Wyszłam z pokoju Ignaczaka. poszłam schodami w dół. Po drodze spotkałam Piotra Nowakowskiego. pod pretekstem wywiadu zamieniłam z nim parę słów. Pożegnałam się z recepcjonaliską i poszłam do samochodu. Rzuciłam torbę na tylne siedzenia i odpaliłam silnik. Nagle zgasł. Spróbowałam jeszcze raz odpalić. Iii... Znów zgasł. Oparłam bez silna głowę o kierownicę i odezwał się <wpisać nazwę>. Podniosłam głowę do góry i sięgnęłam po telefon. Wybrałam numer do brata.
- Czego dusza potrzebuje? - odezwał się mój brat
- Maciek, powiedz mi co mam zrobić. Bo mi samochód nie chce odpalić. - powiedziałam
- Otwórz maskę - powiedział, a ja zrobiłam według jego polecenia
- Uhuhu... Siwo się zrobiło - powiedziałam kiedy otworzyłam maskę
- To znaczy, że silnik ci się.... - nagle coś przerwało naszą rozmowę. Spojrzałam na telefon. No jasne.. Bateria padła. Jeszcze tego brakowało.
- Może pomóc? - usłyszałam męski głos
- Tak, jak pan by mógł - powiedziałam nie spoglądając na osobę, która stoi obok. Mężczyzna schylił się, aby spojrzeć pod maskę samochodu. Poznałam, że to Kłos. Coś poszturał, to tu, to tam.
- Odpal - polecił. Poszłam i odpaliłam samochód. Zadziałał! - To teraz coś za coś. Ja ci naprawiłem autko to może w zamian pójdziemy na lunch? - zapytał Karol
- No wiesz. Za bardzo czasu nie mam. Ale ok. - powiedziałam i podałam siatkarzowi chusteczkę. Kłos wytarł ręce i usiadł na miejsce pasażera. - Tylko nie wiem za bardzo, gdzie ja mam jechać - powiedziałam
- Mogę? - zapytał wskazując na kierownicę
- Tak, jasne. - odpowiedziałam i zamieniliśmy się miejscami. Włączyłam radio. Jechaliśmy w ciszy.
- Czemu tak mi się przyglądasz - zapytał siatkarz. Raptownie zrobiłam się cała czerwona i odwróciłam szybko głowę
- Przepraszam - powiedziałam - Ale nie codziennie siatkarz kieruje moim samochodem. Co ja mówię jadę z nim samochodem
- Nie no, spoko rozumiem - powiedział zatrzymując się - Już jesteśmy - dodał otwierając drzwi. Sięgnęłam po torebkę i wyszłam z samochodu. przypomniało mi się, że muszę zadzwonić do Maćka.
- Mam do ciebie nietypową sprawę. - Kłos popatrzył w moją stronę podejrzliwie
- Słucham - odparł
- Czy byś mógł pożyczyć mi telefon. Muszę zadzwonić do Maćka, mojego brata, a telefon mi padł - powiedziałam tłumacząc się
- No jasne. - powiedział i wyjął z kieszeni telefon - to ja zajmę stolik - dopowiedział i wszedł do środka restauracji. Zadzwoniłam do Maćka i wszystko mu wyjaśniłam. Po rozmowie z bratem weszłam do środka. Rozejrzałam się w poszukiwaniu Kłosa. Siatkarz zajął miejsce przy samej ścianie.
- Już jestem. Dziękuję. - powiedziałam i oddałam mu telefon
- Niema sprawy - powiedział. Usiadłam na przeciwko niego. Podeszła do nas kelnerka. Zebrała zamówienie i poszła.
- Ty tak każdą dziennikarkę na lunch zapraszasz? - zapytałam z lekkim uśmiechem
- Nie każdej psuje się samochód - zaczął się śmiać
- No racja. - powiedziałam
- Ale wiesz. W naszej branży większość to faceci. - powiedział - To teraz ja się zabawię w dziennikarza i pozadaje ci parę pytań. - powiedział i wyjął telefon włączając dyktafon - Więc zaczynamy. Pierwsze pytanie: Skąd jesteś? - zapytał
- Z Lublina - odpowiedziałam
- A to gdzieś na wschodzie? - zapytał
- Tak zgadza się. Następne pytanie proszę. - powiedziałam śmiejąc się
- To więc drugie pytanie: Ile masz lat? -
- Kobiety o wiek się nie pyta. Następne - zaczęłam się śmieć
- Ok. To przejdźmy do siatkówki: Który siatkarz najładniejszy? -
- Wszyscy - prychnęłam śmiechem
- I tak jestem najładniejszy, no nie - prychnęliśmy śmiechem i podano nam posiłek - No to dziękuję za wywiad i do zobaczenia - powiedział i wyłączył dyktafon. Zaczęliśmy jeść podany posiłek. Kłos ''dziobnął'' widelcem mojej sałatki
- Ej, to moje - krzyknęłam. Karol zaczął się śmiać. Po zjedzonym posiłku kelnerka przyniosła nam rachunek. Wyciągnęłam z torby portfel
- Ja zapłacę - powiedział siatkarz kładąc pieniądze. Wyszliśmy i poszliśmy w stronę samochodu. Usiadłam na miejscu kierowcy. Ruszyliśmy w kierunku ośrodka.
- Co za cisza - za chrząknął Kłos. Uśmiechnęłam się tylko w jego stronę. Kłos, żeby zakłócić cisze zaczął śpiewać piosnkę, która leciała w radiu
- Jaki wokal. Brawo. - zaczęłam się śmiać, a on coraz głośniej zaczął śpiewać. Skręciłam do ośrodka i zaparkowałam. - Już jesteśmy. - powiedziałam zatrzymując się.
- O. Tak szybko? Było miło. Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze. Do zobaczenia - powiedział, pocałował mnie w policzek i wyszedł. Nagle zrobiłam się cała czerwona i zamurowało mnie. W końcu się ocknęłam i ruszyłam do domu. Po około 4 godzinach nużącej jazdy dojechałam do domu. Wzięłam torby i weszłam do środka.
- Wróciłam. - krzyknęłam zdejmując kurtkę i buty. Położyłam torby przy szafce na buty i poszłam do kuchni. Mama wróciła z delegacji, a tato jeszcze nie.
- Głodna jesteś? - zapytała mama, kiedy usiadłam przy stole.
- Nie, nie jestem głodna. Przed wyjazdem zjadłam. - powiedziałam
- Jak podróż? -
- Nużąca. A jeszcze w Spale była deszczowa pogoda. Nie za fajnie. - powiedziałam, a mama podała mi szklankę z sokiem. Wzięłam szklankę i poszłam po torby. Akurat Maciek wchodził więc go poprosiłam, żeby mi pomógł. Zaniósł moje torby na górę, a ja poszłam za nim.
- Nic mamie nie mówiłeś? - zapytałam podejrzliwie
- No coś ty. Ani słowa. - odpowiedział. Postawiłam szklankę z sokiem na stolik i rzuciłam się na niego - Ej. Zostaw mnie. - powiedział. Puściłam go i on poszedł. Wyjęłam wczorajsze ciuchy z torby i zaniosłam je do prania. Wróciłam do pokoju i podłączyłam telefon. Zadzwoniłam do szefa i powiedziałam, że już mam materiały. Pan Wasilewski kazał mi opracować nagranie na papierze. Zaczęłam je opracowywać na laptopie. Nim je opracowałam minęło dobre 3 godziny. Oczy same mi się zamykały. Postanowiłam pójść zrobić sobie kawę. Zeszłam na dół. W salonie Maciek z Klaudią oglądali telewizję
- Cześć - przywitałam się z Klaudią i poszłam do kuchni. W kuchni natomiast mama siedziała i rozmawiała z sąsiadko
- Dzień dobry - powiedziałam i wstawiłam wodę na kawę
- Jak na studiach? - zapytała zaciekawiona
- Drugi rok zacznę dopiero za miesiąc - powiedziałam i zalałam kawę. Wzięłam kubek i poszłam na górę. Zalogowałam się na fb i napisałam do Gośki, żeby do mnie wpadła. W szybkim tempie wypiłam kawę i zaniosłam kubek i szklankę na dół. Wróciłam do pokoju i wydrukowałam opracowane materiały. Schowałam je w teczkę i odłożyłam na bok. Laptop zamknęłam i też schowałam. Ogarnęłam jeszcze torby i zaścieliłam łóżko. Usłyszałam pukanie do drzwi. To była Gośka z Olkiem.
- Hej - przywitałam się z przyjaciółmi. Opowiedziałam im wszystko i zrobiliśmy sobie '' wieczór filmowy''. Włączyłam na swoim laptopie jakąś komedię. Wszyscy śmieliśmy się w niebo głosy. Po komedii Olek włączył horror, który przyniósł. Olek się z filmu śmiał, a ja z Gośką wyglądałyśmy spod poduszki. Przestraszone w połowie filmu kazałyśmy wyłączyć. Olek śmiał się z nas i włączył animówkę. Na bajce całą trójką się pospaliśmy. Obudziłam się w środku nocy. Nakryłam ich kocami, a ja wyłączyłam laptopa i położyłam się do łóżka. Szybko zasnęłam.
___________________________________________________________________________________
Siemankoooooo ;D
Sorka Was, że nie dodałam w.... wczoraj? Ale leżałam w szpitalu... Ałć! :/ Wybaczycie?
No to teraz odnośnie siatkówki. Pierwszy mecz wygrany! Dziś pokonamy Słowację! :D
Pozdrawiaaam :*
Rozdzial przecudowny!!!! A cos Ty z soba zrobila,ze w szpitalu? No jeden wygrany,a drugi przegrany...zobaczymy co dalej :) Aww ^*^ Klos! Czekam ;*
OdpowiedzUsuń