sobota, 26 października 2013

ROZDZIAŁ 13

Po meczu poszliśmy przeprowadzić parę wywiadów. Podeszłam do Macieja
- Dobry wieczór. Mogłabym zadać parę pytań? - zapytałam
- Witam. Jasne,że tak. -powiedział, a ja włączyłam dyktafon.
- Pierwszy raz pan jest w wyjściowej szóstce i pierwszy raz pan został najlepszym graczem meczu. Spodziewał się pan tego? - zapytałam
- Tak racja, pierwszy raz. Czuję się zaszczycony. Koledzy są o wiele starsi i bardziej doświadczeni. Nie spodziewałem się tego. Jestem zaskoczony. - powiedział
- Zostało mi tylko pogratulować sukcesu i życzę żeby pan się wybił na większe schody siatkarskiej kariery. Powodzenia. - powiedziałam
- Dziękuje. - odpowiedział i wyłączyłam dyktafon.
-Czy ty jesteś ta Monika Woźniak? - zapytał Muzaj
- Tak, a czemu pytasz? - zapytałam
- A bo Karol w szatni i w ogóle gada tylko o tobie. Chyba się zakochał. - powiedział z tajemniczym uśmieszkiem.
- Dobra sorki, ale ja jestem zajęta. Jeszcze raz gratuluję i do zobaczenia.- odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń.  Rozejrzałam się wokoło. Tomek przeprowadzał wywiad z Piotrem Nowakowskim. Piotrek spojrzał dziwnie na mnie. Uśmiechnęłam się i poszłam do drugiego siatkarza. Po przeprowadzeniu wywiadu poszłam w stronę wyjścia. Wyszłam na podwórze. Przy samochodzie stała Gośka z Olkiem.
- Ej Monika. - krzyknęła Gośka. Szybko podeszłam do niej. Przywitałam się z nimi.
- To co jedziemy gdzieś? - zapytał Olek
- Niestety na razie nie da rady. Musze opracować materiały, wysłać i będę wolna. - powiedziałam
- To za godzinę pod twoim hotelem. Tylko podaj adres. - powiedziała Gośka. Podałam jej adres i poszłam do samochodu Tomka. Tomek już na mnie czekał.
- Ty znasz tą ślicznotkę? - zapytał
- Tak to moja przyjaciółka. - odpowiedziałam
- Pewnie dlatego wiedziałaś, że zajęta. A tak pro po związków. Chyba ten siatkarz co puszczał tobie oczko się w tobie zakochał. - powiedział.
- Po czym tak sądzisz? - zapytałam
- Bo mnie opieprzył, że ciebie wysłałem do wygranych. - zaczął się śmiać - A i kazał ci przekazać jego numer telefonu. - odszukał w telefonie i pokazała mi. Zignorowałam to.
- Idziesz dzisiaj z nami? - zapytałam
- Z kim i gdzie?
- Ze ślicznotką jej chłopakiem i ze mną do jakiegoś clubu.  - powiedziałam
- No mogę iść. - powiedział i zaparkował przed hotelem. Wzięłam torbę i weszłam do środka budynku. Poszłam do pokoju i od razu wzięłam się za robotę. Później poszłam wzięłam szybki prysznic i ubrałam czarne rurki, biały top i bejsbolówkę. Nałożyłam lekki makijaż  i poszłam do pokoju. Założyłam trampki, w których przyjechałam i wzięłam torbę. Poszłam do pokoju Tomka. Wyszliśmy z hotelu razem. Przed hotelem Gośka i Olek już na nas czekali. Weszliśmy do ich samochodu
- O, chłopaka sobie znalazłaś? - zapytał Olek
- Nie, to tylko kolega z pracy. W ogóle jemu spodobała się Gośka. - powiedziałam
- A tak to ty jesteś tym Tomkiem? - zapytała Gośka - Gosia jestem - dodała
- Tomek. - powiedział
- Tak, tak a ja jestem Olek. - powiedział z zazdrością
- Zazdrosny Olek. - wybuchłam śmiechem. Po około 15 minut dojechaliśmy do clubu. Weszliśmy do środka. Zajęliśmy z Gośką stolik, a chłopaki poszli po drinki.
- Tylko się znów nie upij. - powiedział Olek podając mi szklankę.
- Zatańczymy? - zapytał Tomek
- Tak jasne. - odstawiłam szklankę i poszłam z Tomkiem zatańczyć. Był doskonałym tancerzem. Przetańczyliśmy dwie piosenki
- Odbijany. - z ni kąt przyszedł Nowakowski. Tomek poszedł do Gośki i Olka -  W końcu mam okazję z tobą pogadać. - powiedział
- A konkretnie? - zapytałam. Nagle Dj zmienił piosenkę na wolną. popatrzyłam w stronę Dj a tam stał Ignaczak z podniesionymi do góry kciukami i szczerząc się do mnie. Piotrek przybliżył się do mnie i objął mnie w pasie
- Bo wiesz podobasz mi się. - zaczął - Tylko ty chyba mnie unikasz. - powiedział
- Ale...- zaczęłam się jąkać - Po czym tak sądzisz? - zapytałam
- Po prostu. Od tego pocałunku to nie odpisywałaś na fb. Na meczu nawet nie podeszłaś, a teraz jak byś mogła to byś uciekła. - powiedział. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Próbowałam unikać wszystkich siatkarzy, ale moją pracą jest z wami się spotkać i porozmawiać. - powiedziałam po pewnym czasie namysłu.
-Dlaczego? - zapytał. Pociągnęłam go za rękę do najbliższego stolika.
- Nie wiem jak ci to wytłumaczyć. - zaczęłam przypominać sobie chwile z hotelu w Łodzi - Najpierw Kłos, później wielka biba i pijana leżałam... nawet nie wiem w czyim łóżku, ale wiem, że na ziemi leżał Bartman i następnie ty. - powiedziałam
- Ale co to ma wspólnego z tą sytuacją. Przecież to się zdarza. Będziemy opowiadać swoim wnukom jaka to babcię pokręconą mają. - powiedział za śmiechem. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się
- Powracając do tamtej sprawy. Kurwa! Co sobie siatkarze pomyślą?! - powiedziałam
- Aha. Cię obchodzi opinia innych? - zapytał - Więc się zapytamy co o tobie myślą. - rozejrzał się dookoła - O, Krzysiek. Chodź tu. - wskazał Piter na Igłę.
- No coś się nie postarałeś. Potrzebujesz rady doświadczonego i starszego kolegi? - powiedział Ignaczak podchodząc do nas.
- Nie o to chodzi. Powiedz co sądzisz o Monice. - powiedział Pit. Spojrzałam na Ignaczaka
- Więc wiesz. Mało cię znam, ale już zawróciłaś w głowie połowie siatkarzy z kadry. - odpowiedział Krzysiek - Ale tak na moje oko to jesteś miła, fajna, ładna...
- Krzysiek! Nie zapomnij że masz żonę! - przerwał mu Pit
- Ale ja miałem powiedzieć tylko co o niej myślę, więc... - powiedział Ignaczak
- To może pan Kosok powie? - zaproponowałam
- Grzesiu! - krzyknął Ignaczak. Kosok nie usłyszał. - Grzesiu! Chodź na chwilę! - krzyknął jeszcze raz. Siatkarz podszedł do nas
- Co się tu dzieje? - zapytał już był troszkę pijany.
-Powiedz co myślisz o tej oto pannicy. - Ignaczak pokazał rękoma na mnie
- Hmm... - zamyślił się. - Jednym słowem jest zajebista. - powiedział - A teraz idziesz ze mną droga panno. - dodał i zabrał mnie na parkiet.  Siatkarzowi nogi plątały się w tańcu, ale nieźle sobie radził.
___________________________________________________________________________________
coment pleas :D

czwartek, 17 października 2013

ROZDZIAŁ 12

Tydzień miną szybko. Zanim się obejrzałam musiałam znów jechać do pracy. Tym razem mieliśmy jechać na mecz do Bełchatowa. W tym spotkaniu Skra zmierzy się z mistrzem Polski - Ressovią. Wraz z Tomkiem wyjechaliśmy z rana. Podróż, o dziwo minęła szybko. Zajęliśmy miejsce na parkingu i poszliśmy do hotelu. Hotel mieścił się zaledwie trzy ulice od hali. Recepcjonalistka podała nam klucze. Poszliśmy z Tomkiem do swoich pokoi. Rzuciłam walizkę  przy łóżku i wyszłam na balkon. Z balkonu było widać przepiękną panoramę Bełchatowa. Chociaż, że był to już początek października i pogoda nie dawała za wygraną z wiatrem i brzydką aura, Bełchatów i tak był przepiękny. Zamknęłam balkon i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam ciuchy. Rozpuściłam włosy i zrobiłam makijaż. Miałam mało czasu, więc szybko schowałam tableta i dyktafon do torby. Mecz miał rozpocząć się o 17, a my na hali mamy być o 13, czyli za 15 minut. Pobiegłam do pokoju Tomka. Tomek akurat wychodził. Poszliśmy do samochodu i zajechaliśmy pod hale. Na hele właśnie podjechał autokar z zawodnikami Sovi. Pierwszy wysiadał kapitan, Akhrem. Większość dziennikarzy zajęło go jako pierwszego. Postanowiłam pójść do niego później. Drugi wysiadł Ignaczak. Szybko podbiegłam
- Dzień dobry. Czy mogę zadać parę pytań? - zapytałam podchodząc do Ignaczaka
- O, cześć. Jasne. - powiedział. Włączyłam dyktafon. Zadałam parę pytań dotyczących dzisiejszego meczu i podeszłam do następnego siatkarza. Kiedy skończyłam weszłam do środka hali. Poszłam do dużego pomieszczenia. Usiadłam przed stolikiem i podeszła do mnie jakaś pani.
- Coś pani chce zamówić? - zapytała
- To poproszę wodę cytrynową niegazowaną - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Kelnerka zanotowała i odeszła. Po chwili przyniosła moje zamówienie. Podłączyłam dyktafon do tableta i zrzuciłam materiały. Szybko je opracowałam, bo było ich mało. Wysłałam materiały do redakcji i po chwili pojawiłt się na stronie internetowej. Do meczu było jeszcze sporo czasu. Do mnie przyszedł Tomek. Usiadł obok mnie i zamówił to co ja.
- Widziałem, że już materiały wysłałaś. - powiedział
- Tak. Nudziło mi się, a tak w ogóle to przedmeczowe wywiady. - uśmiechnęłam się
- Masz racje. Zaraz też wyśle. - powiedział. Podszedł do nas jeden z siatkarzy Sovi.
- Mogę na słówko? - zapytał Piotrek, podchodząc do mnie
- Ok. - powiedziałam i poszłam
- Czemu mnie unikasz? - zapytał, kiedy odeszliśmy od stolika
- Ale jak to? -
- Wysłałaś swojego kolegę zamiast sama podejść...
- Musimy dzielić się pracą. Przecież ja sama laurów nie mogę zbierać - przerwałam mu - Powinieneś iść do szatni. - powiedziałam i poszłam do Tomka. Siedzieliśmy w ciszy. Tomek opracowywał materiały, a ja skorzystałam z wolnej chwili i weszłam na fb.Przejrzałam facebook'a i wylogowałam się. Spojrzałam na zegarek, który wisiał na ścianie.
- Tomek, idziemy? - zapytałam
- A która godzina? -
 - 16.25
- To idziemy. - powiedział. Zapłaciliśmy za swoje zamówienia i poszliśmy. Dwóch dużych panów sprawdzało wejściówki. Pokazaliśmy im wejściówki i wpuścili nas do środka. Zajęliśmy miejsce. Nagle zadzwonił telefon.
- Hallo - powiedziałam kiedy wygrzebałam go z torby
- No, cześć. Spójrz na 4 rząd. - powiedziała Gośka. Rozejrzałam się wokół. Zobaczyłam Gośkę i Olka jak machali do mnie. Uśmiechnęłam się i odmachałam im.
- Co wy tu robicie? - zapytałam
- Przyjechaliśmy na mecz. - odpowiedziała
- Wiesz co, sorki ale muszę kończyć. Ja zostaję tu do jutra to może po meczu się spotkamy? - zapytałam
- Ok. - Odpowiedziała Gośka i rozłączyła się. Siatkarze zaczęli rozgrzewkę. Nowakowski popatrzył w moją stronę i puścił mi oczko. Uśmiechnęłam się i rozejrzałam się wokoło.
- To raczej do ciebie. - powiedział Tomek śmiejąc się ze mnie
- Nie prawda. To może do tamtej ładnej blondynki. - zaśmiałam się.
- Eeetam... Brzydka. - powiedział - Ale za to tamta brunetka jest ładna. - wskazał palcem na Gośkę.
- Zajęta. - powiedziałam uśmiechając się.
- Kto wygra? - zapytał
- Skra. - odpowiedziałam dumnie.
- Zakład? -
- Okej. - odpowiedziałam.   Pierwsza szóstka rzeszowska wbiegła na parkiet: Nowakowski, Kosok, Akhrem, Grzyb, Drzyzga, Perłowski i oczywiście libro Ignaczak. Następnie na parkiet boiska wbiegła szóstka z Bełchatowa: Kłos, Wlazły, Koistra, Muzaj, Wrona, Pliński i libero Zatorski. Chłopaki wbiegając rzucali piłkami. Karol rzucił piłkę do mnie. Złapałam ją
- Szczęściara - powiedział Tomek
- A chcesz? - zapytałam podając mu piłkę
- O, dzięki. - odpowiedział. Mecz się zaczął. Pierwszy set dla gospodarzy, ale w drugim secie wybiła się Sovia. Na zmianę wygrywali, aż do piątego seta. W ostatnim secie było wiele nieporozumień sędziów. Jednak wygrała Skra. Na trybuny weszła duża żółta flaga z pszczołą, a pszczółka bełchatowiańska szalała na boisku. Wszyscy kibice śpiewali z radością ''Mamy żółte serca...''.  MPV otrzymał młody zawodnik - Muzaj.
- Wygrałam.- podskoczyłam z radości.

___________________________________________________________________________________
Hejo! :D
A taki króciutki łapcie ;D
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 14 października 2013

ROZDZIAŁ 11

Z samego rana obudził mnie budzik. Wstałam zaspana i zeszłam na dół. W domu nikogo nie było. Weszłam do salonu. W salonie było dużo butelek porozwalanych i pustych paczek po chipsach.  Poszłam do kuchni. Wzięłam szklankę i nalałam sobie wody. Upiłam trochę ze szklanki i postawiłam szklankę na stole. Wzięłam z szafki woreczek i poszłam pozbierać śmieci. Wyniosłam śmieci i  ruszyłam na górę. Wyjęłam z szafy luźną koszulkę i spodnie dresowe ściągane koło kostek. Włosy spięłam w niedbałego koka. Zeszłam do kuchni i wyjęłam musli z szafki. Do szklanki nalałam soku pomarańczowego. Śniadanie zjadłam oglądając poranny program na tvn. Później wzięłam się za sprzątanie. Ogarnęłam we wszystkich pokojach i wszystkich zakątkach w domu. Sprzątanie zajęło mi sporo czasu. Kiedy posprzątałam mama wróciła z pracy.
- Już wstałaś?- zapytała kiedy weszła
- Nawet ogarnęłam cały dom. - pochwaliłam się
- To ja się wezmę za obiad. - powiedziała mama i poszła się przebrać. Poszłam do swojego pokoju. Miałam wolne w pracy i w domu. Wzięłam telefon i napisałam do Maćka. Rzuciłam telefon i wzięłam laptopa. Włączyłam go i poszłam na dół po sok.  Przyszłam i zalogowałam się na pocztę i facebook'a. Na fejsie było parę zaproszeń do znajomych. Tak jak się spodziewałam były to zaproszenia od wczorajszych gości. Przyjęłam zaproszenia i przeczytałam powiadomienia i wiadomości. Odpisałam na parę wiadomości i wylogowałam się z fejsa. Zajrzałam na pocztę. Było tylko parę reklam. Wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na  bok. Zeszłam na dół. Mama krzątała się po kuchni
- Może pomóc? - zapytałam wchodząc do pomieszczenia
- Nie już kończę. Spróbuj. - powiedziała mama i dała mi na łyżce do spróbowania zupę.
- Nie lubię tej zupy, ale może być. - powiedziałam
- Monika, odbierz Maćka ze szkoły. On samochodem nie jechał. - poprosiła mama
- Ok. Tylko się przebiorę - odpowiedziałam i poszłam na górę. Wyjęłam z szafy miętowe rurki  i kremową koszulkę. Przebrałam się i zeszłam na dół. Założyłam baleriny i kurtkę skórzaną. Wzięłam dokumenty i kluczyki. Wsiałam do samochodu i ruszyłam w stronę jego szkoły. Po dojechaniu napisałam jemu sms'a. Po 15 minutach zjawił się w samochodzie z Klaudią.
- Cześć. - przywitałam się z nimi - To gdzie jechać? Do nas czy Klaudię do domu odwieść?
- Do domu. - odpowiedziała Klaudia. Ruszyłam w stronę jej domu
- Braciszku, co wczoraj u nas się działo? - zapytałam
- Kulturalnie rozmawialiśmy sobie. A że ty sobie poszłaś spać, to przegapiłaś wszystko. - powiedział
- A te nieposprzątane butelki i paczki po chipsach? - zapytałam dalej drążąc temat. Klaudia podejrzanie spojrzała na niego
- A to chłopaków. - usprawiedliwił się - A i chłopaki powiedzieli, że jeszcze wpadną. - dodał.
- A jacy chłopacy? - zapytała Klaudia
- Siatkarze. - powiedział Maciek. Dojechaliśmy do domu Klaudii. Pożegnaliśmy się z nią i ruszyliśmy do swojego domu. Kiedy wróciliśmy mama czekała z obiadem na nas. Z niechęcią jadłam zupę. Przy obiedzie Maciek powiedział rodzicom o swoich siatkarskich planach. Ja nie wierzyłam w to, że mu się uda. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać. Kiedy skończyłam poszłam do pokoju. Wzięłam książkę i zaczęłam ją czytać. Czytanie przerwał mi Maciek, który wszedł z laptopem
- Obejrzymy film? - zapytał
- Tak, jasne. - odpowiedziałam. Maciek postawił laptopa na ziemi. Ściągnęłam wszystkie poduszki z łóżka na ziemię. Maciek włączył film, a ja poszłam jeszcze po cole. Przyniosłam dwie szklanki i butelkę z napojem. Z szafki wyjęłam schowaną paczkę chipsów. Położyliśmy się i zaczęliśmy oglądać film. Do pokoju weszła mama z Klaudią. Klaudia przyłączyła się do naszego domowego seansu.  Po 2 godzinach oglądania Maciek sprzątną laptopa i poszli z Klaudią na spacer. Zaczęłam ogarniać w pokoju. Na szafce leżała jakaś bluza. Od samego rana myślałam, że to Maćka. Wzięłam ją, żeby zanieść do pokoju brata, ale to nie jego bluza. Złożyłam ją i położyłam na komodzie. Zdecydowałam, że zapytam się Maćka kogo to bluza. Zeszłam na dół i zaniosłam szklanki. Mama jak zwykle w swoich papierach, a tato zajęty swoimi papierami. Odstawiłam szklanki do zlewu i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku w pokoju gościnnym i włączyłam telewizję. Zadzwonił telefon
- Jaaa....? - powiedziałam nie patrząc kto dzwoni
- Monika? - zapytał męski głos
- Tak. W czymś problem? - zapytałam i zerknęłam na wyświetlacz. Numer nie znajomy - A tak w ogóle to kto dzwoni? -
- Piotrek. Zostawiłem chyba u ciebie bluzę. - powiedział
- Piotrek? Przepraszam, a jaki? - zapytałam, bo za bardzo nie wiedziałam
- Nowakowski - odpowiedział
- A, tak. Jakąś buzę znalazłam u siebie w pokoju. - powiedziałam
- O, właśnie taka czarna z kapturem? - zapytał
- Tak. To wyślij mi adres, a ja ci prześlę tę bluzę. - powiedziałam i podeszłam po kartkę i długopis
- Może wpadnę po nią? - zapytał
- Ale to kawał drogi . - powiedziałam
- Jestem przed twoi domem. Mogę wejść? - zapytał. Rozłączyłam i pobiegłam na dół. Otworzyłam drzwi. Wpuściłam siatkarza do środka
- Schodami w gór i pierwsze drzwi w prawo. - powiedziałam
- Tak, wiem. Wczoraj już tam byłem - odpowiedział i pokierował się w stronę mojego pokoju. Ja poszłam do kuchni i nalałam soku sobie i dla niego. Wzięłam napoje na górę. Weszłam do pokoju. Piotrek siedział z laptopem na kolanach. Postawiałam picie i zabrałam mu laptopa. Wzięłam bluzę i rzuciłam w jego stronę.
- Dzięki - odpowiedział i wziął do ręki szklankę z sokiem. - Ej, mam pytanie.. - powiedział
- Nie jestem ''ej''. No słucham.
- A wiesz co. Te pytanie jest nie ważne. Powinienem iść. - odstawił szklankę i wstał.
- Okeeej. To się nasiedziałeś.- powiedziałam i odprowadziłam go do drzwi.
- No to pa. - powiedział i pocałował mnie. Oderwałam się i zamknęłam drzwi. Co sobie o mnie pomyślą ci siatkarze?!  Najpierw z jednym, teraz z drugim?! Otrząsnęłam się i poszłam do pokoju. Sprzątnęłam szklanki. Była późna godzina więc wzięłam piżamy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamy. Zmyłam makijaż, a włosy spięłam w niedbałego koka. Poszłam do pokoju. Pościeliłam łóżko i położyłam się spać.
___________________________________________________________________________________
Siemkaa :D
łapcie rozdział i komentujcie :D
Pozdrawiam :*

niedziela, 6 października 2013

ROZDZIAŁ 10

Wstałam wcześnie rano. Podeszłam do okna. Była wrześniowa, deszczowa aura. Wyjęłam więc z szafy szare rurki i białą koszulę z ćwiekami. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy, umyłam zęby i ubrałam się.  Włosy spięłam w niedbałego koka i rozpuściłam grzywkę. Pomalowałam się. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Na dole mama przygotowywała śniadanie. Podeszłam do szafki i wyjęłam musli. Nalałam szklankę soku i zaczęłam jeść. Po śniadaniu wzięłam torbę i pojechałam do redakcji. Kiedy dojechałam wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę budynku. Weszłam do środka. Przywitałam się z recepcjonalistką i Tomkiem, który stał koło recepcji. Poszłam do pokoju pana Wasilewskiego.
- Dzień dobry. - przywitałam się
- O, witam. Usiądź. - wskazał ręką krzesło przed biurkiem - Więc twoje prace są... niezłe. Wywiązałaś się z pracy. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Masz tydzień wolnego - powiedział i pożegnałam się z nim. Po drodze spotkałam Tomka
- Co ty taka w skowronkach cała? - zaczął się śmiać
- Wolne mam przez caaały tydzień. - powiedziałam dumna z tego co mówię
- Nie na długo. Później znów ze mną po całej Polsce będziesz jeździła. - powiedział
- Znów z tobą? - zapytałam ze śmiechem - jakoś przeżyję. Dobra ja muszę lecieć. Miłej pracy. - powiedziałam i pożegnałam się z nim. Wyszłam z budynku i poszłam do samochodu. Pojechałam do sklepu. Zrobiłam zakupy i ruszyłam w stronę domu. Po dojechaniu wypakowałam zakupy z z samochodu i weszłam do domu. W domu nikogo nie było. Poukładałam kupione produkty i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na pocztę. Było parę reklam i wiadomości. Zaczęłam czytać po kolei. Pierwsza przeczytana była od Tomka, druga od recepcjonalistki z redakcji,a trzeci od nieznajomego. '' Witam! Zapomniałaś coś wziąć. Tak szybko się zwinęłaś. Pozdrawiam. Zati :)'' Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Jak ja mogła zapomnieć o książce. Odpisałam na tego maila, że przy następnej okazji mi odda. Wyłączyłam laptopa i zadzwoniłam do Gośki. Umówiłyśmy się na kawę na godzinę 13. Była godzina 11. więc miałam troszkę czasu. Podeszłam do szafy i zmieniłam białą koszulę na luźną koszulkę z jakimś śmiesznym obrazkiem. Zeszłam na dół. Postanowiłam przygotować obiad. Na obiad zrobiłam spaghetti. Kiedy zrobiłam sos wstawiłam makaron. Do domu wszedł Maciek
- A ty co? Ze szkoły zwiałeś? - zaśmiałam się, bo było w pół do pierwszej
- Nie. Od matmy nauczyciela nie ma i nas zwolnili. Mmm... Jak ładnie pachnie. - powiedział zaglądając w garnek
- Zostaw. Zaraz dostaniesz. - powiedziałam i uderzyłam go ścierką
- Za co to? - zapytał. Zaczęłam się śmiać. Po zagotowaniu makaronu nałożyłam posiłek dla siebie i Maćka. Jedząc posiłek rozmawialiśmy o wszystkim. Z bratem miałam dobry kontakt, chociaż jak byliśmy młodsi biliśmy się i kłóciliśmy jak to w rodzeństwie bywa. Ale zawsze mogę na niego liczyć, a on na mnie.  Po skończonym posiłku Maciek pomógł mi posprzątać. Później poszłam na górę i przebrałam się. Nałożyłam leginsy i luźną tunikę. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Narzuciłam na siebie płaszczyk jesienny i czarne botki. Powiedziałam Maćkowi, że idę na umówione spotkanie z Gośką i poszłam. Postanowiłam się przejść. Kawiarnia, w której się umówiliśmy była zaledwie 30 minut spacerku. Idąc mijałam sporo ludzi, znajomych i nieznajomych. Wrześniowy wiatr nie dawał za wygraną i bawił się w berka z kolorowymi liśćmi. W końcu doszłam do kawiarni. Gośka czekała tam już na mnie. Podeszłam do niej i przywitałam się z nią. Zamówiliśmy dwie kawy i Gośka opowiedziała mi, że chodzi z Olkiem. Ucieszyłam się z tego powodu.
- To teraz ty, opowiadaj co u ciebie słychać? Może z tym Tomkiem coś tego? - zaśmiała się
- Nie no, coś ty to tylko kolega z pracy. - odpowiedziałam jej
- A rozmawiałaś z siatkarzami? - moja przyjaciółka miała hopla na punkcie siatkówki, siatkarzy i wszystkiego co się z nią kojarzy.
- Tak, jednego nawet pocałowałam... - powiedziałam ciszej
- Że co zrobiłaś?! - krzyknęła na całą kawiarnię. Wszyscy spojrzeli w naszą stronę. Przeprosiliśmy ich, a Gośka zapytała ponownie
- Ale to samo, tak jakoś... Zatopiłam się w jego błękitnych oczach i jakoś tak... - powiedziałam bawiąc się łyżeczką
- A który to? - zapytała. Odpowiedziałam jej na każde zadane pytanie. Czułam się jak na przesłuchaniu. Ona musiała wiedzieć wszystko, ale na koniec powiedziałam jej, że to co się zdarzyło to nie miało znaczenia ani dla mnie, ani dla niego.
- Dobra, ja muszę uciekać. Umówiłam się z Olkiem. Więc buziaki. - cmoknęła mnie w policzek i zostawiła samą w kawiarni. Spokojni dopiłam kawę i zapłaciłam rachunek. Wyszłam z kawiarni i ruszyłam w centrum miasta. Poszłam do galerii. W galerii spotkałam Klaudię. Razem z nią wybraliśmy się na zakupy. Po 2 godzinach w galerii ruszyłam w stronę domu. Już się ściemniało. Szłam z zakupami jak najdłużej. Nagle ktoś złapał mnie za boki. Odwróciłam się i walnęłam prosto w twarz
- Nie takiego powitania się spodziewałem. - powiedział ze śmiechem chłopak, którego uderzyłam
- Przepraszam, ale nie wiedziałam. A tak w ogóle to co wy tu robicie? - zapytałam
- Książkę przyjechałem oddać, a tamten do towarzystwa. - zaśmiał się Zatorski
- Ale miasto jest duże nie każdy się tu zna, więc jak wy tu byście mnie znaleźli? - zapytałam
- Właśnie jechaliśmy do redakcji, w której pracujesz. Pewnie by tam dali nam twój adres. - powiedział Kłos
- Dobra, jak już tu jesteście, to zawieście mnie do domu. - zaśmiałam się
- O. Jaka wygodnisia - zaczął się śmiać zbliżający się w naszą stronę Wrona.
- No i oczywiście zapraszam was na kawę . - powiedziałam i ruszyliśmy w stronę samochodu. Powiedziałam chłopakom jak dojechać, a oni i tak się zgubili. Po dojechaniu zaprosiłam ich na kawę. Weszliśmy do domu. W domu mama z tatą szykowali się na kolację do znajomych, a Maciek korzystając z okazji siedział przed telewizorem.
- Mamoo... Gości mamy. -  krzyknęłam rozbierając buty i kurtkę.
- A kto taki nas odwiedził? - mama weszła na korytarz zapinając drugi kolczyk
- To jest Karol, Paweł i... - zapomniałam imienia Wrony
- Andrzej miło mi. - powiedział Wrona witając się z moją mamą
- Tak właśnie Andrzej - dodałam - No to wchodźcie dalej. - powiedziałam i wskazałam ręką do salonu. Chłopaki posłusznie przeszli w skazane miejsce. Siatkarze przywitali się z Maćkiem. Poszłam do kuchni wstawić wodę na kawę. Wyjęłam z szafki ciastka i ułożyłam je na talerzyku. Zasypałam kawę do szklanek i zalałam ukropem. Szybkim ruchem odwróciłam z talerzem z ciastkami, żeby ustawić je na tacy. Niespodziewanie przede mną wyrósł Kłos. Przestraszyłam się, że wszystkie ciastka wypadły mi z rąk. Zaczęliśmy się śmiać. Siatkarz pomógł mi pozbierać ciastka
- To będzie bez ciastek. - odpowiedziałam i odstawiłam talerz na blacie
- Jak to bez? - zapytał i wziął z talerzyka ciastko i cały talerzyk.
- A tak w ogóle to potrzebujesz coś? - zapytałam biorąc tacę
- Musimy pogadać - powiedział poważniejszym głosem
- Zaniosę im kawę. Maciek się nimi zajmie i za chwilę przyjdę. - powiedziałam i wzięłam tackę. Zaniosłam chłopakom kawę i powróciłam do Kłosa
- No to słucham. - powiedziałam i usiadłam na przeciwko mnie
- Tak naprawdę to ta książka była tylko pretekstem- zaczął
- Domyśliłam się - powiedziałam i wzięłam łyk gorącego napoju
- Chodzi o ten całus. Może dla ciebie to nic nie znaczy, ale ja chyba... - nagle mu przerwałam
- Co ty tu robisz? - zapytałam widząc naszego atakującego
- No bo Piotrek ma ci coś do powiedzenia - powiedział Bartman. Piotr Nowakowski wszedł do kuchni.
- Jak wy tu trafiliście? - zapytałam
- facebook... - powiedział z ironią Zbyszek
- Ale na facebook'u nie  ma adresu - powiedziałam
- Twoja przyjaciółka nam powiedziała - wyjaśnił Piotrek
- No to ja was słucham - wstałam wstwić wodę na kawę dla siatkarzy
- Ale w cztery oczy - powiedział środkujący
- No to będzie w sześć... - powiedziałam
- Nie, bo ja też będę i będzie w osiem - zaśmiał się Zibi. Wstałam zalałam kawę i podałam Piotrkowi i Zbyszkowi.
- Więc? - powiedziałam siadając
- To ja zacznę - powiedział Bartman - Piotrek się w tobie zabujał - powiedział atakujący tak jak dzieciak z gimnazjum. Nagle do kuchni przyszedł Zatorski
- Ej, przecież Karol się w niej kocha - powiedział. Nie wiedziałam co im odpowiedzieć. Po prostu prychnęłam śmichem.
- I z czego się śmiejesz. - zapytał Zibi
- Normalnie jak w filmie. Ja wam powiem tak: niedawno rozstałam się z chłopakiem i nie planuje się w najbliższym czasie wiązać z nikim.  - powiedziałam
- To co zakonnica? - zaśmiał się Zatorski
- Tak, zakonnica. - odpowiedziałam ze śmiechem. Poszliśmy wszyscy do salonu. Maciek zaczął opowiadać chłopakom, że i on chce być siattkarzem. Chłopaki zaczeli mu tłumaczyć w jakim klubie najlepiej zacząć. Zrobiło się późno, a mnie znudziło słuchanie o tym. Nie wiem kiedy usnęłam. Obudziłam się, jak ktoś delikatnie kładł mnie do łóżka. Otworzyłam oczy
- Śpij, śpij. To tylko ja. - powiedział Pit, który nakrywał mnie koudrą. Zamknęłam oczy i nagle zarwałam się z łóżka
- Że kto? - krzyknęłam.
___________________________________________________________________________________
Witajcie! ;D
Nie wiem co ja mam napisać ;D Może to, że u mnie była piękna pogoda xD a u Was?
Trzymajcie:
http://ask.fm/pauluska98
Pozdrawia <3

środa, 2 października 2013

ROZDZIAŁ 9

Po opracowaniu i wysłaniu felietonu wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na bok. Do pokoju wszedł Tomek.
- Pojedziemy jutro o 13. A teraz chodź na kolację. - powiedział. Założyłam czarne trampki i poszliśmy na dół. Wzięliśmy posiłek. Na kolacje była jakaś zapiekanka. Zajęliśmy stolik i zaczęliśmy jeść.
- Jakieś marne te hotele. - powiedziałam przeżuwając posiłek.
- A czego się spodziewałaś. Tu się tylko meldują sportowcy i nie raz dziennikarze. - uświadomił mi Tomek. -No jak ja bym się wybierała na wakacje to na pewno bym tego miejsca nie wybrała.  Po zjedzonym posiłku poszliśmy do swoich pokoi. Jak zwykle Tomek zaszył się w swoim pokoju z laptopem. Ja postanowiłam położyć się wcześniej spać. Wzięłam piżamy i poszłam w stronę łazienki. Nagle ktoś, a raczej paru ktosi bez pukania z wrzaskiem wbiegł do mojego pokoju. Zatrzymałam się przed samymi drzwiami
- Tylko nie mów, że idziesz spać. - powiedział Ignaczak
- A co mam robić? hmm... Pewnie tak jak wy wbiegać z wrzaskiem do innych pokoi. - powiedziałam
- No na przykład. A tak seryjnie to załóż tą kieckę i te szpileczki i idziemy w balety. - krzyknął Kurek.
- Chcę wam przypomnieć, że ja tu jestem w pracy. A mój kolega, który się jako nową opiekuje siedzi za ścianą. - powiedziałam Kosok za chrząknął
- My też jesteśmy w pracy więc jak nie będziesz gotowa w 15 minut to wyniesiemy cię tak jak stoisz. - powiedział. Poddałam się w końcu i wyjęłam z torby zwykłe rurki, niebieską luźną bluzkę z rękawem 3/4 i z suwakiem na plecach. Poszłam do łazienki i przebrałam się. Pomalowałam się tradycyjnie tylko górną kreskę trochę mocniej podkreśliłam. Włosy z warkocza rozpuściłam. Spryskałam się perfumami. Nagle ktoś wszedł mi do łazienki
- Minęło 15 minut. - powiedział Kosok, który był gotowy mnie podnieść
- Ej, a jak bym tu stała bez ubrań? - powiedziałam
- Ale całkiem naga? - wtrącił się Bartman
- Tak.  - odpowiedziałam
- Ale nie stoisz. - powiedział Kosok i podniósł mnie w górę - Weźcie dla niej jakieś buty. - dodał i wyniósł mnie na podwórko.
- Puść mnie! - zaczęłam walić pięściami w plecy siatkarza
- Na boso będziesz stała? Zaraz Kurek ci buty przyniesie. - powiedział  i posadził mnie na ławeczce.
- Już się boje. - odpowiedziałam siadając po turecku. Kurek szedł z resztą siatkarzy niosąc mi buty. Wziął czarne trampki. Tego bałam się najbardziej - Wy bezguścia! - krzyknęłam, a przechodni zatrzymywali na nas wzrok
- O co ci chodzi? - zapytał Kurek
- Kto do takiej bluzki, by trampki założył? Debile! - Kosok powiedział to, tak jak by był najlepszym stylistą świata. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To ja idę wymienię te buty. - powiedziałam i założyłam trampki.
- Nie chciałem grzebać po twoich rzeczach, więc wziąłem te, które stały obok łóżka. - powiedział na swoją obronę Kurek.
- Tak,tak - pobiegłam do swojego pokoju. Założyłam czarne szpilki wzięłam jeszcze czarną, skórzaną kurtkę i poszłam do chłopaków. Poszliśmy w stronę pobliskiego klubu. Przed drzwiami klubu sprawdzili nam dowody. Od razu po wejściu chłopaki zaczęli szaleć na parkiecie. Nawet ci co byli już dawno po ślubie szaleli jak kawalerzy. Usiadłam przy barze i patrzyłam jak tańczą. Nagle któryś poderwał mnie do tańca. Ten KTOŚ to był Żygadło. Nie spodziewałam się po nim, że tak wywija na parkiecie. Po 3 godzinach wszyscy siatkarze byli pijani. Oczywiście ja też z nimi sporo wypiłam. Zostałam przy stoliku sama z Nowakowskim
- No i co z tym chłopcem? - zaczął majaczyć, strasznie nie zrozumiale powiedział
- A no wiesz. To mój były i nie chcę do tego powracać. - powiedziałam też lekko majacząc i porwałam go do tańca. Przed piątą nad ranem wyszliśmy z klubu. Po niektórych siatkarzy to by mogli z taczką przyjechać. Ignaczak szedł oparty o Możdżonka, ledwo trzymając się na nogach. Możdżonek natomiast wymachiwał butelką i zaczął śpiewać. Nagle znikąd podszedł do nas ochroniarz hotelu. Powiedział, żebyśmy byli cicho, bo wezwie policję. Posłusznie się uciszyliśmy i  poszliśmy wszyscy spać. Następnego dnia nic nie pamiętałam. Obudziłam się półnaga i to jeszcze w nieswoim łóżku.
- Kurwa! Gdzie ja jestem?! - krzyknęłam przestraszona zakrywając się kołdrą, bo byłam w samej bieliźnie. Obok mnie leżał skacowany Bartman
- Nie krzycz tak, bo głowa mnie boli. - powiedział i przeciągnął się
- Ale co ja tu robię? - zapytałam
- Nie bój się. Sama się rozebrałaś. - powiedział wyjaśniając.
- Mam nadzieję. -  kiwnęłam z niedowierzaniem głową, pozbierałam swoje ciuchy i owinięta w kołdrę pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam zimny prysznic, żeby mnie podniósł do dobrej formy. Ubrałam ciuchy. Buty wzięłam w rękę i poszłam do swojego pokoju. Była godzina 12. Pozbierałam wszystkie swoje rzeczy i popakowałam. Zamieniłam szpilki na baleriny. Wczorajszy makijaż zmyłam i nałożyłam tylko podkład i wytuszowałam rzęsy. Wyszłam z łazienki. Przyszedł Tomek.
- Widzę, że dzisiaj sam będę musiał prowadzić samochód. - powiedział ze śmiechem. Machnęłam tylko ręką. Tomek pomógł mi z walizką, a ja wzięłam tylko torby. Oddaliśmy klucze do pokoju w recepcji i pożegnaliśmy się. Poszliśmy do samochodu. Tomek popakował walizki a ja rzuciłam torbę  i laptopa na tylne siedzenia.  Ruszyliśmy w stronę domu. W połowie drogi usnęłam i obudził mnie Tomek jak dojechaliśmy już do domu.
- Wyspała się? - zapytał rozbawiony
- Nie za bardzo. - powiedziałam i wzięłam swoje rzeczy. Tomek pomógł mi z walizką i pojechał. W domu nikogo nie było. Poszłam więc do swojego pokoju. Rzuciłam torbę na łóżko, a laptopa położyłam na biurku. Wyjęłam swoje ciuchy i rzuciłam je do prania. Wzięłam z szafy wyjęłam jakąś luźną koszulkę i czarne spodnie. Przebrałam się i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni. W piekarniku była zapiekanka, więc wzięłam sobie trochę. Po zjedzonym posiłku pozmywałam i poszłam do salonu. Włączyłam telewizję. Szła powtórka serialu.  Do domu przyszedł wesoły Maciek z Klaudią.
- O cześć siorka. - powiedział i dał mi całusa w policzek
- Cześć wam - przywitałam się z nimi
- Co ty tu robisz? - zapytał
- Jeszcze się nie wyprowadziłam. - wypięłam mu język. Para zakochańców usiadła obok mnie. W ciszy oglądaliśmy serial.
___________________________________________________________________________________
No i następny jest rozdział :D Co tam u was? :D
Pozdrawiaaam :*