na pana mówią 'Igła'?''
- Czemu Igła? Już nie pamiętam. Może od nazwiska. Chociaż... W tej chwili nie mogę sobie przypomnieć. - odpowiedział.
- To już wszystko. Dziękuję za znalezienie czasu. - powiedziałam i wyłączyłam dyktafon.
- Jakaś nowa? - zapytał Ignaczak
- Tak. Przepraszam pana, jak coś. - odpowiedziałam przestraszona, a libero prychną śmiechem
- Nie stresuj się. Krzysiek jestem - powiedział i podał mi dłoń
- Monika i nie będę już panu przeszkadzała - powiedziałam,a Ignaczak chrząknął - Tobie przeszkadzała
- Od razu lepiej. - powiedział
- Do widzenia - odpowiedziałam i wyszłam
___________________________________________________________________________________
Siemkaaa Perełki :)))
Zgodnie z obietnicą co drugi dzień dodaje ;D
Więc może Was zanudzam no, ale cóż ;D
Do za dwa dni ;p 
Pozdrawiam :*

niedziela, 15 września 2013

ROZDZIAŁ 3


Na drugi dzień obudziłam się w pokoju swojego brata
- Kurwa, co ja tu robię - krzyknęłam rozglądając się po pokoju
- Masz szczęście, że rodzice w delegacje pojechali - powiedział Maciek podając mi szklankę wody
- Dzięki, ale dlaczego ja tu a nie tam? - zapytałam pokazując na drzwi mojego pokoju.
- Gośka zadzwoniła po mnie, żebym po ciebie przyjechał. Aż tak się uchlałaś. - powiedział
- Nie możliwe. Dobra ja idę do siebie. - odpowiedziałam i zabrałam swoje buty ze sobą
- Śniadanie masz na stole - dodał mój brat jak wychodziłam. Buty rzuciłam w progu swojego pokoju i poszłam do łazienki. Weszłam od razu pod prysznic. Wzięłam zimny prysznic i założyłam krótkie spodenki i koszulkę, a włosy spięłam w niedbałego koka. Zeszłam na dół. Nalałam kawę i postawiłam ją na stole. Wzięłam do ręki gazetę i zaczęłam konsumować kanapki zrobione przez brata. Po zjedzonym śniadaniu spojrzałam na zegarek była godzina 11:32. Poszłam więc na górę. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej białą bokserkę, czarne rurki i niebieski sweterek. Ubrałam się i pomalowałam tak jak zwykle. Później rozpuściłam włosy i podkręciłam końcówki, a grzywkę spięłam do góry. Wzięłam torbę i założyłam czarne baleriny.
- Wychodzę - powiedziałam wychodząc na umówione spotkanie
- Tylko się znów nie upij - odpowiedział mój brat. Poszłam do samochodu i rzuciłam torbę na tylnym siedzeniu. Ruszyłam pod podany adres. Po 20 minutach jazdy dojechałam. Szybko wzięłam torbę  i weszłam do budynku. W środku każdy był zabiegany. W wejściu na lewo była recepcja
- Dzień dobry. Czy jest pan Wasilewski? - zapytałam podchodząc do dużego biurka
- Tak. A pani? Umówiona? - zapytała
- Tak, tak. Monika Woźniak - powiedziałam, a pani zapisała moje imię i nazwisko w komputerze.
- A tak, proszę 2 piętro pokój 15 - powiedziała i skierowała mnie w stronę windy. Weszłam do windy i wcisnęłam guzik na 2 piętro. Wyszłam z windy i zaczęłam szukać pokoju numer 15. W końcu znalazłam. Zapukałam do drzwi i weszłam do środka
- Dzień dobry - powiedziałam wchodząc
- Witam. Proszę usiąść. - wskazał na fotelu przed biurkiem i wyjął papiery - Proszę podpisać tu i uzupełnić to i jeszcze proszę to dla pani - powiedział dając mi jakieś papiery. Podpisałam i pouzupełniałam zgodnie z poleceniem.
- Wszystko? To od czego mam zacząć? - zapytałam
- To dla pani w miarę łatwe zadanie. Pojedzie  pani do Spały i przeprowadzi pani wywiad z paroma siatkarzami. Pytania damy pani na tym tablecie i to pytania zadawane przez nasze czytelniczki. - powiedział dając mi tableta
- A kiedy mam tam jechać? - zapytałam
- Jutro. - odpowiedział - To już wszystko może pani iść - powiedział i się ze mną pożegnał. Wzięłam z biurka tableta i wyszłam. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę domu. Po przyjechaniu do domu weszłam do środka. Poszłam od razu do pokoju. Wyjęłam z torby tableta i telefon, i położyłam na biurko. Spojrzałam na ekran telefonu. Było sporo nieodebranych połączeń od Kuby. Zignorowałam je i poszłam na dół. Schodząc usłyszałam jak mój brat rozmawia z jakimś chłopakiem. Poszłam zobaczyć kto to jest. Zeszłam do kuchni. Zobaczyłam siedzącego przy stolę Kubę. Zawróciłam się, ale mnie zauważyli.
- Monika. Chodź na chwilę. - zawołał mój brat
- Nie mam czasu. - odpowiedziałam i poszłam na górę. Zamknęłam drzwi do pokoju i założyłam słuchawki. Po chwili przyszedł do mnie Kuba. Usiadł koło mnie.
- To była moja siostra cioteczna. - powiedział. Nie zważałam na jego słowa. Udawałam, że go nie słyszę. W końcu postanowiłam pojechać dzisiaj do Spały. Przede mną w końcu długa droga. Wzięłam torbę i spakowałam ciuchy na zmianę i szczoteczkę.
- Porozmawiasz ze mną? - powiedział Kuba głośnym tonem chwytając mnie mocno za ręce. Słuchawki same mi wypadły.
- Co ty robisz debilu? W ogóle co ty sobie myślisz? Że, co żegnasz się ze mną, bo wyjeżdżasz do Warszawy, a tu nagle chodzisz po klubach z jakąś laską. A teraz myślisz, że ciebie wysłucham. - powiedziałam.
- Już mówiłem, że to tylko siostra cioteczna. - powtórzył. Wzięłam torby i wyszłam z pokoju. 
- Daj znać jak on pójdzie sobie. - powiedziałam wychodząc z domu. Wsiadłam do samochodu i rzuciłam torby z tyłu. Pojechałam do Gośki. Po dojechaniu do niej zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła jej siostra.
- Cześć jest Gośka? - zapytałam 5letniej dziewczynki
- Dzień dobry, proszę pani. Gosia jest u siebie. - powiedziała i wpuściła mnie do środka. ''Czy ja taka stara?'' - pomyślałam i prychnęłam śmiechem. Poszłam do Gośki pokoju
- Cześć - powiedziałam wchodząc do jej pokoju.
- Siemka. Coś się stało? - zapytała zdziwiona
- A czy coś musiało się stać? - powiedziałam i usiadłam na  jej łóżku.
- Widzę po tobie. - odpowiedziała. opowiedziałam jej wszystko i pojechałam do domu. Gdy wróciłam Kuby już na szczęście nie było. Porozmawiałam z bratem o moim wyjeździe, wzięłam butelkę wody i ruszyłam do Spały. Włączyłam GPS, ale w końcu go wyłączyłam, bo zaczynał mnie wkurzać. Przystałam na poboczu i rozłożyłam na masce samochodu mapę. Kierowałam palcem gdzie mniej więcej mam jechać. Złożyłam mapę i wsiadłam do samochodu. Wzięłam łyk wody i ruszyłam dalej. Po 3 godzinach jazdy dojechałam do Spały. Nigdy tu nie byłam więc nie wiedziałam gdzie mam się kierować.
- Przepraszam. Dzień dobry. Gdzie tu jest jakiś hotel? - zapytałam przechodnia
- Niech pani jedzie prosto, później na światłach w prawo i powinien być - odpowiedział. Podziękowałam i ruszyłam według wskazówek. W końcu dojechałam do wyznaczonego miejsca. Weszłam do środka. W holu było pusto. Tylko w lewym kącie  stała duża recepcja.
- Dobry wieczór. Czy bym mogła zająć pokój na noc? - zapytałam panią za biurkiem
- Witam. Tak, jasne. Proszę to wypełnić - powiedziała i podała mi papiery. Po wypełnieniu wszystkiego oddałam te kartki dla pani
- Proszę - powiedziałam
- Pokój 12. Dobrej nocy życzę.  - powiedziała i podała mi klucze
- Dziękuję. Wzajemnie - odpowiedziałam i poszłam na górę.  Otworzyłam pokój kluczem i weszłam do środka. Rozejrzałam się wokół i położyłam klucze na stoliku. Rzuciłam torbę z moimi rzeczami na ziemię a torebkę położyłam na krześle. Spojrzałam na zegarek było już w pół do dziewiątej. Postanowiłam iść się wykąpać. Wyjęłam kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel. Po wykąpaniu się ubrałam piżamy i poszłam do łóżka. Wzięłam telefon, aby sprawdzić która godzina. Na wyświetlaczu było zdjęcie moje i Kuby. Po moich policzkach spłynęły mi łzy. Popatrzyłam na te zdjęcie i je usunęłam. Odłożyłam telefon i poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Dziś wstawiłam wcześniej ;D Cieszycie się? :D
Z racji tego iż jutro jest 8 rocznica śmierci Arkadiusza Gołasia ( a jutro nie wstawiam rozdziału) dziś wstawię wierszyk napisany przez Misię
„Za młody by umrzeć”
Miał 24 lata – tylko tyle.
Był zdolny – wiele w życiu osiągnął.
Miał życie przed sobą – lecz ono się skończyło.
Był reprezentantem Polski – przez kilka lat.
Miał piękną żonę – lecz bardzo krótko.
Był wspaniałym siatkarzem – kibice to wiedzą.
Miał wielu przyjaciół – oni pamiętają.
Był zawsze uśmiechnięty – to widać na zdjęciach.
Miał wypadek – dla Niego zakończył się śmiercią.
Był wtedy w Austrii- stamtąd odszedł do nieba.
Miał grać w Maceracie – właśnie tam jechał.
Był tam z żoną – Ona została na ziemi.
Miał wiele marzeń – nie wszystkie się spełniły.
Był młody – za młody by umrzeć.
Miał – bo dziś Mu już nic nie potrzeba.
Był – bo jest już wśród Aniołów. „

 Myślę, że 16 września zostanie w naszej pamięci ;) 
Pozdrawiam ;D