Za drzwiami stał Zatorski.
- Coś się stało? - zapytałam kiedy otworzyłam drzwi.
- Mogę książkę pożyczyć? - zapytał
- Słaby patent na podryw. - powiedział Kłos wyglądając zza drzwi. Zaczęłam się śmiać.
- Bo ty masz lepszy. - powiedział Zati
- A mam - odpowiedział Kłos
- Zaczekaj. - powiedziałam i poszłam po książkę. Wzięłam książkę z szafki nocnej i podałam Pawłowi.
- Dzięki. - odpowiedział i poszedł. Zamknęłam drzwi i wzięłam laptop. Włączyłam fb. Napisałam do Gośki. Znów ktoś zapukał do drzwi. -'' O matko.... Kogo znów niesie''- pomyślałam i poszłam otworzyć drzwi. Do pokoju wszedł Kłos.
- A dla mnie pożyczysz jakąś książkę? - powiedział
- Nie mam więcej. - odpowiedziałam
- To nie, ale każdy powód jest dobry. - powiedział i usiadł na łóżku.
- Coś jeszcze? - zapytałam
- Tak. Musimy pogadać. - powiedział
- Więc słucham. - odpowiedziałam
- Siadaj. - usiadłam koło niego
- No słucham . - powiedziałam
- Co to za typ? - zapytał
- Jaki? A w ogól co cię to interesuje. To mój problem. Chyba ci podziękowałam za pomoc. - powiedziałam
- No, ale... - zaczął
- No, ale ja jestem zmęczona. Ty masz jutro mecz. Więc ja idę spać, a ty już sobie idź. - odpowiedziałam i położyłam się pod koc. Kłos usiadł obok moich nóg. - Idź sobie już. -
- Ok. - wstał i poszedł. Wyłączyłam laptopa i położyłam się spać. Rano obudził mnie budzik. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Była piękna, słoneczna pogoda. Podeszłam do walizki i wyjęłam z niej beżową sukienkę do kolan, czarne czułenka i czarny sweterek. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Ubrałam się i pomalowałam. Następnie włosy rozpuściłam. Wyszłam z łazienki i poszłam do Tomka. Zapukałam i weszłam
- Gotowy? Idziemy? - zapytałam. Tomek jeszcze leżał w łóżku.
- Która jest godzina? - zapytał wyglądając spod koca
- Dziewiąta. Wstawaj. - powiedziałam
- Kurde. Zaspałem. - odpowiedział
- Śniadania już tu nie dostaniemy, ale pójdziemy na miasto. - powiedziałam
- Ok. Daj mi 15 minut. - Tomek wziął ciuchy i poszedł do łazienki.
- Czekam u siebie. - powiedziałam i poszłam do pokoju. Po 15 minutach do pokoju wszedł Tomek. Wzięłam torbę i spakowałam do niej dyktafon i tableta. Poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy w stronę restauracji. Zajęliśmy stolik w kącie. Podeszła kelnerka i zamówiliśmy posiłek. Po zjedzonym posiłku zapłaciliśmy i poszliśmy do samochodu. Była godzina 11., a mecz miał się zacząć o 13. Pojechaliśmy więc na halę. Już dużo osób zbierali się na hali. Weszliśmy do środka. Pokazaliśmy wejściówki i zajęliśmy swoje miejsca. Po długim czasie czekania chłopaki zaczęli rozgrzewkę. Tomek robił zdjęcia, a ja starałam skupić się na rozgrzewce i później na meczu. Po długiej rozgrzewce na boisko wbiegli wywołani zawodnicy. Dziś trener wpuścił na boisko ''młodych''. Pierwszy set skończył się porażką dla naszej drużyny. Drugi set poszedł im nieco lepiej. Wygrali z przewagą 2 punktów. Trzeci i czwarty set także wygraliśmy. MVP otrzymał Fabian Drzyzga. Po skończonym meczu podeszłam od razu do najlepszego zawodnika meczu. Zadałam mu parę pytań. Drzyzga starał się mądrze dobierać słowa. Później złapałam Bartosza Kurka
- Witam. Mogę zadać parę pytań? - zapytałam
- No jasne. - odpowiedział. Włączyłam dyktafon
- Jak pan ocenia dzisiejszą grę młodych zawodników? - Kurek zaczął się śmiać
- Więc, wiesz. Tak jak było widać chłopaki dobrze sobie poradzili. Nie ocenię raczej tego inaczej, bo z nimi na boisku nie byłem. Oceniam tylko z obserwacji. - powiedział przyjmując poważniejszy ton głosu. Zadałam mu jeszcze parę pytań i razem z innymi siatkarzami skierował się w stronę rozwrzeszczanych kibiców. Zauważyłam, że Kuba też był na meczu. Nie wiedziałam, że także jest dziennikarzem sportowym. Jak go zobaczyłam starałam się go unikać. Wyszłam szybko na wielki hol. Usiadłam na ławce, która znajdowała się na drodze do szatni siatkarzy.
- No znowu się widzimy. - podszedł do mnie Kuba.
- Co znowu chcesz? - zapytałam znudzona.
- Ciebie...- powiedział i próbował mnie przytulić. Na szczęście do szatni szli siatkarze. Próbowałam się wyrwać z objęć Kuby.
- Znowu ty? - powiedział Kłos odpychając Kubę, który uderzył prosto w ścianę.
- A ty znowu się wtrącasz. - powiedział podchodząc do Kłosa. Wszyscy siatkarze skierowali wzrok na chłopaków.
- Ej chłopaki! Bez bójek! Jak mogliście zacząć przedstawienie beze mnie? - powiedział rozbawiony sytuacją Ignaczak - Zaczekajcie popcorn przyniosę. - powiedział i pobiegł w kierunku szatni. Sytuacja się rozluźniła. Za Kłosem obstała cała kadra siatkarska więc Kuba sobie odpuścił.
- Więcej ci nic nie zrobi. - powiedział Kłos siadając obok mnie.
- Ej, no. I co koniec? Nie zaczekaliście na mnie? - zapytał Ignaczak lecąc z kamerą.
- Przykro mi. - powiedziałam ze śmiechem. Nagle ktoś mnie podniósł do góry. To był Zibi. - Puść mnie. - krzyknęłam przerażona. On jednak mnie nie puścił. Zaniósł mnie do pomieszczenia. Posadził na ławce.
- Trzymaj. - rzucił w moją stronę butelką piwa - musimy opić zwycięstwo. - powiedział rozdając każdemu.
- Ja jestem w pracy. - powiedziałam
- My też. - powiedział Pit.
- Ale na mnie czeka Tomek. - powiedziałam, żeby tylko uciec z szatni. Nie pachniało tu za ładni więc chciałam się stąd wyrwać jak najszybciej.
- Już załatwione. - powiedział zadowolony Zatorski
- Coś żeś zrobił? - zapytałam
- Powiedziałem Tomkowi, że odwieziemy cię. Żeby się nie martwił. - wyjaśnił Zatorski. Chłopaki stuknęli się butelkami dołączyłam się do ich wiwatu. Kiedy chłopaki w końcu się przebrali wyszliśmy z hali.
- To ja się przejdę. - powiedziałam, bo hotel był nie daleko
- Mieliśmy cię bezpiecznie odprowadzić do pokoju i zameldować u Tomka. - powiedział Zagumny
- To ja ją odprowadzę. - krzyknął Pit i objął mnie ramieniem jak byśmy się znali wieczność. Wyszliśmy z posesji hali i ruszyliśmy w prawą stronę. - Mogę ci zadać parę pytań? - zapytał Pit po długiej i krępującjej ciszy.
- Ok. - odpowiedziałam
- To może chodźmy na kawę. - powiedział i skręciliśmy do najbliższej kawiarni. Zajęliśmy stolik i zamówiliśmy kawę.
- No, więc słucham. - powiedziałam
- Kim jest ten chłoptaś? - zapytał i wziął łyk kawy.
- A kto cię nasłał? - zaczęłam się śmiać
- Nikt. Tak sam z siebie się pytam. To ten ze zdjęcia? - zadał pytanie.
- A skąd ty widziałeś to zdjęcie? - zdziwiłam się
- Wypadło z książki, którą pożyczyłaś Pawłowi. - oznajmił
- Ahaa... No to zostajesz w Sovi. Dlaczego nie zmienisz klubu? - zapytałam zmieniając temat
- Ale nie zmieniajmy tematu. - powiedział - więc odpowiedz mi na pytanie. - położył swoją rękę na mojej dłoni. Wyrwałam mu swoją rękę.
- Tak to ten ze zdjęcia i nie chcę o tym rozmawiać. - powiedziałam. Wyjęłam portfel z torby i zostawiłam pieniądze za kawę. Wyszłam z kawiarni zostawiając środkującego w środku. Za chwilę on mnie dogonił. Szliśmy całą drogę w ciszy. W końcu doszliśmy do hotelu. Weszliśmy do środka i poszliśmy prosto do pokoju Tomka. Nowakowski dumnie oświadczył Tomkowi, że dotarłam bezpiecznie do swojego pokoju. Wyszliśmy od Tomka i skierowaliśmy się w stronę naszych pokoi. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Za mną wszedł siatkarz
- A ty nie pomyliłeś pokoi? - rzuciłam torebkę na łóżko
- Nie dokończyliśmy rozmowy. - usiadł na fotelu
- Powiedziałam, że nie mam ochoty rozmawiać. - odpowiedziałam i poszłam w stronę łazienki. Zamknęłam się w łazience i włączyłam prysznic z myślą, że nieproszony gość pójdzie sobie. Po 15 minutach wyszłam. Niestety środkujący nadal siedział na fotelu. Widocznie nie miał zamiaru opuścić pokoju
- Wiedziałem, że poszłaś specjalnie. Ręcznika nie wzięłaś. - powiedział rzucając ręcznik w moją stronę
- Wyjdź. - powiedziałam. Wyjęłam z torby czarne rurki i białą bokserkę. Wzięłam ręcznik i postanowiłam wziąć prysznic. Wzięłam długi prysznic i ubrałam się. Wysuszyłam włosy i związałam w warkocza. Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku. Włączyłam laptopa. Zauważyłam przy poduszce jakąś kartkę. Pisało tam lekko pochyłym drukiem '' I tak porozmawiamy ;)''. Zgniotłam kartkę w kuleczkę i wyrzuciłam do kosza.
___________________________________________________________________________________
Na specjalne życzenie dodałam dzień wcześniej ;D
Kto będzie ME? Moim zdaniem Włochy ;D
Pozdrawiam ;p
niedziela, 29 września 2013
sobota, 28 września 2013
ROZDZIAŁ 7
Obudziła mnie dźwięk budzika. Przeciągnęłam się i wstałam. Wzięłam przyszykowane dzień wcześniej ciuchy. Poszłam do łazienki. Po codziennej toalecie ubrałam się. Założyłam na siebie czarne rurki i niebieską koszulę, którą włożyłam w spodnie. Włosy spięłam we francuza. Pomalowałam się jak zazwyczaj i poszłam do pokoju. Wzięłam torby i zeszłam na dół. Mama przyszykowała mi tosty. Zjadłam tosty i przypomniałam sobie, że nie spakowałam kosmetyczki. Poszłam szybko na górę i zabrałam swoją kosmetyczkę, torbę i etui z laptopem. Zeszłam na dół i spakowałam kosmetyczkę. Po chwili przyjechał po mnie Tomek, bo mam z nim jechać. Pożegnałam się z rodzicami i bratem. Maciek pomógł mi z walizkami. Tomek spakował walizkę do bagażnika. Laptopa i torbę położyłam na tylnych siedzeniach. Droga do Łodzi była bardzo długa. Po dojechaniu weszliśmy do środka hotelu. Ja dostałam pokój 13, a Tomek 15. Otworzyłam drzwi do pokoju i postawiłam walizkę przy szafce na buty. Weszłam dalej. Na łóżku położyłam laptopa i torbę. Podeszłam do drzwi balkonowych i je otworzyłam. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się po okolicy. Było widać panoramę miasta i halę, która znajdowała się niedaleko. Weszłam z powrotem do pokoju i podeszłam do torby. Wygrzebałam z niej mój telefon. Wybrałam numer do mamy
- Halo - usłyszałam głos mamy
- Dojechałam cała i szczęśliwa. - powiedziałam
- To dobrze. Słuchaj, jestem w pracy zadzwonię po 20. Dobrze? - powiedziała
- Ok. Do usłyszenia - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Schowałam telefon i poszłam do pokoju Tomka.
- Mogę? - zapytałam wchodząc do jego pokoju
- Tak, tak jasne. - powiedział. Usiadłam na łóżku koło niego.
- To co masz zamiar robić? - zapytałam
- No wiesz pewnie cały wieczór przed laptopem - powiedział i wziął paczkę papierosów - Chcesz? - zapytał
- Nie, nie palę. - odpowiedziałam - I ty też nie powinieneś. - powiedziałam. Porozmawialiśmy trochę i poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam z torby krótkie spodenki i długą, szeroką koszulkę. Wzięłam też kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i założyłam wzięte rzeczy. Zmyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Później spięłam je w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i wzięłam laptopa. Zalogowałam się na fb. Akurat była dostępna Gośka i Olek. Popisaliśmy w trójkę. Później wylogowałam się z fejsa i zalogowałam się na pocztę. Było parę reklam. Zignorowałam je wszystkie. Wyłączyłam laptopa. Zrobiło mi się zimno więc wzięłam bluzę. Wyszłam na balkon
- Siemka sąsiadeczko. - usłyszałam męski głos. Na balkonie obok siedział Karol Kłos z Pawłem Zatorskim i Andrzejem Wroną.
- O, witam. Znowu się widzimy. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Nie wiedziałem, że tu będą takie ładne dziewczyny - zaśmiał się Paweł
- Zati, bo powiem twojej pannie - powiedział Wrona
- Aj tam, cicho! - zaśmiał się Zatorski - A tak w ogóle i w szczególe, Paweł jestem - powiedział podając mi rękę. Wychyliłam się i podałam mu swoją dłoń
- Monika - powiedziałam
- To teraz ja, Andrzej - powiedział Wrona i pocałował mnie w dłoń
- Uhuhu, nie udawaj takiego dżentelmena - zaczął się śmiać Karol. Nagle coś huknęło i rozpadał się deszcz
- No ładnie, jeszcze burzy brakowało - powiedziałam i uciekłam z balkonu. Przeraźliwie boję się burzy. Zamknęłam drzwi od balkonu i usiadłam na łóżku. Wyjęłam z torebki książkę i położyłam się. Jednak moje czytanie przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziałam. Do pokoju weszli siatkarze - O Boże. - powiedziałam po cichu i zamknęłam książkę
- Jaka oczytana - zaczął się śmiać Zati. Wziął moją książkę i zaczął czytać streszczenie zamieszczone z tyłu książki.
- Ciekawa? - zapytałam
- No ba. - odpowiedział Zati.
- Siadajcie - powiedziałam i przełożyłam swoje torby na bok.
- Obejrzymy sobie jakiś film? - zapytał Wrona biorąc mój laptop
- Kto to na tym zdjęciu? - zapytał Kłos oglądając razem z chłopakami zdjęcia z mojego laptopa
- Nie ważne. - powiedziałam. Podeszłam do laptopa i nacisnęłam delete i enter.
- To pewnie jej były. - powiedział Wrona
- Nie wasz interes. To jak oglądamy coś? - zapytałam zmieniając temat
- A co proponujesz? - zapytał Zati
- Na laptopie nie mam filmów. - powiedziałam
- To ja pójdę do Winiara pożyczyć laptopa. On ma niezłe filmy. - powiedział Wrona i poszedł. Po chwili przyszli prawie wszyscy siatkarze. Znałam ich tylko z nazwiska z telewizji. Wszyscy się przedstawili. Drzyzga postawił laptop na szafce i włączył film. Każdy kto przyszedł usiadł abo na łóżku, albo na podłodze. Zaczął się film.
- Chce ktoś? - zapytał Bartman wyciągając przyniesione przez siebie okocimy bezalkoholowe. Siatkarze wręcz rzucili się na Bartmana, a ja wyjęłam z torby popcorn.
- A ja mam popcorn. Chce ktoś? - zapytałam.
- Od razu lepiej - powiedział Winiarski i wziął garść popcornu.
- Trzymaj to dla ciebie. - powiedział Konarski podając mi butelkę. Wzięłam i podziękowałam. W połowie filmu coś błysnęło i zrobiło się ciemno. Przestraszyłam się i ścisnęłam za ramię osobę, która siedziała obok mnie
- Ała. Kobieto jaką ty masz siłę. - krzyknął Kłos, bo właśnie jego ścisnęłam
- Przepraszam, boję się burzy. A jeszcze teraz awaria. - powiedziałam. Zatorski włączył latarkę w telefonie i poświecił nam. Kubiak z Kurkiem zaoferowali się, że pójdą sprawdzić co się dzieje. Bartman zabrał Winiarskiego i poszli do swojego pokoju. Reszta siatkarzy poszła w ślady Zibiego i Winiara. Został tylko Kłos
- To ja już pójdę - powiedział
- Nie zostań. Ja się boję - powiedziałam łapiąc go za rękę. Siatkarz się zatrzymał i odwrócił się na pięcie. Usiadł koło mnie na łóżku i objął mnie ramieniem
- Nie bój się. - powiedział i otarł swoimi dłońmi moje ramię. Wstał i podpalił świeczki, które stały na szafce do ozdoby. Blask świeczek rozjaśnił pomieszczenie. Kłos usiadł z powrotem obok mnie. Wtuliłam mu się w ramię jak małe dziecko. Byłam tak zmęczona i przestraszona, że nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się około 6.30 z rana. Leżałam na łóżku okryta kocem. Siatkarza nie było. Wyjęłam z walizki miętowe rurki i białą bluzkę z suwakiem z tyłu i rękawem 3/4. Poszłam do łazienki. Po codziennej rannej toalecie ubrałam się i pomalowałam. Malowanie przerwało mi pukanie do drzwi.
- Proszę - krzyknęłam kończąc
- Gotowa? - zapytał Tomek
- O cześć. Prawie. - odpowiedziałam
- To chodź, bo do 8 śniadanie jest. - powiedział. Wyszłam z łazienki i założyłam zamszowe, miętowe baleriny. Zeszliśmy na dół. Na dużym stole stały dania, talerze i sztuczce. Każdy brał sobie co i ile chciał. Ja nałożyłam sobie jednego naleśnika i polałam syropem klonowym. Wzięłam jeszcze szklankę z sokiem pomarańczowym i poszłam zająć stolik. Po chwili przyszedł Tomek.
- Dziewczyno anemii dostaniesz - powiedział widząc moją porcję.
- Nie bój się - powiedziałam i zaczęłam jeść. - To o której na ten trening? - zapytałam Tomka
- O 9 ma się zacząć. 8.30 u mnie. Ok? - odpowiedział
- Ok. - powiedziałam i skończyłam jeść posiłek. Zaniosłam talerzyk do okienka. Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Poczułam, że na coś usiadłam. wstałam i odchyliłam koc. Pod kocem leżał czyjś telefon. Wiedziałam, że to którego siatkarza. Postanowiłam poszukać właściciela. Zeszłam na dół. Akurat siatkarze jedli śniadanie. Podeszłam do ich stolika.
- Dzień dobry - powiedziałam - Znalazłam czyjś telefon u mnie. Może ktoś go poszukuje? - zapytałam
- To chyba mój. Musiał wczoraj wypaść - powiedział Kłos podałam mu jego telefon - Dzięki - odpowiedział. Wszyscy siatkarze zaczęli patrzeć na nas podejrzliwie. Pożegnałam się z nimi i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa. Zalogowałam się na fb. Dostałam wiadomość od brata. Odpisałam na nią. Wylogowałam się z fejsa i weszłam na pocztę. Nagle ktoś wszedł bez pukania do mojego pokoju.
- Co ty tu robisz? - zapytałam. To był Kuba
- Przyjechałem do ciebie. - powiedział i chciał mnie przytulić
- Nie. Odejdź ode mnie - powiedziałam i odepchnęłam go od siebie. On podszedł do mnie i przycisnął do ściany - Ratunku! - krzyknęłam. On zaczął mnie całować po szyi.
- Zostaw ją - powiedział Kłos odpychając go ode mnie
- Co ty za jeden żebyś mi rozkazywać? To moja dziewczyna i mogę robić z nią co chcę - zaczął Kuba
- Wyjdź stąd facet. - krzyknął Karol. Kuba walnął Kłosa prosto w twarz. Karolowi zaczęła lecieć krew z nosa. Szybko stanęłam między nimi
- Kuba. Wyjdź. Karol, nic ci się nie stało - zapytałam. Karol zdjął rękę z nosa. - Uuu.. Nie dobrze. Głowa w dół. - powiedziałam. Kuba poszedł sobie. Wzięłam apteczkę i wyjęłam waciki, żeby zatamować krwotok. Kłos śmiesznie wyglądał z wacikami w nosie. Sam z siebie zaczął się śmiać jak zobaczył się w lustrze.
- Dziękuję. - powiedziałam i spontanicznie musnęłam jego usta. On odwdzięczył pocałunek - Przepraszam, powinieneś iść już. - powiedziała wypraszając siatkarza z pokoju. Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Podeszłam do łóżka. Wyłączyłam laptopa i schowałam go. Schowałam telefon do torby, wzięłam torbę i poszłam do Tomka. Weszłam do jego pokoju i usiadłam. Zapatrzyłam się w jedno miejsce i zamyśliłam się. Nie słyszałam co Tomek do mnie mówi
- Hallo. Ty mnie słyszysz? - zapytał. Ocknęłam się
- Tak, tak. - odpowiedziałam
- Coś się stało? - zapytał kucając przede mną
- Nie nic. Idziemy? - zapytałam wstając
- Nom chodź. - powiedział i wziął kluczyki ze stolika. Poszliśmy do samochodu. Droga na halę była krótka, bo halę było widać z mojego pokoju. Kiedy zajechaliśmy pod halą stało pełno dziennikarzy.
- Czemu nie wchodzicie? - zapytał Tomek jakiegoś faceta
- Nawet nie wiem. Tamci na przodzie stanęli i nie wpuszczają, znaczy stanęli i stoją. - odpowiedział.
- Ej wy z przodu. Możecie wejść czy będziecie tu tak stać? - zapytałam. Oni coś zaczęli marudzić, a ja podeszłam i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i przywitałam się z recepcjonalistą. Wskazał mi drzwi na główną halę. Weszłam we wskazanym kierunku i zajęłam miejsce na trybunach. Siatkarze rozgrzewali się. Zapytałam Tomka czy można teraz iść przeprowadzić przynajmniej jeden wywiad. Tomek powiedział, że nie wie. Podeszłam do jednego ze sztabu
- Przepraszam. Dzień dobry. Czy można zacząć przeprowadzać wywiady, czy czekać i po treningu? - zapytałam
- Ze mną możesz teraz, na chłopaków musisz poczekać. - powiedział.
- Więc nazywam się Monika Woźniak. Czy mogę zadać parę pytań? - zapytałam
- Tak jasne. - odpowiedział, a ja włączyłam dyktafon
- Mistrzostwa świata za nami. Sporo przygotowań i wysiłku chłopaków. A jednak się opłacało. Ciężko było przygotować taką grupę? - zapytałam
- Lekko nie było, aczkolwiek, prawda opłacało się. Chłopaki sporo pracy włożyli w te medale. Źle powiedziane: w to żeby zdobyć te medale. - powiedział.
- To teraz zostawmy Mistrzostwa Świata, a przejdźmy do tego memoriału. Wiem, że to są mniej ważne mecze, czy z tego powodu siatkarze włożyli w te przygotowania mniej wysiłku? -
- Chłopaki do wszystkiego podchodzą tak samo. Nie ważne czy to jest memoriał, czy Mistrzostwa Świata. Chodzi mi o to, że chłopaki podchodzą do tego na luzie i wkładają w to dużo wysiłku.
- Dobre humory zawsze ich się trzymają. To może jaki pan obstawia wynik w meczu z Brazylią?
- Brazylia to dobrze przygotowana drużyna. Na pewno będzie trudno z nimi zwyciężyć. powracając do MŚ to w tedy wygraliśmy z nimi 3:2, więc tym razem obstawiam ten sam wynik. - powiedział Bielicki.
- Miejmy nadzieję, że Polacy wygrają. Dziękuję za poświęconą chwilę.
- Dziękuję. - powiedział i pożegnałam się z panem Bielickim. Poszłam do Tomka, żeby sprawdził jak sobie radzę. Przesłuchał nagranie i pochwalił mnie. Zaczął się trening. Na trening przyszło mnóstwo kibiców i dziennikarzy. Trening trwał 3 godziny. Później kibice poszli po autografy, a dziennikarze próbowali złapać siatkarzy i ludzi ze sztabu. Przeprowadziłam wywiad prawie ze wszystkimi siatkarzami. Prawie, ponieważ był ze mną Tomek i on przeprowadził wywiad z resztą. Później poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy w kierunku hotelu, w którym mieliśmy swoje pokoje. Po drodze zajechał do sklepu.
- Kupić ci coś? - zapytał
- Tak, jak byś mógł wodę niegazowaną cytrynową i jakiś napój energetyczny. - powiedziałam i wyjęłam z portfela banknot 20. złotowy.
- Dziewczyno, ty się tylko trujesz tymi energetykami. - powiedział
- A ty tymi swoimi papierosami. - odpowiedziałam, a Tomek poszedł do sklepu. Po około 10 minutach przyszedł z zakupami. Położył je na tylnych siedzeniach i ruszyliśmy. W końcu dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu, wzięłam swoje zakupy i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptop i zaczęłam opracowywać wywiady. Już opracowane przesłałam do redakcji i oni wrzucili na stronę. Byłam dumna sama z siebie. Nie wiedziałam, a raczej nie dowierzałam, że ja potrafię takie coś. Przeczytałam jeszcze raz ten tekst, ale już na stronie internetowej. Nim to wszystko skończyłam, Tomek przyszedł po mnie, żeby zejść na kolację. Odłożyłam laptop na bok i zeszliśmy na dół. Wzięliśmy posiłek i zajęliśmy stolik.
- Jestem z ciebie dumny. - zaczął się śmiać Tomek
- Nie ma z czego. - odpowiedziałam
- Ależ jest. Opracowałaś to tak, bez żadnej pomocy, jak byś robiła to całe życie. - powiedział i wziął łyk herbaty. Po skończonym posiłku poszłam do pokoju. Wzięłam piżamy i poszam pod prysznic. Kiedy się umyłam ubrałam piżamy. Zmyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Później spięłam je w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki. Ktoś zapukał do drzwi podeszłam je otworzyć.
___________________________________________________________________________________
Siemkaaa :))
Nowy rozdzialik jest :D ahahaa xD Nie wiem co tu do Was napisać ;p
Pozdrawiam :*
- Halo - usłyszałam głos mamy
- Dojechałam cała i szczęśliwa. - powiedziałam
- To dobrze. Słuchaj, jestem w pracy zadzwonię po 20. Dobrze? - powiedziała
- Ok. Do usłyszenia - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Schowałam telefon i poszłam do pokoju Tomka.
- Mogę? - zapytałam wchodząc do jego pokoju
- Tak, tak jasne. - powiedział. Usiadłam na łóżku koło niego.
- To co masz zamiar robić? - zapytałam
- No wiesz pewnie cały wieczór przed laptopem - powiedział i wziął paczkę papierosów - Chcesz? - zapytał
- Nie, nie palę. - odpowiedziałam - I ty też nie powinieneś. - powiedziałam. Porozmawialiśmy trochę i poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam z torby krótkie spodenki i długą, szeroką koszulkę. Wzięłam też kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się i założyłam wzięte rzeczy. Zmyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Później spięłam je w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i wzięłam laptopa. Zalogowałam się na fb. Akurat była dostępna Gośka i Olek. Popisaliśmy w trójkę. Później wylogowałam się z fejsa i zalogowałam się na pocztę. Było parę reklam. Zignorowałam je wszystkie. Wyłączyłam laptopa. Zrobiło mi się zimno więc wzięłam bluzę. Wyszłam na balkon
- Siemka sąsiadeczko. - usłyszałam męski głos. Na balkonie obok siedział Karol Kłos z Pawłem Zatorskim i Andrzejem Wroną.
- O, witam. Znowu się widzimy. - powiedziałam uśmiechnięta.
- Nie wiedziałem, że tu będą takie ładne dziewczyny - zaśmiał się Paweł
- Zati, bo powiem twojej pannie - powiedział Wrona
- Aj tam, cicho! - zaśmiał się Zatorski - A tak w ogóle i w szczególe, Paweł jestem - powiedział podając mi rękę. Wychyliłam się i podałam mu swoją dłoń
- Monika - powiedziałam
- To teraz ja, Andrzej - powiedział Wrona i pocałował mnie w dłoń
- Uhuhu, nie udawaj takiego dżentelmena - zaczął się śmiać Karol. Nagle coś huknęło i rozpadał się deszcz
- No ładnie, jeszcze burzy brakowało - powiedziałam i uciekłam z balkonu. Przeraźliwie boję się burzy. Zamknęłam drzwi od balkonu i usiadłam na łóżku. Wyjęłam z torebki książkę i położyłam się. Jednak moje czytanie przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziałam. Do pokoju weszli siatkarze - O Boże. - powiedziałam po cichu i zamknęłam książkę
- Jaka oczytana - zaczął się śmiać Zati. Wziął moją książkę i zaczął czytać streszczenie zamieszczone z tyłu książki.
- Ciekawa? - zapytałam
- No ba. - odpowiedział Zati.
- Siadajcie - powiedziałam i przełożyłam swoje torby na bok.
- Obejrzymy sobie jakiś film? - zapytał Wrona biorąc mój laptop
- Kto to na tym zdjęciu? - zapytał Kłos oglądając razem z chłopakami zdjęcia z mojego laptopa
- Nie ważne. - powiedziałam. Podeszłam do laptopa i nacisnęłam delete i enter.
- To pewnie jej były. - powiedział Wrona
- Nie wasz interes. To jak oglądamy coś? - zapytałam zmieniając temat
- A co proponujesz? - zapytał Zati
- Na laptopie nie mam filmów. - powiedziałam
- To ja pójdę do Winiara pożyczyć laptopa. On ma niezłe filmy. - powiedział Wrona i poszedł. Po chwili przyszli prawie wszyscy siatkarze. Znałam ich tylko z nazwiska z telewizji. Wszyscy się przedstawili. Drzyzga postawił laptop na szafce i włączył film. Każdy kto przyszedł usiadł abo na łóżku, albo na podłodze. Zaczął się film.
- Chce ktoś? - zapytał Bartman wyciągając przyniesione przez siebie okocimy bezalkoholowe. Siatkarze wręcz rzucili się na Bartmana, a ja wyjęłam z torby popcorn.
- A ja mam popcorn. Chce ktoś? - zapytałam.
- Od razu lepiej - powiedział Winiarski i wziął garść popcornu.
- Trzymaj to dla ciebie. - powiedział Konarski podając mi butelkę. Wzięłam i podziękowałam. W połowie filmu coś błysnęło i zrobiło się ciemno. Przestraszyłam się i ścisnęłam za ramię osobę, która siedziała obok mnie
- Ała. Kobieto jaką ty masz siłę. - krzyknął Kłos, bo właśnie jego ścisnęłam
- Przepraszam, boję się burzy. A jeszcze teraz awaria. - powiedziałam. Zatorski włączył latarkę w telefonie i poświecił nam. Kubiak z Kurkiem zaoferowali się, że pójdą sprawdzić co się dzieje. Bartman zabrał Winiarskiego i poszli do swojego pokoju. Reszta siatkarzy poszła w ślady Zibiego i Winiara. Został tylko Kłos
- To ja już pójdę - powiedział
- Nie zostań. Ja się boję - powiedziałam łapiąc go za rękę. Siatkarz się zatrzymał i odwrócił się na pięcie. Usiadł koło mnie na łóżku i objął mnie ramieniem
- Nie bój się. - powiedział i otarł swoimi dłońmi moje ramię. Wstał i podpalił świeczki, które stały na szafce do ozdoby. Blask świeczek rozjaśnił pomieszczenie. Kłos usiadł z powrotem obok mnie. Wtuliłam mu się w ramię jak małe dziecko. Byłam tak zmęczona i przestraszona, że nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się około 6.30 z rana. Leżałam na łóżku okryta kocem. Siatkarza nie było. Wyjęłam z walizki miętowe rurki i białą bluzkę z suwakiem z tyłu i rękawem 3/4. Poszłam do łazienki. Po codziennej rannej toalecie ubrałam się i pomalowałam. Malowanie przerwało mi pukanie do drzwi.
- Proszę - krzyknęłam kończąc
- Gotowa? - zapytał Tomek
- O cześć. Prawie. - odpowiedziałam
- To chodź, bo do 8 śniadanie jest. - powiedział. Wyszłam z łazienki i założyłam zamszowe, miętowe baleriny. Zeszliśmy na dół. Na dużym stole stały dania, talerze i sztuczce. Każdy brał sobie co i ile chciał. Ja nałożyłam sobie jednego naleśnika i polałam syropem klonowym. Wzięłam jeszcze szklankę z sokiem pomarańczowym i poszłam zająć stolik. Po chwili przyszedł Tomek.
- Dziewczyno anemii dostaniesz - powiedział widząc moją porcję.
- Nie bój się - powiedziałam i zaczęłam jeść. - To o której na ten trening? - zapytałam Tomka
- O 9 ma się zacząć. 8.30 u mnie. Ok? - odpowiedział
- Ok. - powiedziałam i skończyłam jeść posiłek. Zaniosłam talerzyk do okienka. Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Poczułam, że na coś usiadłam. wstałam i odchyliłam koc. Pod kocem leżał czyjś telefon. Wiedziałam, że to którego siatkarza. Postanowiłam poszukać właściciela. Zeszłam na dół. Akurat siatkarze jedli śniadanie. Podeszłam do ich stolika.
- Dzień dobry - powiedziałam - Znalazłam czyjś telefon u mnie. Może ktoś go poszukuje? - zapytałam
- To chyba mój. Musiał wczoraj wypaść - powiedział Kłos podałam mu jego telefon - Dzięki - odpowiedział. Wszyscy siatkarze zaczęli patrzeć na nas podejrzliwie. Pożegnałam się z nimi i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa. Zalogowałam się na fb. Dostałam wiadomość od brata. Odpisałam na nią. Wylogowałam się z fejsa i weszłam na pocztę. Nagle ktoś wszedł bez pukania do mojego pokoju.
- Co ty tu robisz? - zapytałam. To był Kuba
- Przyjechałem do ciebie. - powiedział i chciał mnie przytulić
- Nie. Odejdź ode mnie - powiedziałam i odepchnęłam go od siebie. On podszedł do mnie i przycisnął do ściany - Ratunku! - krzyknęłam. On zaczął mnie całować po szyi.
- Zostaw ją - powiedział Kłos odpychając go ode mnie
- Co ty za jeden żebyś mi rozkazywać? To moja dziewczyna i mogę robić z nią co chcę - zaczął Kuba
- Wyjdź stąd facet. - krzyknął Karol. Kuba walnął Kłosa prosto w twarz. Karolowi zaczęła lecieć krew z nosa. Szybko stanęłam między nimi
- Kuba. Wyjdź. Karol, nic ci się nie stało - zapytałam. Karol zdjął rękę z nosa. - Uuu.. Nie dobrze. Głowa w dół. - powiedziałam. Kuba poszedł sobie. Wzięłam apteczkę i wyjęłam waciki, żeby zatamować krwotok. Kłos śmiesznie wyglądał z wacikami w nosie. Sam z siebie zaczął się śmiać jak zobaczył się w lustrze.
- Dziękuję. - powiedziałam i spontanicznie musnęłam jego usta. On odwdzięczył pocałunek - Przepraszam, powinieneś iść już. - powiedziała wypraszając siatkarza z pokoju. Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Podeszłam do łóżka. Wyłączyłam laptopa i schowałam go. Schowałam telefon do torby, wzięłam torbę i poszłam do Tomka. Weszłam do jego pokoju i usiadłam. Zapatrzyłam się w jedno miejsce i zamyśliłam się. Nie słyszałam co Tomek do mnie mówi
- Hallo. Ty mnie słyszysz? - zapytał. Ocknęłam się
- Tak, tak. - odpowiedziałam
- Coś się stało? - zapytał kucając przede mną
- Nie nic. Idziemy? - zapytałam wstając
- Nom chodź. - powiedział i wziął kluczyki ze stolika. Poszliśmy do samochodu. Droga na halę była krótka, bo halę było widać z mojego pokoju. Kiedy zajechaliśmy pod halą stało pełno dziennikarzy.
- Czemu nie wchodzicie? - zapytał Tomek jakiegoś faceta
- Nawet nie wiem. Tamci na przodzie stanęli i nie wpuszczają, znaczy stanęli i stoją. - odpowiedział.
- Ej wy z przodu. Możecie wejść czy będziecie tu tak stać? - zapytałam. Oni coś zaczęli marudzić, a ja podeszłam i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i przywitałam się z recepcjonalistą. Wskazał mi drzwi na główną halę. Weszłam we wskazanym kierunku i zajęłam miejsce na trybunach. Siatkarze rozgrzewali się. Zapytałam Tomka czy można teraz iść przeprowadzić przynajmniej jeden wywiad. Tomek powiedział, że nie wie. Podeszłam do jednego ze sztabu
- Przepraszam. Dzień dobry. Czy można zacząć przeprowadzać wywiady, czy czekać i po treningu? - zapytałam
- Ze mną możesz teraz, na chłopaków musisz poczekać. - powiedział.
- Więc nazywam się Monika Woźniak. Czy mogę zadać parę pytań? - zapytałam
- Tak jasne. - odpowiedział, a ja włączyłam dyktafon
- Mistrzostwa świata za nami. Sporo przygotowań i wysiłku chłopaków. A jednak się opłacało. Ciężko było przygotować taką grupę? - zapytałam
- Lekko nie było, aczkolwiek, prawda opłacało się. Chłopaki sporo pracy włożyli w te medale. Źle powiedziane: w to żeby zdobyć te medale. - powiedział.
- To teraz zostawmy Mistrzostwa Świata, a przejdźmy do tego memoriału. Wiem, że to są mniej ważne mecze, czy z tego powodu siatkarze włożyli w te przygotowania mniej wysiłku? -
- Chłopaki do wszystkiego podchodzą tak samo. Nie ważne czy to jest memoriał, czy Mistrzostwa Świata. Chodzi mi o to, że chłopaki podchodzą do tego na luzie i wkładają w to dużo wysiłku.
- Dobre humory zawsze ich się trzymają. To może jaki pan obstawia wynik w meczu z Brazylią?
- Brazylia to dobrze przygotowana drużyna. Na pewno będzie trudno z nimi zwyciężyć. powracając do MŚ to w tedy wygraliśmy z nimi 3:2, więc tym razem obstawiam ten sam wynik. - powiedział Bielicki.
- Miejmy nadzieję, że Polacy wygrają. Dziękuję za poświęconą chwilę.
- Dziękuję. - powiedział i pożegnałam się z panem Bielickim. Poszłam do Tomka, żeby sprawdził jak sobie radzę. Przesłuchał nagranie i pochwalił mnie. Zaczął się trening. Na trening przyszło mnóstwo kibiców i dziennikarzy. Trening trwał 3 godziny. Później kibice poszli po autografy, a dziennikarze próbowali złapać siatkarzy i ludzi ze sztabu. Przeprowadziłam wywiad prawie ze wszystkimi siatkarzami. Prawie, ponieważ był ze mną Tomek i on przeprowadził wywiad z resztą. Później poszliśmy do samochodu. Ruszyliśmy w kierunku hotelu, w którym mieliśmy swoje pokoje. Po drodze zajechał do sklepu.
- Kupić ci coś? - zapytał
- Tak, jak byś mógł wodę niegazowaną cytrynową i jakiś napój energetyczny. - powiedziałam i wyjęłam z portfela banknot 20. złotowy.
- Dziewczyno, ty się tylko trujesz tymi energetykami. - powiedział
- A ty tymi swoimi papierosami. - odpowiedziałam, a Tomek poszedł do sklepu. Po około 10 minutach przyszedł z zakupami. Położył je na tylnych siedzeniach i ruszyliśmy. W końcu dojechaliśmy. Wyszłam z samochodu, wzięłam swoje zakupy i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam laptop i zaczęłam opracowywać wywiady. Już opracowane przesłałam do redakcji i oni wrzucili na stronę. Byłam dumna sama z siebie. Nie wiedziałam, a raczej nie dowierzałam, że ja potrafię takie coś. Przeczytałam jeszcze raz ten tekst, ale już na stronie internetowej. Nim to wszystko skończyłam, Tomek przyszedł po mnie, żeby zejść na kolację. Odłożyłam laptop na bok i zeszliśmy na dół. Wzięliśmy posiłek i zajęliśmy stolik.
- Jestem z ciebie dumny. - zaczął się śmiać Tomek
- Nie ma z czego. - odpowiedziałam
- Ależ jest. Opracowałaś to tak, bez żadnej pomocy, jak byś robiła to całe życie. - powiedział i wziął łyk herbaty. Po skończonym posiłku poszłam do pokoju. Wzięłam piżamy i poszam pod prysznic. Kiedy się umyłam ubrałam piżamy. Zmyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Później spięłam je w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki. Ktoś zapukał do drzwi podeszłam je otworzyć.
___________________________________________________________________________________
Siemkaaa :))
Nowy rozdzialik jest :D ahahaa xD Nie wiem co tu do Was napisać ;p
Pozdrawiam :*
środa, 25 września 2013
ROZDZIAŁ 6
Obudziłam się z rana. Olek z Gośką jeszcze spali. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Później ubrałam się w rurki i białą bokserkę. Poszłam do kuchni i zrobiłam kanapki na śniadanie, i herbatę. Po chwili przyszli do kuchni. Zjedli śniadanie, ogarnęli się trochę i poszli. Zostałam sama w domu. Posprzątałam i poszłam na górę. Wyjęłam z szafy leginsy i tunikę. Ubrałam się w to i założyłam na to narzutkę. Włosy spięłam w koka i pomalowałam się. Schowałam teczkę do torby i zeszłam na dół. Założyłam baleriny i zamknęłam dom na klucz. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do redakcji. Po 30 minutach dojechałam na miejsce. Wyszłam z samochodu. Zaczął deszcz padać, więc zaczęłam biec w kierunku wejścia. Drzwi otworzył mi jakiś facet. Weszłam do środka i podziękowałam mu. Przywitałam się z panią z recepcji i ruszyłam na górę do pana Wasilewskiego. Zapukałam i weszłam do pokoju.
- O. Pani Monika. Jak miło panią widzieć. - zaczął pan Michał.
- Tak, tak. Ja też się ciesze, że pana widzę. Ale teraz do rzeczy. Przyniosłam materiały. - powiedziałam i położyłam teczkę na biurku.
- Jaka pani szybka. - powiedział i otworzył teczkę. Zaczął przeglądać materiały - No dobrze z tym sobie pani poradziła. To teraz może pani zechce pojechać na mecz? - zapytał.
- Na mecz? Jestem w szoku. - powiedziałam
- To może pani jechać, czy mam wysłać Tomka? - zapytał
- Dobrze pojadę. To może ze mną ten Tomek pojedzie? - powiedziałam
- Ja go zawołam. - powiedział i chwycił słuchawkę. Po chwili przyszedł wysoki, młody chłopak
- Wołał mnie pan. - powiedział wchodząc do środka
- To jest Monika. Pojedziesz z nią na mecz? - zapytał
- Tak, jasne. - odpowiedział mężczyzna
- Więc jest wszystko jasne. Jedzie pani z Tomkiem. Szczegółów dowiecie się dzień przed wyjazdem. Możecie iść- powiedział. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z pokoju.
- Monika - przedstawiłam się chłopakowi
- Tomek. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało. - powiedział podając mi dłoń
- Też mam taka nadzieję.
-Więc w razie pytań możesz zadzwonić pod ten numer - powiedział i wyjął karteczkę na, której zanotował swój numer telefonu .
- Dzięki. - odpowiedziałam i podałam mu mój numer. Tomek oprowadził mnie po redakcji. Później pożegnaliśmy się i pojechałam do domu. Kiedy wróciłam do domu wszyscy zasiadali do stołu. Rzuciłam torbę i usiadłam przy stole. Opowiedziałam im o mojej pracy. Rodzice byli zachwyceni, bo na początku byli przeciwko tym żebym została dziennikarką. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać. Kiedy posprzątałam usiadłam koło Maćka, który oglądał telewizję. Zabrałam mu pilot
- Ej no. Ja to oglądam - krzyknął wkurzony
- Oglądałeś - poprawiałam braciszka
- Dzieciaki. Spokój. Ile wy macie lat, żeby się po pilot kłócić? - zapytała mama
- A no racja braciszku. Proszę możesz oglądać - powiedziałam ze śmiechem
- Ooo... Nieee siostrzyczko. Ty na to zasługujesz. - powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
- Nie, to nie. Ja pooglądam - powiedział tato wyrywając mi pilot z rąk. Włączył na jakiś film, to był '' Czterej pancerni i pies''. Od razu Maciek poszedł do swojego pokoju, a ja udałam, że miałam iść do Gośki i wzięłam kurtkę i wyszłam. Założyłam kurtkę i poszłam do parku. Włożyłam słuchawki i usiadłam na mokrej ławce. Siedziałam sama i słuchałam muzyki. Nagle ktoś mnie zaczął zaczepiać
- Słucham? - zapytałam
- A ma pani 5 zł pożyczyć - zapytał jakiś pijak.
- Nie mam przy sobie pieniędzy. - odpowiedziałam i założyłam z powrotem słuchawki. Ten facet nie odstąpywał i znowu zaczął mnie zaczepiać
- Ma pan jakiś problem? - zapytałam lekko zdenerwowana
- No niech pani da te 5 złotych. Dla panienki to nie majątek - powiedział
- Ile razy mam mówić, że pieniędzy nie mam przy sobie? - powiedziałam i znów założyłam słuchawki. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w muzykę. Promienie słońca po deszczu padały prosto na moją twarz. Znowu poczułam szturchanie
- Niech pan jedzie do laryngologa, jak pan nie słyszy - krzyknęłam nie widząc kto obok mnie stoi
- Czemu tak ostro? - zapytał Olek siadając obok mnie
- A sorki. Myślałam, że to znów ten menel - powiedziałam
- Ok spoko. Czemu tak sama siedzisz? - zapytał
- A z kim mam siedzieć? - powiedziałam ze śmiechem - A ty czemu tak sam przez park? -
- No bo... tak jakoś się złożyło. - powiedział i nagle luną deszcz
- Ja to mam pecha. - powiedziałam i wstałam z ławki - Zapraszam na kawę - powiedziałam i zaczęliśmy biec w kierunku najbliższej kawiarni. Po wejściu do kawiarni zamówiliśmy kawę i ciastko. Nim zjedliśmy i wypiliśmy przestał padać deszcz. Olek odprowadził mnie do domu i pożegnaliśmy się. Weszłam do środka i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łózko i zaczęłam czytać książkę. W połowie czytania zasnęłam. Obudził mnie mój brat, który specjalnie przyszedł. Wygoniłam go z pokoju i poszłam na dół. Za mną poszedł mój brat
- Nudzi ci się, że chodzisz za mną? - zapytałam odwracając się nagle. Maciek się przestraszył, aż dygną do góry. Zaczęłam się śmiać z niego. Poszłam do kuchni. Usiadłam przy stole i zaczęłam bawić się cukrem stojącym przede mną. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. To był pan Wasilewski
- Słucham? - odebrałam telefon
- Pani Moniko. Mam pilną sprawę. Czy pani by mogła przyjechać do biura? - zapytał
- Teraz? - zapytałam
- Tak teraz. I po drodze nich pani weźmie Tomka. - powiedział
- Dobrze za pół godziny. - odpowiedziałam i poszłam na górę. Wzięłam torbę i poszłam. Zadzwoniłam do Tomka i powiedział swój adres. Zajechałam po niego. Razem pojechaliśmy do redakcji. Po dojechaniu wzięłam torbę i ruszyliśmy do budynku. Poszliśmy od razu na górę. Zapukałam i weszliśmy do środka.
- Siadajcie. - powiedział
- To co pan chciał? - zapytałam
- Więc ten mecz jest za 3 dni. Ale wy macie tam jechać jutro. Otwarte treningi i takie tam... - powiedział
- I co w związku z tym? - zapytał Tomek
- Macie jechać i przeprowadzić wywiady. Pokój macie zarezerwowany i wejściówki macie tu. - powiedział i podał nam wejściówki - Możecie iść - powiedział. Wzięliśmy wejściówki i wyszliśmy. Pojechałam odwieść Tomka i ruszyłam do swojego domu. Kiedy przyjechałam rodzice i Maciek byli już po kolacji. Ja nie byłam głodna więc poszłam na górę. Zaszłam do pokoju i wyrzuciłam wszystkie ciuchy z szafy w poszukiwaniu rzeczy na wyjazd. Później próbowałam znaleźć swoją walizkę pod łóżkiem, ale jej tam nie znalazłam. Wyszłam z pokoju
- Mamooo... - krzyknęłam wychylając się za poręcz schodów
- Co się stało? - zapytała mama podchodząc do schodów
- Widziałaś moją walizkę? -
- Po co ci jest? - zapytała zaskoczona
- Jadę na około 5 dni do Łodzi
- Torba powinna stać w pokoju gościnnym za szafą - powiedziała. Poszłam więc do pokoju i wzięłam torbę. Spakowałam wybrane rzeczy, a resztę pochowałam do szafy. W drugą kieszeń spakowałam buty. Do najmniejszej spakowałam tableta i dyktafon. Spakowałam do etui laptopa. Wszystko postawiłam przy biurku. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel. Po kąpieli ubrałam piżamy i umyłam zęby. Następnie wysuszyłam włosy i poszłam do łóżka. Ustawiłam budzik i poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Witam Was ;)
Z góry znów muszę Was przeprosić! PRZEPRASZAM WAS! Po prostu zgubiłam rachubę czasu. Ehh... Jak się wali to wszystko na raz. Interanet mi słabo chodzi ( i cudem to do Was napisałam) i PRZEGRALIŚMY MISTRZOSTWA EUROPY. Nie mam zamiaru tutaj obwiniać Siatkarzy, bo to nie jest ich wina. Wczoraj pokazali naprawdę dużo. Walczyli na boisku o każdy punkt, a po meczu każdy z nas pewnie ocierał łzy. Smutno mi było oglądać wczorajsze studio pomeczowe. Ehh.... Chyba to wszystko, bo nie mogę nic powiedzieć na ten temat.
A TUTAJ MACIE PIOSENKĘ TAKĄ, KTÓRA RACZEJ PASUJE ( NIE DO OPOWIADANIA ;)) :
http://ulub.pl/cBa9bVlPQe/hans-solo-dopoki-jestem-oficjalny-teledysk
Pozdrawiaaaam :**
- O. Pani Monika. Jak miło panią widzieć. - zaczął pan Michał.
- Tak, tak. Ja też się ciesze, że pana widzę. Ale teraz do rzeczy. Przyniosłam materiały. - powiedziałam i położyłam teczkę na biurku.
- Jaka pani szybka. - powiedział i otworzył teczkę. Zaczął przeglądać materiały - No dobrze z tym sobie pani poradziła. To teraz może pani zechce pojechać na mecz? - zapytał.
- Na mecz? Jestem w szoku. - powiedziałam
- To może pani jechać, czy mam wysłać Tomka? - zapytał
- Dobrze pojadę. To może ze mną ten Tomek pojedzie? - powiedziałam
- Ja go zawołam. - powiedział i chwycił słuchawkę. Po chwili przyszedł wysoki, młody chłopak
- Wołał mnie pan. - powiedział wchodząc do środka
- To jest Monika. Pojedziesz z nią na mecz? - zapytał
- Tak, jasne. - odpowiedział mężczyzna
- Więc jest wszystko jasne. Jedzie pani z Tomkiem. Szczegółów dowiecie się dzień przed wyjazdem. Możecie iść- powiedział. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z pokoju.
- Monika - przedstawiłam się chłopakowi
- Tomek. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało. - powiedział podając mi dłoń
- Też mam taka nadzieję.
-Więc w razie pytań możesz zadzwonić pod ten numer - powiedział i wyjął karteczkę na, której zanotował swój numer telefonu .
- Dzięki. - odpowiedziałam i podałam mu mój numer. Tomek oprowadził mnie po redakcji. Później pożegnaliśmy się i pojechałam do domu. Kiedy wróciłam do domu wszyscy zasiadali do stołu. Rzuciłam torbę i usiadłam przy stole. Opowiedziałam im o mojej pracy. Rodzice byli zachwyceni, bo na początku byli przeciwko tym żebym została dziennikarką. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać. Kiedy posprzątałam usiadłam koło Maćka, który oglądał telewizję. Zabrałam mu pilot
- Ej no. Ja to oglądam - krzyknął wkurzony
- Oglądałeś - poprawiałam braciszka
- Dzieciaki. Spokój. Ile wy macie lat, żeby się po pilot kłócić? - zapytała mama
- A no racja braciszku. Proszę możesz oglądać - powiedziałam ze śmiechem
- Ooo... Nieee siostrzyczko. Ty na to zasługujesz. - powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
- Nie, to nie. Ja pooglądam - powiedział tato wyrywając mi pilot z rąk. Włączył na jakiś film, to był '' Czterej pancerni i pies''. Od razu Maciek poszedł do swojego pokoju, a ja udałam, że miałam iść do Gośki i wzięłam kurtkę i wyszłam. Założyłam kurtkę i poszłam do parku. Włożyłam słuchawki i usiadłam na mokrej ławce. Siedziałam sama i słuchałam muzyki. Nagle ktoś mnie zaczął zaczepiać
- Słucham? - zapytałam
- A ma pani 5 zł pożyczyć - zapytał jakiś pijak.
- Nie mam przy sobie pieniędzy. - odpowiedziałam i założyłam z powrotem słuchawki. Ten facet nie odstąpywał i znowu zaczął mnie zaczepiać
- Ma pan jakiś problem? - zapytałam lekko zdenerwowana
- No niech pani da te 5 złotych. Dla panienki to nie majątek - powiedział
- Ile razy mam mówić, że pieniędzy nie mam przy sobie? - powiedziałam i znów założyłam słuchawki. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w muzykę. Promienie słońca po deszczu padały prosto na moją twarz. Znowu poczułam szturchanie
- Niech pan jedzie do laryngologa, jak pan nie słyszy - krzyknęłam nie widząc kto obok mnie stoi
- Czemu tak ostro? - zapytał Olek siadając obok mnie
- A sorki. Myślałam, że to znów ten menel - powiedziałam
- Ok spoko. Czemu tak sama siedzisz? - zapytał
- A z kim mam siedzieć? - powiedziałam ze śmiechem - A ty czemu tak sam przez park? -
- No bo... tak jakoś się złożyło. - powiedział i nagle luną deszcz
- Ja to mam pecha. - powiedziałam i wstałam z ławki - Zapraszam na kawę - powiedziałam i zaczęliśmy biec w kierunku najbliższej kawiarni. Po wejściu do kawiarni zamówiliśmy kawę i ciastko. Nim zjedliśmy i wypiliśmy przestał padać deszcz. Olek odprowadził mnie do domu i pożegnaliśmy się. Weszłam do środka i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łózko i zaczęłam czytać książkę. W połowie czytania zasnęłam. Obudził mnie mój brat, który specjalnie przyszedł. Wygoniłam go z pokoju i poszłam na dół. Za mną poszedł mój brat
- Nudzi ci się, że chodzisz za mną? - zapytałam odwracając się nagle. Maciek się przestraszył, aż dygną do góry. Zaczęłam się śmiać z niego. Poszłam do kuchni. Usiadłam przy stole i zaczęłam bawić się cukrem stojącym przede mną. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. To był pan Wasilewski
- Słucham? - odebrałam telefon
- Pani Moniko. Mam pilną sprawę. Czy pani by mogła przyjechać do biura? - zapytał
- Teraz? - zapytałam
- Tak teraz. I po drodze nich pani weźmie Tomka. - powiedział
- Dobrze za pół godziny. - odpowiedziałam i poszłam na górę. Wzięłam torbę i poszłam. Zadzwoniłam do Tomka i powiedział swój adres. Zajechałam po niego. Razem pojechaliśmy do redakcji. Po dojechaniu wzięłam torbę i ruszyliśmy do budynku. Poszliśmy od razu na górę. Zapukałam i weszliśmy do środka.
- Siadajcie. - powiedział
- To co pan chciał? - zapytałam
- Więc ten mecz jest za 3 dni. Ale wy macie tam jechać jutro. Otwarte treningi i takie tam... - powiedział
- I co w związku z tym? - zapytał Tomek
- Macie jechać i przeprowadzić wywiady. Pokój macie zarezerwowany i wejściówki macie tu. - powiedział i podał nam wejściówki - Możecie iść - powiedział. Wzięliśmy wejściówki i wyszliśmy. Pojechałam odwieść Tomka i ruszyłam do swojego domu. Kiedy przyjechałam rodzice i Maciek byli już po kolacji. Ja nie byłam głodna więc poszłam na górę. Zaszłam do pokoju i wyrzuciłam wszystkie ciuchy z szafy w poszukiwaniu rzeczy na wyjazd. Później próbowałam znaleźć swoją walizkę pod łóżkiem, ale jej tam nie znalazłam. Wyszłam z pokoju
- Mamooo... - krzyknęłam wychylając się za poręcz schodów
- Co się stało? - zapytała mama podchodząc do schodów
- Widziałaś moją walizkę? -
- Po co ci jest? - zapytała zaskoczona
- Jadę na około 5 dni do Łodzi
- Torba powinna stać w pokoju gościnnym za szafą - powiedziała. Poszłam więc do pokoju i wzięłam torbę. Spakowałam wybrane rzeczy, a resztę pochowałam do szafy. W drugą kieszeń spakowałam buty. Do najmniejszej spakowałam tableta i dyktafon. Spakowałam do etui laptopa. Wszystko postawiłam przy biurku. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel. Po kąpieli ubrałam piżamy i umyłam zęby. Następnie wysuszyłam włosy i poszłam do łóżka. Ustawiłam budzik i poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Witam Was ;)
Z góry znów muszę Was przeprosić! PRZEPRASZAM WAS! Po prostu zgubiłam rachubę czasu. Ehh... Jak się wali to wszystko na raz. Interanet mi słabo chodzi ( i cudem to do Was napisałam) i PRZEGRALIŚMY MISTRZOSTWA EUROPY. Nie mam zamiaru tutaj obwiniać Siatkarzy, bo to nie jest ich wina. Wczoraj pokazali naprawdę dużo. Walczyli na boisku o każdy punkt, a po meczu każdy z nas pewnie ocierał łzy. Smutno mi było oglądać wczorajsze studio pomeczowe. Ehh.... Chyba to wszystko, bo nie mogę nic powiedzieć na ten temat.
A TUTAJ MACIE PIOSENKĘ TAKĄ, KTÓRA RACZEJ PASUJE ( NIE DO OPOWIADANIA ;)) :
http://ulub.pl/cBa9bVlPQe/hans-solo-dopoki-jestem-oficjalny-teledysk
Pozdrawiaaaam :**
niedziela, 22 września 2013
ROZDZIAŁ 5
Wyszłam z pokoju Ignaczaka. poszłam schodami w dół. Po drodze spotkałam Piotra Nowakowskiego. pod pretekstem wywiadu zamieniłam z nim parę słów. Pożegnałam się z recepcjonaliską i poszłam do samochodu. Rzuciłam torbę na tylne siedzenia i odpaliłam silnik. Nagle zgasł. Spróbowałam jeszcze raz odpalić. Iii... Znów zgasł. Oparłam bez silna głowę o kierownicę i odezwał się <wpisać nazwę>. Podniosłam głowę do góry i sięgnęłam po telefon. Wybrałam numer do brata.
- Czego dusza potrzebuje? - odezwał się mój brat
- Maciek, powiedz mi co mam zrobić. Bo mi samochód nie chce odpalić. - powiedziałam
- Otwórz maskę - powiedział, a ja zrobiłam według jego polecenia
- Uhuhu... Siwo się zrobiło - powiedziałam kiedy otworzyłam maskę
- To znaczy, że silnik ci się.... - nagle coś przerwało naszą rozmowę. Spojrzałam na telefon. No jasne.. Bateria padła. Jeszcze tego brakowało.
- Może pomóc? - usłyszałam męski głos
- Tak, jak pan by mógł - powiedziałam nie spoglądając na osobę, która stoi obok. Mężczyzna schylił się, aby spojrzeć pod maskę samochodu. Poznałam, że to Kłos. Coś poszturał, to tu, to tam.
- Odpal - polecił. Poszłam i odpaliłam samochód. Zadziałał! - To teraz coś za coś. Ja ci naprawiłem autko to może w zamian pójdziemy na lunch? - zapytał Karol
- No wiesz. Za bardzo czasu nie mam. Ale ok. - powiedziałam i podałam siatkarzowi chusteczkę. Kłos wytarł ręce i usiadł na miejsce pasażera. - Tylko nie wiem za bardzo, gdzie ja mam jechać - powiedziałam
- Mogę? - zapytał wskazując na kierownicę
- Tak, jasne. - odpowiedziałam i zamieniliśmy się miejscami. Włączyłam radio. Jechaliśmy w ciszy.
- Czemu tak mi się przyglądasz - zapytał siatkarz. Raptownie zrobiłam się cała czerwona i odwróciłam szybko głowę
- Przepraszam - powiedziałam - Ale nie codziennie siatkarz kieruje moim samochodem. Co ja mówię jadę z nim samochodem
- Nie no, spoko rozumiem - powiedział zatrzymując się - Już jesteśmy - dodał otwierając drzwi. Sięgnęłam po torebkę i wyszłam z samochodu. przypomniało mi się, że muszę zadzwonić do Maćka.
- Mam do ciebie nietypową sprawę. - Kłos popatrzył w moją stronę podejrzliwie
- Słucham - odparł
- Czy byś mógł pożyczyć mi telefon. Muszę zadzwonić do Maćka, mojego brata, a telefon mi padł - powiedziałam tłumacząc się
- No jasne. - powiedział i wyjął z kieszeni telefon - to ja zajmę stolik - dopowiedział i wszedł do środka restauracji. Zadzwoniłam do Maćka i wszystko mu wyjaśniłam. Po rozmowie z bratem weszłam do środka. Rozejrzałam się w poszukiwaniu Kłosa. Siatkarz zajął miejsce przy samej ścianie.
- Już jestem. Dziękuję. - powiedziałam i oddałam mu telefon
- Niema sprawy - powiedział. Usiadłam na przeciwko niego. Podeszła do nas kelnerka. Zebrała zamówienie i poszła.
- Ty tak każdą dziennikarkę na lunch zapraszasz? - zapytałam z lekkim uśmiechem
- Nie każdej psuje się samochód - zaczął się śmiać
- No racja. - powiedziałam
- Ale wiesz. W naszej branży większość to faceci. - powiedział - To teraz ja się zabawię w dziennikarza i pozadaje ci parę pytań. - powiedział i wyjął telefon włączając dyktafon - Więc zaczynamy. Pierwsze pytanie: Skąd jesteś? - zapytał
- Z Lublina - odpowiedziałam
- A to gdzieś na wschodzie? - zapytał
- Tak zgadza się. Następne pytanie proszę. - powiedziałam śmiejąc się
- To więc drugie pytanie: Ile masz lat? -
- Kobiety o wiek się nie pyta. Następne - zaczęłam się śmieć
- Ok. To przejdźmy do siatkówki: Który siatkarz najładniejszy? -
- Wszyscy - prychnęłam śmiechem
- I tak jestem najładniejszy, no nie - prychnęliśmy śmiechem i podano nam posiłek - No to dziękuję za wywiad i do zobaczenia - powiedział i wyłączył dyktafon. Zaczęliśmy jeść podany posiłek. Kłos ''dziobnął'' widelcem mojej sałatki
- Ej, to moje - krzyknęłam. Karol zaczął się śmiać. Po zjedzonym posiłku kelnerka przyniosła nam rachunek. Wyciągnęłam z torby portfel
- Ja zapłacę - powiedział siatkarz kładąc pieniądze. Wyszliśmy i poszliśmy w stronę samochodu. Usiadłam na miejscu kierowcy. Ruszyliśmy w kierunku ośrodka.
- Co za cisza - za chrząknął Kłos. Uśmiechnęłam się tylko w jego stronę. Kłos, żeby zakłócić cisze zaczął śpiewać piosnkę, która leciała w radiu
- Jaki wokal. Brawo. - zaczęłam się śmiać, a on coraz głośniej zaczął śpiewać. Skręciłam do ośrodka i zaparkowałam. - Już jesteśmy. - powiedziałam zatrzymując się.
- O. Tak szybko? Było miło. Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze. Do zobaczenia - powiedział, pocałował mnie w policzek i wyszedł. Nagle zrobiłam się cała czerwona i zamurowało mnie. W końcu się ocknęłam i ruszyłam do domu. Po około 4 godzinach nużącej jazdy dojechałam do domu. Wzięłam torby i weszłam do środka.
- Wróciłam. - krzyknęłam zdejmując kurtkę i buty. Położyłam torby przy szafce na buty i poszłam do kuchni. Mama wróciła z delegacji, a tato jeszcze nie.
- Głodna jesteś? - zapytała mama, kiedy usiadłam przy stole.
- Nie, nie jestem głodna. Przed wyjazdem zjadłam. - powiedziałam
- Jak podróż? -
- Nużąca. A jeszcze w Spale była deszczowa pogoda. Nie za fajnie. - powiedziałam, a mama podała mi szklankę z sokiem. Wzięłam szklankę i poszłam po torby. Akurat Maciek wchodził więc go poprosiłam, żeby mi pomógł. Zaniósł moje torby na górę, a ja poszłam za nim.
- Nic mamie nie mówiłeś? - zapytałam podejrzliwie
- No coś ty. Ani słowa. - odpowiedział. Postawiłam szklankę z sokiem na stolik i rzuciłam się na niego - Ej. Zostaw mnie. - powiedział. Puściłam go i on poszedł. Wyjęłam wczorajsze ciuchy z torby i zaniosłam je do prania. Wróciłam do pokoju i podłączyłam telefon. Zadzwoniłam do szefa i powiedziałam, że już mam materiały. Pan Wasilewski kazał mi opracować nagranie na papierze. Zaczęłam je opracowywać na laptopie. Nim je opracowałam minęło dobre 3 godziny. Oczy same mi się zamykały. Postanowiłam pójść zrobić sobie kawę. Zeszłam na dół. W salonie Maciek z Klaudią oglądali telewizję
- Cześć - przywitałam się z Klaudią i poszłam do kuchni. W kuchni natomiast mama siedziała i rozmawiała z sąsiadko
- Dzień dobry - powiedziałam i wstawiłam wodę na kawę
- Jak na studiach? - zapytała zaciekawiona
- Drugi rok zacznę dopiero za miesiąc - powiedziałam i zalałam kawę. Wzięłam kubek i poszłam na górę. Zalogowałam się na fb i napisałam do Gośki, żeby do mnie wpadła. W szybkim tempie wypiłam kawę i zaniosłam kubek i szklankę na dół. Wróciłam do pokoju i wydrukowałam opracowane materiały. Schowałam je w teczkę i odłożyłam na bok. Laptop zamknęłam i też schowałam. Ogarnęłam jeszcze torby i zaścieliłam łóżko. Usłyszałam pukanie do drzwi. To była Gośka z Olkiem.
- Hej - przywitałam się z przyjaciółmi. Opowiedziałam im wszystko i zrobiliśmy sobie '' wieczór filmowy''. Włączyłam na swoim laptopie jakąś komedię. Wszyscy śmieliśmy się w niebo głosy. Po komedii Olek włączył horror, który przyniósł. Olek się z filmu śmiał, a ja z Gośką wyglądałyśmy spod poduszki. Przestraszone w połowie filmu kazałyśmy wyłączyć. Olek śmiał się z nas i włączył animówkę. Na bajce całą trójką się pospaliśmy. Obudziłam się w środku nocy. Nakryłam ich kocami, a ja wyłączyłam laptopa i położyłam się do łóżka. Szybko zasnęłam.
___________________________________________________________________________________
Siemankoooooo ;D
Sorka Was, że nie dodałam w.... wczoraj? Ale leżałam w szpitalu... Ałć! :/ Wybaczycie?
No to teraz odnośnie siatkówki. Pierwszy mecz wygrany! Dziś pokonamy Słowację! :D
Pozdrawiaaam :*
- Czego dusza potrzebuje? - odezwał się mój brat
- Maciek, powiedz mi co mam zrobić. Bo mi samochód nie chce odpalić. - powiedziałam
- Otwórz maskę - powiedział, a ja zrobiłam według jego polecenia
- Uhuhu... Siwo się zrobiło - powiedziałam kiedy otworzyłam maskę
- To znaczy, że silnik ci się.... - nagle coś przerwało naszą rozmowę. Spojrzałam na telefon. No jasne.. Bateria padła. Jeszcze tego brakowało.
- Może pomóc? - usłyszałam męski głos
- Tak, jak pan by mógł - powiedziałam nie spoglądając na osobę, która stoi obok. Mężczyzna schylił się, aby spojrzeć pod maskę samochodu. Poznałam, że to Kłos. Coś poszturał, to tu, to tam.
- Odpal - polecił. Poszłam i odpaliłam samochód. Zadziałał! - To teraz coś za coś. Ja ci naprawiłem autko to może w zamian pójdziemy na lunch? - zapytał Karol
- No wiesz. Za bardzo czasu nie mam. Ale ok. - powiedziałam i podałam siatkarzowi chusteczkę. Kłos wytarł ręce i usiadł na miejsce pasażera. - Tylko nie wiem za bardzo, gdzie ja mam jechać - powiedziałam
- Mogę? - zapytał wskazując na kierownicę
- Tak, jasne. - odpowiedziałam i zamieniliśmy się miejscami. Włączyłam radio. Jechaliśmy w ciszy.
- Czemu tak mi się przyglądasz - zapytał siatkarz. Raptownie zrobiłam się cała czerwona i odwróciłam szybko głowę
- Przepraszam - powiedziałam - Ale nie codziennie siatkarz kieruje moim samochodem. Co ja mówię jadę z nim samochodem
- Nie no, spoko rozumiem - powiedział zatrzymując się - Już jesteśmy - dodał otwierając drzwi. Sięgnęłam po torebkę i wyszłam z samochodu. przypomniało mi się, że muszę zadzwonić do Maćka.
- Mam do ciebie nietypową sprawę. - Kłos popatrzył w moją stronę podejrzliwie
- Słucham - odparł
- Czy byś mógł pożyczyć mi telefon. Muszę zadzwonić do Maćka, mojego brata, a telefon mi padł - powiedziałam tłumacząc się
- No jasne. - powiedział i wyjął z kieszeni telefon - to ja zajmę stolik - dopowiedział i wszedł do środka restauracji. Zadzwoniłam do Maćka i wszystko mu wyjaśniłam. Po rozmowie z bratem weszłam do środka. Rozejrzałam się w poszukiwaniu Kłosa. Siatkarz zajął miejsce przy samej ścianie.
- Już jestem. Dziękuję. - powiedziałam i oddałam mu telefon
- Niema sprawy - powiedział. Usiadłam na przeciwko niego. Podeszła do nas kelnerka. Zebrała zamówienie i poszła.
- Ty tak każdą dziennikarkę na lunch zapraszasz? - zapytałam z lekkim uśmiechem
- Nie każdej psuje się samochód - zaczął się śmiać
- No racja. - powiedziałam
- Ale wiesz. W naszej branży większość to faceci. - powiedział - To teraz ja się zabawię w dziennikarza i pozadaje ci parę pytań. - powiedział i wyjął telefon włączając dyktafon - Więc zaczynamy. Pierwsze pytanie: Skąd jesteś? - zapytał
- Z Lublina - odpowiedziałam
- A to gdzieś na wschodzie? - zapytał
- Tak zgadza się. Następne pytanie proszę. - powiedziałam śmiejąc się
- To więc drugie pytanie: Ile masz lat? -
- Kobiety o wiek się nie pyta. Następne - zaczęłam się śmieć
- Ok. To przejdźmy do siatkówki: Który siatkarz najładniejszy? -
- Wszyscy - prychnęłam śmiechem
- I tak jestem najładniejszy, no nie - prychnęliśmy śmiechem i podano nam posiłek - No to dziękuję za wywiad i do zobaczenia - powiedział i wyłączył dyktafon. Zaczęliśmy jeść podany posiłek. Kłos ''dziobnął'' widelcem mojej sałatki
- Ej, to moje - krzyknęłam. Karol zaczął się śmiać. Po zjedzonym posiłku kelnerka przyniosła nam rachunek. Wyciągnęłam z torby portfel
- Ja zapłacę - powiedział siatkarz kładąc pieniądze. Wyszliśmy i poszliśmy w stronę samochodu. Usiadłam na miejscu kierowcy. Ruszyliśmy w kierunku ośrodka.
- Co za cisza - za chrząknął Kłos. Uśmiechnęłam się tylko w jego stronę. Kłos, żeby zakłócić cisze zaczął śpiewać piosnkę, która leciała w radiu
- Jaki wokal. Brawo. - zaczęłam się śmiać, a on coraz głośniej zaczął śpiewać. Skręciłam do ośrodka i zaparkowałam. - Już jesteśmy. - powiedziałam zatrzymując się.
- O. Tak szybko? Było miło. Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze. Do zobaczenia - powiedział, pocałował mnie w policzek i wyszedł. Nagle zrobiłam się cała czerwona i zamurowało mnie. W końcu się ocknęłam i ruszyłam do domu. Po około 4 godzinach nużącej jazdy dojechałam do domu. Wzięłam torby i weszłam do środka.
- Wróciłam. - krzyknęłam zdejmując kurtkę i buty. Położyłam torby przy szafce na buty i poszłam do kuchni. Mama wróciła z delegacji, a tato jeszcze nie.
- Głodna jesteś? - zapytała mama, kiedy usiadłam przy stole.
- Nie, nie jestem głodna. Przed wyjazdem zjadłam. - powiedziałam
- Jak podróż? -
- Nużąca. A jeszcze w Spale była deszczowa pogoda. Nie za fajnie. - powiedziałam, a mama podała mi szklankę z sokiem. Wzięłam szklankę i poszłam po torby. Akurat Maciek wchodził więc go poprosiłam, żeby mi pomógł. Zaniósł moje torby na górę, a ja poszłam za nim.
- Nic mamie nie mówiłeś? - zapytałam podejrzliwie
- No coś ty. Ani słowa. - odpowiedział. Postawiłam szklankę z sokiem na stolik i rzuciłam się na niego - Ej. Zostaw mnie. - powiedział. Puściłam go i on poszedł. Wyjęłam wczorajsze ciuchy z torby i zaniosłam je do prania. Wróciłam do pokoju i podłączyłam telefon. Zadzwoniłam do szefa i powiedziałam, że już mam materiały. Pan Wasilewski kazał mi opracować nagranie na papierze. Zaczęłam je opracowywać na laptopie. Nim je opracowałam minęło dobre 3 godziny. Oczy same mi się zamykały. Postanowiłam pójść zrobić sobie kawę. Zeszłam na dół. W salonie Maciek z Klaudią oglądali telewizję
- Cześć - przywitałam się z Klaudią i poszłam do kuchni. W kuchni natomiast mama siedziała i rozmawiała z sąsiadko
- Dzień dobry - powiedziałam i wstawiłam wodę na kawę
- Jak na studiach? - zapytała zaciekawiona
- Drugi rok zacznę dopiero za miesiąc - powiedziałam i zalałam kawę. Wzięłam kubek i poszłam na górę. Zalogowałam się na fb i napisałam do Gośki, żeby do mnie wpadła. W szybkim tempie wypiłam kawę i zaniosłam kubek i szklankę na dół. Wróciłam do pokoju i wydrukowałam opracowane materiały. Schowałam je w teczkę i odłożyłam na bok. Laptop zamknęłam i też schowałam. Ogarnęłam jeszcze torby i zaścieliłam łóżko. Usłyszałam pukanie do drzwi. To była Gośka z Olkiem.
- Hej - przywitałam się z przyjaciółmi. Opowiedziałam im wszystko i zrobiliśmy sobie '' wieczór filmowy''. Włączyłam na swoim laptopie jakąś komedię. Wszyscy śmieliśmy się w niebo głosy. Po komedii Olek włączył horror, który przyniósł. Olek się z filmu śmiał, a ja z Gośką wyglądałyśmy spod poduszki. Przestraszone w połowie filmu kazałyśmy wyłączyć. Olek śmiał się z nas i włączył animówkę. Na bajce całą trójką się pospaliśmy. Obudziłam się w środku nocy. Nakryłam ich kocami, a ja wyłączyłam laptopa i położyłam się do łóżka. Szybko zasnęłam.
___________________________________________________________________________________
Siemankoooooo ;D
Sorka Was, że nie dodałam w.... wczoraj? Ale leżałam w szpitalu... Ałć! :/ Wybaczycie?
No to teraz odnośnie siatkówki. Pierwszy mecz wygrany! Dziś pokonamy Słowację! :D
Pozdrawiaaam :*
wtorek, 17 września 2013
ROZDZIAŁ 4
Następnego dnia obudził mnie dźwięk budzika. Wstałam szybko i podeszłam do okna. Była deszczowa aura. Poszłam do torby i wyjęłam z niej spakowane przeze mnie czarne rurki, beżową bluzkę i beżowe szpilki. Poszłam do łazienki i zrobiłam poranną toaletę. Później ubrałam ciuchy i pomalowałam się tak jak zwykle, a włosy spięłam we francuza. Wzięłam popakowałam swoje wszystkie rzeczy i zeszłam na dół. Oddałam kluczę i poszłam do samochodu. Ruszyłam do Ośrodka Sportowego. Po długim błądzeniu po Spale, dojechałam na miejsce. Zaparkowłam samochód i wzięłam torbę. Rozejrzałam się dookoła i ruszyłam do środka budynku. Podeszłam do recepcji.
- Dzień dobry. - przewitałam się
- Witam. W czym pomóc? - zapyłała kobieta za biurkiem.
- Szukam siatkarzy. - odpowiedziałam
- A kim pani jest? - zapytała kobieta
- Dziennikarką i zostałam przysłana do przeprowadzenia wywiadu. - odpowiedziałam niepewnie
- A to proszę pójść tam i zaczekać. Według planu mają teraz trening. - powiedziała i pokazała mi na duże drzwi. Poszłam w skazany kierunek i usiadłam przy stoliku. Wyjęłam tableta i zaczęłam czytać pytania od czytelniczek. Podeszła do mnie jakaś pani
- Może kawy? - zapytała
- Tak,poproszę - odpowiedziałam i prychnęłam śmichem
- Czy ma pani jakiś problem? - zapytała oburzona
- Nie, przepraszam. - odpowiedziałam i dalej czytałam. Po paru minutach kobieta przyniosła mi kawę. Po około 2 godzinach pojawili się siatkarze. Pierwszego, którego poznałam to był Bartosz Kurek. Podeszłam niepewnie do niego z dyktafonem i tabletem
- Przepraszam - powiedziałam patrząc w górę - Czy bym mogła zadać panu parę pytań? - zapytałam
- Tak, jasne. Może usiądźmy - powiedział i ruszył w kierunku stolika.
- Jestem Monika. To jest mój pierwszy wywiad więc proszę o wyrozumiałość - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy
- Ok, spoko. A więc ja najpierw zamówię kawę. Też chcesz? - zapytał
- Nie, dziękuję. Już piłam. - odpowiedziałam, a siatkarz zamówił sobie kawę
- Możemy zaczynać. Jakie to pytania? - zapytał
- Od czytelniczek. Więc pierwsze pytanie od Agusi '' Jakie pan ma plany na dalszą karierę?'' - podałam pytanie
- Jak już większość osób wie, wyjeżdżam do włoskiego klubu Cucine Lube Banca Marche Macerata. To jest poczęści spełnienie moich marzeń. Będę grał pod 16. - powiedział
- Właśnie a dlaczego pod 16.?- zapytałam przerywając wypowiedź siatkarza
- Będę grał pod 16. dla uczczenia hołdu dla Arka Gołasia. Dużo go nie znałem,ale wiem, że ten klub to był jego marzeniem. - odpowiedział
- Bardzo godny cel. - odpowiedziałam - Więc drugie pytanie od Agatki '' Czy długo musiał pan trenować, aby dojść do tego, że pan został siatkarzem?'' - zapytałam
- Długo nie musiałem, bo mam ojca siatkarza i żeby mnie nie prowadzał na halę od najmłodszego na pewno dziś bym tu nie siedział. Ale za to ciężko. te wszystkie treningi, a wcześniej jeszcze szkoła... To wszystko mnie przerastało, ale poradziłem sobie. - odpowiedział siatkarz
- A teraz, przepraszam, że muszę zadać to pytanie, od Uli '' Czy ma pan dziewczynę?'' - zapytałam próbując powstrzymać śmiech
- Wiecie to moje prywatne sprawy. Przepraszam, ale nie odpowiem na pytanie. - odpowiedział. A ja wyłączyłam dyktafon.
- Przepraszam pana, ale musiałam zadać to pytanie - powiedziałam i wyjęłam butelkę wody z torby
- Ja się zaraz obrażę za tego ''pana''. Czy ja tak staro wyglądam? - zapytał rozbawiony
- Dla mnie nie wypada mówić po imieniu - odpowiedziałam
- Bartek jestem - powiedział i podał mi dłoń
- Monika - odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń. - Może wiesz gdzie mogę znaleźć Karola Kłosa? - zapytałam
- Tak, o tam siedzi - odpowiedział pokazując na stolik obok
- Dziękuję i za wywiad również dziękuję. Przepraszam, że się jąkałam. - odpowiedziałam
- Nie było słychać - odpowiedział ze śmiechem
- Jeszcze raz dziękuję i powodzenia na meczu - powiedziałam i ścisnęłam jego dłoń. Podeszłam do stolika przy którym siedział Karol Kłos
- Przepraszam. Jestem Monika. Czy mogę zadać parę pytań od czytelniczek? - zapytałam
- Tak, siadaj. Żeby nie było tak sztywnie to Karol jestem - przedstawił się. Usiadłam i włączyłam dyktafon
- Monika. Więc pierwsze pytanie od Niuśki '' Czy pan bierze marsianki?'' - zadałam pytanie i prychnęłam śmiechem
- Więc jak byłem mały to jasne, ale chyba z nich wyrosłem - odpowiedział ciągle się śmiejąc
- No to może pytanie od Patrycji '' Co pan zrobił, że jest pan taki duży?'' - powiedziałam
- No wiesz... jadłem marsianki - wybuchliśmy śmiechem
- Marsjanki dobre na wszystko.. - nie mogłam opanować śmiechu. - No to więc ostatnie pytanie i nie będę zawracała głowy. Od Magdy '' Czy to pana prawdziwe konto na facebook'u?''
- Tak. To moje prawdziwe.
- To już wszystko. Dziękuję - powiedziałam i wyłączyłam dyktafon. Spakowałam dyktafon do torby i zerknęłam na tableta, by zobaczyć kogo jeszcze mam znaleźć. - Może wie pan gdzie jest Ignaczak, bo tu go nie widzę - powiedziałam rozglądając się po sali
- Jaki pan? Przecież powiedziałem, że Karol - odpowiedział śmiejąc się - więc Krzysia znajdziesz w pokoju przed laptopem - powiedział
- Dzięki. A jego pokój jest...? - zapytałam
- Na 2 piętrze 30 numer. - powiedział
- Dzięki. To do zobaczenia. - odpowiedziałam i poszłam do wyznaczonego pokoju. Po drodze spotkałam kilku sportowców. Gdy doszłam do drzwi z numerem 30 zapukałam i weszłam po usłyszeniu '' Otwarte''. Tak jak Kłos powiedział, Ignaczak siedział przed laptopem.
- Dzień dobry. Monika Woźniak. Mogę zadać parę pytań? - zapytałam z lekkim uśmiechem. Właśnie rozmawiam z moim idolem.
- Taa, jasne siadaj. - powiedział zgarniając z łóżka ciuchy.
- To będą pytania od czytelniczek. - powiedziałam i wyjęłam dyktafon
- Ok.Czekam.
- Pierwsze pytanie od Karoli '' Skąd wziął się pomysł na 'Igłą Szyte'?''
- Jak wiesz kiedyś Kadziu też prowadził takie coś. W tedy nazywało się to '' Kadziu projekt'' i podkradłem od niego pomysł tylko pod nazwą '' Igłą szyte''. - odpowiedział
- A właśnie. Dlaczego '' Igłą szyte'' ?
- To wzięło się od Igły, tak na mnie mówią.
- Tak, tak racja. To może pytanie od Iguś '' Czemu na pana mówią 'Igła'?''
- Czemu Igła? Już nie pamiętam. Może od nazwiska. Chociaż... W tej chwili nie mogę sobie przypomnieć. - odpowiedział.
- To już wszystko. Dziękuję za znalezienie czasu. - powiedziałam i wyłączyłam dyktafon.
- Jakaś nowa? - zapytał Ignaczak
- Tak. Przepraszam pana, jak coś. - odpowiedziałam przestraszona, a libero prychną śmiechem
- Nie stresuj się. Krzysiek jestem - powiedział i podał mi dłoń
- Monika i nie będę już panu przeszkadzała - powiedziałam,a Ignaczak chrząknął - Tobie przeszkadzała
- Od razu lepiej. - powiedział
- Do widzenia - odpowiedziałam i wyszłam
___________________________________________________________________________________
Siemkaaa Perełki :)))
Zgodnie z obietnicą co drugi dzień dodaje ;D
Więc może Was zanudzam no, ale cóż ;D
Do za dwa dni ;p
Pozdrawiam :*
- Dzień dobry. - przewitałam się
- Witam. W czym pomóc? - zapyłała kobieta za biurkiem.
- Szukam siatkarzy. - odpowiedziałam
- A kim pani jest? - zapytała kobieta
- Dziennikarką i zostałam przysłana do przeprowadzenia wywiadu. - odpowiedziałam niepewnie
- A to proszę pójść tam i zaczekać. Według planu mają teraz trening. - powiedziała i pokazała mi na duże drzwi. Poszłam w skazany kierunek i usiadłam przy stoliku. Wyjęłam tableta i zaczęłam czytać pytania od czytelniczek. Podeszła do mnie jakaś pani
- Może kawy? - zapytała
- Tak,poproszę - odpowiedziałam i prychnęłam śmichem
- Czy ma pani jakiś problem? - zapytała oburzona
- Nie, przepraszam. - odpowiedziałam i dalej czytałam. Po paru minutach kobieta przyniosła mi kawę. Po około 2 godzinach pojawili się siatkarze. Pierwszego, którego poznałam to był Bartosz Kurek. Podeszłam niepewnie do niego z dyktafonem i tabletem
- Przepraszam - powiedziałam patrząc w górę - Czy bym mogła zadać panu parę pytań? - zapytałam
- Tak, jasne. Może usiądźmy - powiedział i ruszył w kierunku stolika.
- Jestem Monika. To jest mój pierwszy wywiad więc proszę o wyrozumiałość - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy
- Ok, spoko. A więc ja najpierw zamówię kawę. Też chcesz? - zapytał
- Nie, dziękuję. Już piłam. - odpowiedziałam, a siatkarz zamówił sobie kawę
- Możemy zaczynać. Jakie to pytania? - zapytał
- Od czytelniczek. Więc pierwsze pytanie od Agusi '' Jakie pan ma plany na dalszą karierę?'' - podałam pytanie
- Jak już większość osób wie, wyjeżdżam do włoskiego klubu Cucine Lube Banca Marche Macerata. To jest poczęści spełnienie moich marzeń. Będę grał pod 16. - powiedział
- Właśnie a dlaczego pod 16.?- zapytałam przerywając wypowiedź siatkarza
- Będę grał pod 16. dla uczczenia hołdu dla Arka Gołasia. Dużo go nie znałem,ale wiem, że ten klub to był jego marzeniem. - odpowiedział
- Bardzo godny cel. - odpowiedziałam - Więc drugie pytanie od Agatki '' Czy długo musiał pan trenować, aby dojść do tego, że pan został siatkarzem?'' - zapytałam
- Długo nie musiałem, bo mam ojca siatkarza i żeby mnie nie prowadzał na halę od najmłodszego na pewno dziś bym tu nie siedział. Ale za to ciężko. te wszystkie treningi, a wcześniej jeszcze szkoła... To wszystko mnie przerastało, ale poradziłem sobie. - odpowiedział siatkarz
- A teraz, przepraszam, że muszę zadać to pytanie, od Uli '' Czy ma pan dziewczynę?'' - zapytałam próbując powstrzymać śmiech
- Wiecie to moje prywatne sprawy. Przepraszam, ale nie odpowiem na pytanie. - odpowiedział. A ja wyłączyłam dyktafon.
- Przepraszam pana, ale musiałam zadać to pytanie - powiedziałam i wyjęłam butelkę wody z torby
- Ja się zaraz obrażę za tego ''pana''. Czy ja tak staro wyglądam? - zapytał rozbawiony
- Dla mnie nie wypada mówić po imieniu - odpowiedziałam
- Bartek jestem - powiedział i podał mi dłoń
- Monika - odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń. - Może wiesz gdzie mogę znaleźć Karola Kłosa? - zapytałam
- Tak, o tam siedzi - odpowiedział pokazując na stolik obok
- Dziękuję i za wywiad również dziękuję. Przepraszam, że się jąkałam. - odpowiedziałam
- Nie było słychać - odpowiedział ze śmiechem
- Jeszcze raz dziękuję i powodzenia na meczu - powiedziałam i ścisnęłam jego dłoń. Podeszłam do stolika przy którym siedział Karol Kłos
- Przepraszam. Jestem Monika. Czy mogę zadać parę pytań od czytelniczek? - zapytałam
- Tak, siadaj. Żeby nie było tak sztywnie to Karol jestem - przedstawił się. Usiadłam i włączyłam dyktafon
- Monika. Więc pierwsze pytanie od Niuśki '' Czy pan bierze marsianki?'' - zadałam pytanie i prychnęłam śmiechem
- Więc jak byłem mały to jasne, ale chyba z nich wyrosłem - odpowiedział ciągle się śmiejąc
- No to może pytanie od Patrycji '' Co pan zrobił, że jest pan taki duży?'' - powiedziałam
- No wiesz... jadłem marsianki - wybuchliśmy śmiechem
- Marsjanki dobre na wszystko.. - nie mogłam opanować śmiechu. - No to więc ostatnie pytanie i nie będę zawracała głowy. Od Magdy '' Czy to pana prawdziwe konto na facebook'u?''
- Tak. To moje prawdziwe.
- To już wszystko. Dziękuję - powiedziałam i wyłączyłam dyktafon. Spakowałam dyktafon do torby i zerknęłam na tableta, by zobaczyć kogo jeszcze mam znaleźć. - Może wie pan gdzie jest Ignaczak, bo tu go nie widzę - powiedziałam rozglądając się po sali
- Jaki pan? Przecież powiedziałem, że Karol - odpowiedział śmiejąc się - więc Krzysia znajdziesz w pokoju przed laptopem - powiedział
- Dzięki. A jego pokój jest...? - zapytałam
- Na 2 piętrze 30 numer. - powiedział
- Dzięki. To do zobaczenia. - odpowiedziałam i poszłam do wyznaczonego pokoju. Po drodze spotkałam kilku sportowców. Gdy doszłam do drzwi z numerem 30 zapukałam i weszłam po usłyszeniu '' Otwarte''. Tak jak Kłos powiedział, Ignaczak siedział przed laptopem.
- Dzień dobry. Monika Woźniak. Mogę zadać parę pytań? - zapytałam z lekkim uśmiechem. Właśnie rozmawiam z moim idolem.
- Taa, jasne siadaj. - powiedział zgarniając z łóżka ciuchy.
- To będą pytania od czytelniczek. - powiedziałam i wyjęłam dyktafon
- Ok.Czekam.
- Pierwsze pytanie od Karoli '' Skąd wziął się pomysł na 'Igłą Szyte'?''
- Jak wiesz kiedyś Kadziu też prowadził takie coś. W tedy nazywało się to '' Kadziu projekt'' i podkradłem od niego pomysł tylko pod nazwą '' Igłą szyte''. - odpowiedział
- A właśnie. Dlaczego '' Igłą szyte'' ?
- To wzięło się od Igły, tak na mnie mówią.
- Tak, tak racja. To może pytanie od Iguś '' Czemu na pana mówią 'Igła'?''
- Czemu Igła? Już nie pamiętam. Może od nazwiska. Chociaż... W tej chwili nie mogę sobie przypomnieć. - odpowiedział.
- To już wszystko. Dziękuję za znalezienie czasu. - powiedziałam i wyłączyłam dyktafon.
- Jakaś nowa? - zapytał Ignaczak
- Tak. Przepraszam pana, jak coś. - odpowiedziałam przestraszona, a libero prychną śmiechem
- Nie stresuj się. Krzysiek jestem - powiedział i podał mi dłoń
- Monika i nie będę już panu przeszkadzała - powiedziałam,a Ignaczak chrząknął - Tobie przeszkadzała
- Od razu lepiej. - powiedział
- Do widzenia - odpowiedziałam i wyszłam
___________________________________________________________________________________
Siemkaaa Perełki :)))
Zgodnie z obietnicą co drugi dzień dodaje ;D
Więc może Was zanudzam no, ale cóż ;D
Do za dwa dni ;p
Pozdrawiam :*
niedziela, 15 września 2013
ROZDZIAŁ 3
Na drugi dzień obudziłam się w pokoju swojego brata
- Kurwa, co ja tu robię - krzyknęłam rozglądając się po pokoju
- Masz szczęście, że rodzice w delegacje pojechali - powiedział Maciek podając mi szklankę wody
- Dzięki, ale dlaczego ja tu a nie tam? - zapytałam pokazując na drzwi mojego pokoju.
- Gośka zadzwoniła po mnie, żebym po ciebie przyjechał. Aż tak się uchlałaś. - powiedział
- Nie możliwe. Dobra ja idę do siebie. - odpowiedziałam i zabrałam swoje buty ze sobą
- Śniadanie masz na stole - dodał mój brat jak wychodziłam. Buty rzuciłam w progu swojego pokoju i poszłam do łazienki. Weszłam od razu pod prysznic. Wzięłam zimny prysznic i założyłam krótkie spodenki i koszulkę, a włosy spięłam w niedbałego koka. Zeszłam na dół. Nalałam kawę i postawiłam ją na stole. Wzięłam do ręki gazetę i zaczęłam konsumować kanapki zrobione przez brata. Po zjedzonym śniadaniu spojrzałam na zegarek była godzina 11:32. Poszłam więc na górę. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej białą bokserkę, czarne rurki i niebieski sweterek. Ubrałam się i pomalowałam tak jak zwykle. Później rozpuściłam włosy i podkręciłam końcówki, a grzywkę spięłam do góry. Wzięłam torbę i założyłam czarne baleriny.
- Wychodzę - powiedziałam wychodząc na umówione spotkanie
- Tylko się znów nie upij - odpowiedział mój brat. Poszłam do samochodu i rzuciłam torbę na tylnym siedzeniu. Ruszyłam pod podany adres. Po 20 minutach jazdy dojechałam. Szybko wzięłam torbę i weszłam do budynku. W środku każdy był zabiegany. W wejściu na lewo była recepcja
- Dzień dobry. Czy jest pan Wasilewski? - zapytałam podchodząc do dużego biurka
- Tak. A pani? Umówiona? - zapytała
- Tak, tak. Monika Woźniak - powiedziałam, a pani zapisała moje imię i nazwisko w komputerze.
- A tak, proszę 2 piętro pokój 15 - powiedziała i skierowała mnie w stronę windy. Weszłam do windy i wcisnęłam guzik na 2 piętro. Wyszłam z windy i zaczęłam szukać pokoju numer 15. W końcu znalazłam. Zapukałam do drzwi i weszłam do środka
- Dzień dobry - powiedziałam wchodząc
- Witam. Proszę usiąść. - wskazał na fotelu przed biurkiem i wyjął papiery - Proszę podpisać tu i uzupełnić to i jeszcze proszę to dla pani - powiedział dając mi jakieś papiery. Podpisałam i pouzupełniałam zgodnie z poleceniem.
- Wszystko? To od czego mam zacząć? - zapytałam
- To dla pani w miarę łatwe zadanie. Pojedzie pani do Spały i przeprowadzi pani wywiad z paroma siatkarzami. Pytania damy pani na tym tablecie i to pytania zadawane przez nasze czytelniczki. - powiedział dając mi tableta
- A kiedy mam tam jechać? - zapytałam
- Jutro. - odpowiedział - To już wszystko może pani iść - powiedział i się ze mną pożegnał. Wzięłam z biurka tableta i wyszłam. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę domu. Po przyjechaniu do domu weszłam do środka. Poszłam od razu do pokoju. Wyjęłam z torby tableta i telefon, i położyłam na biurko. Spojrzałam na ekran telefonu. Było sporo nieodebranych połączeń od Kuby. Zignorowałam je i poszłam na dół. Schodząc usłyszałam jak mój brat rozmawia z jakimś chłopakiem. Poszłam zobaczyć kto to jest. Zeszłam do kuchni. Zobaczyłam siedzącego przy stolę Kubę. Zawróciłam się, ale mnie zauważyli.
- Monika. Chodź na chwilę. - zawołał mój brat
- Nie mam czasu. - odpowiedziałam i poszłam na górę. Zamknęłam drzwi do pokoju i założyłam słuchawki. Po chwili przyszedł do mnie Kuba. Usiadł koło mnie.
- To była moja siostra cioteczna. - powiedział. Nie zważałam na jego słowa. Udawałam, że go nie słyszę. W końcu postanowiłam pojechać dzisiaj do Spały. Przede mną w końcu długa droga. Wzięłam torbę i spakowałam ciuchy na zmianę i szczoteczkę.
- Porozmawiasz ze mną? - powiedział Kuba głośnym tonem chwytając mnie mocno za ręce. Słuchawki same mi wypadły.
- Co ty robisz debilu? W ogóle co ty sobie myślisz? Że, co żegnasz się ze mną, bo wyjeżdżasz do Warszawy, a tu nagle chodzisz po klubach z jakąś laską. A teraz myślisz, że ciebie wysłucham. - powiedziałam.
- Już mówiłem, że to tylko siostra cioteczna. - powtórzył. Wzięłam torby i wyszłam z pokoju.
- Daj znać jak on pójdzie sobie. - powiedziałam wychodząc z domu. Wsiadłam do samochodu i rzuciłam torby z tyłu. Pojechałam do Gośki. Po dojechaniu do niej zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła jej siostra.
- Cześć jest Gośka? - zapytałam 5letniej dziewczynki
- Dzień dobry, proszę pani. Gosia jest u siebie. - powiedziała i wpuściła mnie do środka. ''Czy ja taka stara?'' - pomyślałam i prychnęłam śmiechem. Poszłam do Gośki pokoju
- Cześć - powiedziałam wchodząc do jej pokoju.
- Siemka. Coś się stało? - zapytała zdziwiona
- A czy coś musiało się stać? - powiedziałam i usiadłam na jej łóżku.
- Widzę po tobie. - odpowiedziała. opowiedziałam jej wszystko i pojechałam do domu. Gdy wróciłam Kuby już na szczęście nie było. Porozmawiałam z bratem o moim wyjeździe, wzięłam butelkę wody i ruszyłam do Spały. Włączyłam GPS, ale w końcu go wyłączyłam, bo zaczynał mnie wkurzać. Przystałam na poboczu i rozłożyłam na masce samochodu mapę. Kierowałam palcem gdzie mniej więcej mam jechać. Złożyłam mapę i wsiadłam do samochodu. Wzięłam łyk wody i ruszyłam dalej. Po 3 godzinach jazdy dojechałam do Spały. Nigdy tu nie byłam więc nie wiedziałam gdzie mam się kierować.
- Przepraszam. Dzień dobry. Gdzie tu jest jakiś hotel? - zapytałam przechodnia
- Niech pani jedzie prosto, później na światłach w prawo i powinien być - odpowiedział. Podziękowałam i ruszyłam według wskazówek. W końcu dojechałam do wyznaczonego miejsca. Weszłam do środka. W holu było pusto. Tylko w lewym kącie stała duża recepcja.
- Dobry wieczór. Czy bym mogła zająć pokój na noc? - zapytałam panią za biurkiem
- Witam. Tak, jasne. Proszę to wypełnić - powiedziała i podała mi papiery. Po wypełnieniu wszystkiego oddałam te kartki dla pani
- Proszę - powiedziałam
- Pokój 12. Dobrej nocy życzę. - powiedziała i podała mi klucze
- Dziękuję. Wzajemnie - odpowiedziałam i poszłam na górę. Otworzyłam pokój kluczem i weszłam do środka. Rozejrzałam się wokół i położyłam klucze na stoliku. Rzuciłam torbę z moimi rzeczami na ziemię a torebkę położyłam na krześle. Spojrzałam na zegarek było już w pół do dziewiątej. Postanowiłam iść się wykąpać. Wyjęłam kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel. Po wykąpaniu się ubrałam piżamy i poszłam do łóżka. Wzięłam telefon, aby sprawdzić która godzina. Na wyświetlaczu było zdjęcie moje i Kuby. Po moich policzkach spłynęły mi łzy. Popatrzyłam na te zdjęcie i je usunęłam. Odłożyłam telefon i poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Dziś wstawiłam wcześniej ;D Cieszycie się? :D
Z racji tego iż jutro jest 8 rocznica śmierci Arkadiusza Gołasia ( a jutro nie wstawiam rozdziału) dziś wstawię wierszyk napisany przez Misię
„Za młody by umrzeć”
Miał 24 lata – tylko tyle.
Był zdolny – wiele w życiu osiągnął.
Miał życie przed sobą – lecz ono się skończyło.
Był reprezentantem Polski – przez kilka lat.
Miał piękną żonę – lecz bardzo krótko.
Był wspaniałym siatkarzem – kibice to wiedzą.
Miał wielu przyjaciół – oni pamiętają.
Był zawsze uśmiechnięty – to widać na zdjęciach.
Miał wypadek – dla Niego zakończył się śmiercią.
Był wtedy w Austrii- stamtąd odszedł do nieba.
Miał grać w Maceracie – właśnie tam jechał.
Był tam z żoną – Ona została na ziemi.
Miał wiele marzeń – nie wszystkie się spełniły.
Był młody – za młody by umrzeć.
Miał – bo dziś Mu już nic nie potrzeba.
Był – bo jest już wśród Aniołów. „
Myślę, że 16 września zostanie w naszej pamięci ;)
Pozdrawiam ;D
piątek, 13 września 2013
ROZDZIAŁ 2
Czas na sprzątaniu minął szybko. Usiadłam zmęczona w kuchni. Spojrzałam na kuchenny zegarek. Była godzina 14.23. Wzięłam się za zrobienie obiadu. Postanowiłam zrobić tradycyjną polską zupę, czyli rosół. Wstawiłam wodę na zupę i zaczęłam kroić marchewkę. Wrzuciłam do wody kostki rosołowe i pokrojoną marchewkę. W drugim garnku zagotowałam makaron. Zupa miała się gotować przez 30 minut, a makaron przez 15. Postanowiłam w tym czasie iść wybrać ciuchy na spotkanie. Wyjęłam z szafy miętowe rurki i niebieską koszulkę z 3 guzikami na środku. Powiesiłam ciuchy na krzesełku i poszłam na dół odlać makaron. Pomieszałam zupę i ją wyłączyłam.
- Hej siostrzyczko. - przywitał się Maciek dając mi całusa w policzek
- Hej. Akurat na obiad przyszedłeś. - odpowiedziałam szykując mu zupę na talerz
- Mam wyczucie czasu - odpowiedział wesoło. Podałam mu talerz i na szykowałam jeszcze sobie. Zaczęliśmy jeść.
- Ty za to zmywasz - powiedziałam odstawiając talerz do zlewu. Poszłam do pokoju. Zaczęłam szukać swoich papierów ze szkół, studiów i matury. Spakowałam je wszystkie do pomarańczowej teczki i wrzuciłam ją do torby. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Później włosy spięłam we francuza, rozpuszczając przy tym grzywkę. Następnie wzięłam się za makijaż. Nałożyłam na swoją twarz podkład o jasnym kolorze i zrobiłam sobie kreskę na dole oka, a później na górze wyciągając przy tym kreskę delikatnie za oko. Usta mysnęłam błyszczykiem i podkreśliłam kości policzkowe jasnoróżowym pudrem. Po wszystkim spryskałam się perfumami. Poszłam jeszcze do pokoju i założyłam swoje okulary z czarnymi oprawkami. Wzięłam torbę i zeszłam na dół.
- Zdejmij te pingle - zaczął się śmiać mój brat
- Bo co? - zapytałam zakładając miętowe szpilki
- Wyglądasz jak jakaś pani profesor - odpowiedział przyglądając mi się
- I o to chodzi - wypięłam mu język - Wezmę twój samochód - dodałam i wzięłam wiszące na ścianie kluczyki. Weszłam do samochodu i rzuciłam torbę na tylnym sidzeniu. Odpaliłam samochód i ruszyłam w drogę. Po 30 minutach jazdy dojechałam do kawiarni '' U Zosi''. Weszłam do środka i zajęłam stolik przy oknie. Wyjęłam z torby teczkę . Teczkę położyłam z boku.
- Podać coś? - zapytał kelner
- Na razie dziękuję - odpowiedziałam i kelner odszedł. Do mojego stolika podszedł wysoki, młody brunet.
- Pani Monika Woźniak?- zapytał
- Tak. - odpowiedziałam wstając
- Michał Wasilewski miło mi. - powiedział podając mi rękę. Usiedliśmy przy stoliku i podszedł do nas kelner. Ja zamówiłam wodę cytrynową, a pan Wasilewski kawę.
- Tu są moje papiery ze szkół - odpowiedziałam podając teczkę
- Pierwsza praca? - zapytał żartobliwie
- Tak, tak. - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem. Wyją z teczki papiery i przeanalizował je dokładnie. - A tak właściwie to skąd pan się o mnie dowiedział? - zapytałam z ciekawości
- To pańska profesor nic nie powiedziała na ten temat? - zapytał. Kiwnęłam głową przecząco - Więc u pan na studiach profesorowie z dyrektorem zaangażowali się w poszukiwaniu dla was prac, aby zobaczyć jak się wykażecie w praktyce. A ja dostałem telefon z paroma nazwiskami i między innymi z pani nazwiskiem więc wybrałem panią. - opowiedział mi wszystko
- To wszystko wyjaśnia - powiedziałam - A czy by pan mógł mi trochę przybliżyć coś o tej pracy? - zapytałam
- Tak. - zaczął odkładając papiery na bok - Ciebie, przepraszam panią wziąłem od razu na głęboką wodę. Bo jak pani wie my zajmujemy się sportem, a to jest ciężki kawałek chleba. Każdy u nas zajmuje się innym sportem.Panią przydzieliliśmy do siatkówki. Mam nadzieję, że zna pani historię tego sportu? - powiedział
- Tak, znam. Akurat z siatkówką sobie radzę najlepiej - odpowiedziałam
- To dobrze. To chyba już wszystko. Widzimy się jutro. - powiedział
- Ale proszę pana. Poda mi pan adres? - zapytałam
- Adres wyślę na pocztę. Do zobaczenia. - powiedział podając mi dłoń
- Do widzenia - odpowiedziałam. Pan Wasilewski zapłacił za kawę i wodę, i wyszliśmy z kawiarni. Od razu zadzwoniłam do Gosi i Olka, i umówiliśmy się na wieczór. Wsiadłam do samochodu i postanowiłam jechać do dyrektora z podziękowaniami za pomoc. Po drodze zajechałam do sklepu i kupiłam bombonierkę. Po około 30 minutach dojechałam na miejsce. Weszłam do środka budynku. Przywitałam się z ochroniarzami i poszłam do sekretariatu.
- Dzień dobru, pani Patrycjo - przywitałam się z sekretariatką - Czy jest pan Burzyński? - zapytałam. Pani Patrycja przerwała rozmowę i skierowała mnie ręką do pokoju obok - Dziękuję.- powiedziałam po cichu i wyszłam. Poszłam do pana dyrektora. Zapukałam delikatnie do drzwi i je otworzyłam.
- Dzień dobry. - powiedziałam wchodząc do środka
- Ooo... Witam - pan dyrektor wstał i uścisną moją dłoń
- To dla pana - powiedziałam dając mu bombonierkę
- A za co ten prezent? - zapytał zdziwiony
- Za chęci w pomocy znalezienia pracy wszystkim uczniom - powiedziałam
- Proszę usiądź - powiedział dyrektor wskazując rękę na fotel. Porozmawiałam z panem dyrektorem około 30 minut i ruszyłam w drogę do domu. Po przyjeździe do domu rzuciłam torbę na półkę w korytarzu i poszłam do kuchni. Nikogo nie było w domu więc wzięłam szklankę wody i poszłam na górę. Po drodze zabrałam torbę. Weszłam do pokoju i włączyłam laptopa. Sprawdziłam pocztę. Było parę rklam i wiadomość od nowego pracodawcy. Wyłączyłam pocztę i wzięłam telefon żby zadzwonić do Gośki.
- Halo - odezwała się zaspana Gośka
- No siemka Gocha. To gdzie idziemy wieczorem? - zapytałam
- A hej. Nie wiem, może do jakiegoś klubu wyjdziemy? - zaproponowała
- Oki. To dzisiaj o 20 u mnie. - powiedziałam
- Ok, ok. A Olek idzie z nami? - zapytała
- No raczej - odpowiedziałam
- Ok. To do wieczora. - powiedziała i się rozłączyła. Spojrzałam na zegarek była godzina Później 19.30. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam czerwoną tunikę do kolan z rękawem 3/4 i siatką na plecach. Szybko starłam poprzedni makijaż i przebrałam się. Założyłam beżowe rajstopy i tunikę. Włosy rozpuściłam swobodnie i wzięłam się za makijaż. Nałożyłam podkład i zrobiłam '' kocie oczy'' później dokładnie wytuszowałam rzęsy. Usta pomalowałam czerwoną szminką i podkreśliłam kości policzkowe pudrem.Nałożyłam jeszcze czerwone czułenka z małymi brylancikami na górze obcasa. Na koniec spryskałam się perfumami. Wzięłam małą torebkę i włożyłam w nią telefon. Zeszłam na dół. Gośka z Olkiem już na mnie czekali.
- Hej - przywitałam się z nimi całusem w policzek
- Idziemy? - zapytał Olek i założyłam swoją czarną, skórzaną kurtkę i poszliśmy. Klub był 2 ulice dalej, więc szybko doszliśmy. Weszliśmy do środka. Olek od razu poszedł do baru, a ja z Gośką usiedliśmy przy jednym stoliku. Zdjęłam kurtkę i powiesiłam na krzesełku. Po chwili przyszedł Olek z 3 piwami.
- To co dzisiaj opijamy? - zaśmiała się Gośka
- Moją nową pracę - powiedziałam. Przyjaciele po gratowali mi. Wypiliśmy po jednym piwie i poszliśmy na parkiet. Gośka jest ładną dziewczyną więc ma dużo adoratorów. Ja natomiast trzymałam się z Olkiem. Przetańczyliśmy 3 może 4 piosnki i poszliśmy do stolika. Olek próbował nas napić więc poszedł po 2 piwo.
- Ej, Monika patrz czy to nie ten twój Kuba? - zapytał Olek jak przyszedł do nas
- Nie to raczej nie on. Przecież on jest w Warszawie - odpowiedziałam niepewna tego co mówię.
- Monia tym razem on ma rację - powiedziała Gośka
- Ja mu dojebie! - krzyknęłam i wstałam. Trochę zakręciło mi się w głowie,ale podeszłam do niego i walnęłam mu prosto w twarz.
- Za co to? - zapytał przestraszony odrywając się od jakiejś laski
- Ty już wiesz za co - odpowiedziałam i poszłam. Usiadłam koło stolika przy którym siedziała Gośka i Olek.
- Może chodźmy obejrzymy jakiś film? - zaproponowała Gośka
- Nie. Mamy się bawić więc idziemy na parkiet - odpowiedziałam ciągnąc ich za rękę.
___________________________________________________________________________________
Hejooo <3
Następny rozdział i następna nuda -.- To może powiecie co u Was? Jak w szkole? ;D
Pozdrawiaaam :*
środa, 11 września 2013
Rozdział 1
Zeszłam na dół do kuchni. Po kuchni krzątała się moja mama nucąc pod nosem jakąś melodię. Wzięłam szklankę i nalałam wody mineralnej
- Co robisz mamo? - zapytałam siadając koło stołu
- Twoje ulubione danie. - odpowiedziała próbując sos do spaghetti - Spróbuj. - powiedziała. Spróbowałam sosu
- Mmm... Pyszny. - powiedziałam. Nagle do kuchni wszedł mój młodszy brat Maciek.
- Siema rozczochrańcu - powiedział czochrając mnie po włosach
- Hej młody - odpowiedziałam
- Momooo... Zaprosiłem Klaudię na kolację - powiedział Maciek
- Ooo... Poznam swoją bratową - zaczęłam się śmiać, a Maciek walnął mnie w ramię. Nie raz zachowywaliśmy się jak dzieci.
- Idź się ogarnij trochę. - powiedział do mnie.
- Nie. Wyjdę specjalnie w piżamie i rozczochrana z rozmazanym makijażem - wypięłam mu język i wzięłam jabłko. Poszłam do pokoju. Usiadłam przed biurkiem i otworzyłam laptopa. Wyszukałam stronę internetową tą co podał mi mój rozmówca. Przejrzałam stronkę i większość felietonów było o siatkówce, co bardzo mi się spodobało. Po przeczytaniu jednego z felietonów wyrzuciłam ogryzek do kosza i podeszłam do szafy w celu wybrania ciuchów. Z szafy wyjęłam szare rurki i bluzkę koszulową z rękawem 3/4. w kolorze niebieskim. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Po ubraniu się wysuszyłam włosy i delikatnie podkręciłam końcówki. Później zaczęłam robić makijaż. Wysmarowałam twarz podkładem o jasnym kolorze. Następnie zrobiłam kreskę na dole, a później na górze delikatnie przedłużając ją za oko. Wytuszowałam rzęsy i musnęłam usta błyszczykiem. Jeszcze delikatnie podkreśliłam kości policzkowe jasnoróżowym pudrem. Na samym końcu spryskałam się perfumami, które dostałam na urodziny od Kuby. Poszłam jeszcze do swojego pokoju. Wzięłam zerknęłam na telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam sms-a od Kuby. Szybko go odczytałam '' Musimy się szybko spotkać.'' Nie zdążyłam odpisać, bo mój przejęty brat wparował po mnie do pokoju. Zeszliśmy na dół. Tato siedział przy stole dotrzymując Klaudii towarzystwa, a mama jak zwykle krzątała się z kuchni do salonu i na odwrót. Usiedliśmy wszyscy do stołu. Nagle Maciek i Klaudia wstali
- Mamo, tato i Moniko... - zaczął Maciek
- Żenisz się? - przerwałam mu tą oficjalną wypowiedź
- Zamknij się. Wiec... Ja.... Yyy.... To jest moja nowa dziewczyna Klaudia - powiedział
- I właśnie przez tą wypowiedź chodziłeś dzisiaj jak na szpilkach? - zapytałam ze śmiechem.
- Monikaa... Daj mu spokój. - powiedział tato.
- Dobra. Cześć jestem Monika. Nie wiem jak wytrzymasz z tym głupkiem.... życzę powodzenia.- zaczęliśmy się śmiać. Mama każdemu po kolei nałożyła posiłek. Zaczęliśmy jeść. Rodzice zapytali Klaudię o cały jej życiorys. Nagle naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. - Otworzę - powiedziała mama wstając do drzwi. Mama poszła a ja w tym czasie nalałam wszystkim soku.
- Monika ktoś do ciebie przyszedł - powiedziała mama
- Kogo tam niesie. - powiedziałam odstawiając dzbanek z sokiem. Skierowałam się do drzwi. Przed drzwiami stal Kuba.
- Cześć - powiedział i mocno mnie pocałował - Możemy się przejść? - zapytał bardzo przejęty
- Ok tylko wezmę kurtkę - założyłam założyłam balerinki i wzięłam czarną, skórzaną kurtkę - Coś się stało? - zapytałam
- Powiem ci później - odpowiedział i złapał mnie za rękę. Szyliśmy całą drogę w ciszy. W końcu doszliśmy do parku. Stanęliśmy na mostku. Kuba przycisną mnie do barierek i nasze obie dłonie się splotły
- Nie wiem jak ci to powiedzieć.... ale nie ważne co będzie dalej wiedz, że ja cię naprawdę kocham - zaczął mówić
- Ej... Co się stało? - Kuba nic mi nie odpowiedział tylko spuścił głowę w dół - Misiek, słyszysz mnie?
- Tak. Dzisiaj dostałem telefon z propozycją pracy. Jest ona w Warszawie. Przeprowadzamy się. - powiedział
-Ale jest przecież jeszcze internet i telefony. - powiedziałam pocieszając go.
- To nie to samo. - powiedział
- Coś wymyślimy. A teraz chodźmy do domu, bo zmarzłam. - powiedziałam ocierając rękoma ramienie. Kuba objął mnie ramieniem i poszliśmy w kierunku mojego domu. Po drodze rozmawialiśmy jeszcze o jego przeprowadzce.
- Wejdziesz? - zapytałam otwierając drzwi
- Nie. Muszę się iść spakować. Bo właśnie jutro rano wyjeżdżamy i przyszedłem się pożegnać - powiedział
- To spontanicznie podjąłeś decyzję - odpowiedziałam i mocno go przytuliłam - Ale i tak cię kocham - dodałam. Kuba mocno mnie przytulił, pocałował i poszedł. - Paa.. - odwróciłam się w jego stronę i pomachałam mu. Po moich policzkach spłynęły łzy. Pożegnania nie były moją mocną stroną. Weszłam zmarźnienta do domu. Rozebrałam kurtkę i poszłam do salonu.
- Przepraszam, że was zostawiłam - powiedziałam siadając na fotelu. - To gdzie nasza młoda parka? - zaczęłam się śmiać
- Poszli na górę - odpowiedziała mama.
- Ahaa - powiedziałam i wzięłam ciastko ze stolika - Jutro mam rozmowę w sprawie pracy - pochwaliłam się rodzicom
- To gratuluję. - powiedziała mama
- Szczegóły zdradzę wam jutro - powiedziałam i poszłam na górę. Spojrzałam na zegarek była godzina 21. Wzięłam swoje piżamy i poszłam do łazienki. Zmyłam makijaż i wzięłam szybki zimny prysznic. Związałam włosy w niedbałego koka. Po drodze zajrzałam do pokoju brata.
- Jak obiecałam, tak zrobiłam. Przyszłam w piżamie i rozczochrana - powiedziałam do Maćka wypinając mu język.
- Wyjdź stąd - powiedział rzucając we mnie poduszką. Zamknęłam drzwi i wycelowany cios trafił w drzwi. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się. Szybko zasnęłam. Następnego dnia obudził mnie dźwięk budzika. Wyłączyłam go i niechętnie wstałam z łóżka. Podeszłam do okna i odsłoniłam rolety. Był piękny żeźki i słoneczny poranek. Bez żadnego wahania wyjęłam z szafy krótkie szare spodenki i jaskrawą żółtą bokserkę. Poszłam do łazienki. Odbyłam poranną toaletę i poszłam na dół. Nikogo w domu nie było. Rodzice w pracy, a Maciek w szkole. Poszłam do kuchni i nalałam sobie kawę z ekspresu. Wzięłam dzisiejszą gazetę i poszłam do salonu włączając telewizję. Po przeczytaniu paru artykułów odłożyłam gazetę na bok. Znudzona przełączałam co chwilę kanały. - Tyle kanałów a nie ma co oglądać! - krzyknęłam sama do siebie. Wyłączyłam telewizję i postanowiłam posprzątać w domu.
___________________________________________________________________________________
Pierwszy rozdział jest ;) Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni i że nie jest za krótki ;D Piszcie komentarze proszę ;D
Pozdrawiam ;D
Ps.: Zostawcie w komentarzach linki na których bym mogła się jakoś z Wami skontaktować. Rozdziały będę dodawała co dwa dni :D
Buzialeee :*
- Co robisz mamo? - zapytałam siadając koło stołu
- Twoje ulubione danie. - odpowiedziała próbując sos do spaghetti - Spróbuj. - powiedziała. Spróbowałam sosu
- Mmm... Pyszny. - powiedziałam. Nagle do kuchni wszedł mój młodszy brat Maciek.
- Siema rozczochrańcu - powiedział czochrając mnie po włosach
- Hej młody - odpowiedziałam
- Momooo... Zaprosiłem Klaudię na kolację - powiedział Maciek
- Ooo... Poznam swoją bratową - zaczęłam się śmiać, a Maciek walnął mnie w ramię. Nie raz zachowywaliśmy się jak dzieci.
- Idź się ogarnij trochę. - powiedział do mnie.
- Nie. Wyjdę specjalnie w piżamie i rozczochrana z rozmazanym makijażem - wypięłam mu język i wzięłam jabłko. Poszłam do pokoju. Usiadłam przed biurkiem i otworzyłam laptopa. Wyszukałam stronę internetową tą co podał mi mój rozmówca. Przejrzałam stronkę i większość felietonów było o siatkówce, co bardzo mi się spodobało. Po przeczytaniu jednego z felietonów wyrzuciłam ogryzek do kosza i podeszłam do szafy w celu wybrania ciuchów. Z szafy wyjęłam szare rurki i bluzkę koszulową z rękawem 3/4. w kolorze niebieskim. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Po ubraniu się wysuszyłam włosy i delikatnie podkręciłam końcówki. Później zaczęłam robić makijaż. Wysmarowałam twarz podkładem o jasnym kolorze. Następnie zrobiłam kreskę na dole, a później na górze delikatnie przedłużając ją za oko. Wytuszowałam rzęsy i musnęłam usta błyszczykiem. Jeszcze delikatnie podkreśliłam kości policzkowe jasnoróżowym pudrem. Na samym końcu spryskałam się perfumami, które dostałam na urodziny od Kuby. Poszłam jeszcze do swojego pokoju. Wzięłam zerknęłam na telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam sms-a od Kuby. Szybko go odczytałam '' Musimy się szybko spotkać.'' Nie zdążyłam odpisać, bo mój przejęty brat wparował po mnie do pokoju. Zeszliśmy na dół. Tato siedział przy stole dotrzymując Klaudii towarzystwa, a mama jak zwykle krzątała się z kuchni do salonu i na odwrót. Usiedliśmy wszyscy do stołu. Nagle Maciek i Klaudia wstali
- Mamo, tato i Moniko... - zaczął Maciek
- Żenisz się? - przerwałam mu tą oficjalną wypowiedź
- Zamknij się. Wiec... Ja.... Yyy.... To jest moja nowa dziewczyna Klaudia - powiedział
- I właśnie przez tą wypowiedź chodziłeś dzisiaj jak na szpilkach? - zapytałam ze śmiechem.
- Monikaa... Daj mu spokój. - powiedział tato.
- Dobra. Cześć jestem Monika. Nie wiem jak wytrzymasz z tym głupkiem.... życzę powodzenia.- zaczęliśmy się śmiać. Mama każdemu po kolei nałożyła posiłek. Zaczęliśmy jeść. Rodzice zapytali Klaudię o cały jej życiorys. Nagle naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. - Otworzę - powiedziała mama wstając do drzwi. Mama poszła a ja w tym czasie nalałam wszystkim soku.
- Monika ktoś do ciebie przyszedł - powiedziała mama
- Kogo tam niesie. - powiedziałam odstawiając dzbanek z sokiem. Skierowałam się do drzwi. Przed drzwiami stal Kuba.
- Cześć - powiedział i mocno mnie pocałował - Możemy się przejść? - zapytał bardzo przejęty
- Ok tylko wezmę kurtkę - założyłam założyłam balerinki i wzięłam czarną, skórzaną kurtkę - Coś się stało? - zapytałam
- Powiem ci później - odpowiedział i złapał mnie za rękę. Szyliśmy całą drogę w ciszy. W końcu doszliśmy do parku. Stanęliśmy na mostku. Kuba przycisną mnie do barierek i nasze obie dłonie się splotły
- Nie wiem jak ci to powiedzieć.... ale nie ważne co będzie dalej wiedz, że ja cię naprawdę kocham - zaczął mówić
- Ej... Co się stało? - Kuba nic mi nie odpowiedział tylko spuścił głowę w dół - Misiek, słyszysz mnie?
- Tak. Dzisiaj dostałem telefon z propozycją pracy. Jest ona w Warszawie. Przeprowadzamy się. - powiedział
-Ale jest przecież jeszcze internet i telefony. - powiedziałam pocieszając go.
- To nie to samo. - powiedział
- Coś wymyślimy. A teraz chodźmy do domu, bo zmarzłam. - powiedziałam ocierając rękoma ramienie. Kuba objął mnie ramieniem i poszliśmy w kierunku mojego domu. Po drodze rozmawialiśmy jeszcze o jego przeprowadzce.
- Wejdziesz? - zapytałam otwierając drzwi
- Nie. Muszę się iść spakować. Bo właśnie jutro rano wyjeżdżamy i przyszedłem się pożegnać - powiedział
- To spontanicznie podjąłeś decyzję - odpowiedziałam i mocno go przytuliłam - Ale i tak cię kocham - dodałam. Kuba mocno mnie przytulił, pocałował i poszedł. - Paa.. - odwróciłam się w jego stronę i pomachałam mu. Po moich policzkach spłynęły łzy. Pożegnania nie były moją mocną stroną. Weszłam zmarźnienta do domu. Rozebrałam kurtkę i poszłam do salonu.
- Przepraszam, że was zostawiłam - powiedziałam siadając na fotelu. - To gdzie nasza młoda parka? - zaczęłam się śmiać
- Poszli na górę - odpowiedziała mama.
- Ahaa - powiedziałam i wzięłam ciastko ze stolika - Jutro mam rozmowę w sprawie pracy - pochwaliłam się rodzicom
- To gratuluję. - powiedziała mama
- Szczegóły zdradzę wam jutro - powiedziałam i poszłam na górę. Spojrzałam na zegarek była godzina 21. Wzięłam swoje piżamy i poszłam do łazienki. Zmyłam makijaż i wzięłam szybki zimny prysznic. Związałam włosy w niedbałego koka. Po drodze zajrzałam do pokoju brata.
- Jak obiecałam, tak zrobiłam. Przyszłam w piżamie i rozczochrana - powiedziałam do Maćka wypinając mu język.
- Wyjdź stąd - powiedział rzucając we mnie poduszką. Zamknęłam drzwi i wycelowany cios trafił w drzwi. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się. Szybko zasnęłam. Następnego dnia obudził mnie dźwięk budzika. Wyłączyłam go i niechętnie wstałam z łóżka. Podeszłam do okna i odsłoniłam rolety. Był piękny żeźki i słoneczny poranek. Bez żadnego wahania wyjęłam z szafy krótkie szare spodenki i jaskrawą żółtą bokserkę. Poszłam do łazienki. Odbyłam poranną toaletę i poszłam na dół. Nikogo w domu nie było. Rodzice w pracy, a Maciek w szkole. Poszłam do kuchni i nalałam sobie kawę z ekspresu. Wzięłam dzisiejszą gazetę i poszłam do salonu włączając telewizję. Po przeczytaniu paru artykułów odłożyłam gazetę na bok. Znudzona przełączałam co chwilę kanały. - Tyle kanałów a nie ma co oglądać! - krzyknęłam sama do siebie. Wyłączyłam telewizję i postanowiłam posprzątać w domu.
___________________________________________________________________________________
Pierwszy rozdział jest ;) Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni i że nie jest za krótki ;D Piszcie komentarze proszę ;D
Pozdrawiam ;D
Ps.: Zostawcie w komentarzach linki na których bym mogła się jakoś z Wami skontaktować. Rozdziały będę dodawała co dwa dni :D
Buzialeee :*
poniedziałek, 9 września 2013
PROLOG
- Dzień dobry. Monika Woźniak przy telefonie? -zapytał dzwoniący mężczyzna
- Witam. Tak. W czym mogę pomóc? - zapytałam zdezorientowana
- Z tej strony Michał Wasilewski. Mamy dla pani dobrą ofertę pracy. - odpowiedział mi nieznajomy
- A dokładniej? - zapytałam drążąc temat
- Chciałaby pani pracować dla strony internetowej '' Świat sportu''? - zapytał
- Muszę przemyśleć. A czy byśmy mogli w tej sprawie jeszcze się spotkać?
- Tak, oczywiście. To jutro o 17 w kawiarni '' U Zosi''. Pasuje pani?
- Chwileczkę... - powiedziałam i sięgnęłam po kalendarz - Tak oczywiście - odpowiedziałam
- To do zobaczenia - powiedział i się rozłączył. Zapisała w kalendarzu spotkanie i odłożyłam kalendarz do torby.
_____________________________________________________________________________________
KOCHANI!
Powróciłam z nowym opowiadaniem. Na początek króciutki prolog, ale obiecuję, że rozdziały będą dłuższe. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i że będzie Was tu sporo. Chyba nic więcej nie dodam. O! Wiem! Komentujcie, to jest bardzo motywujące :D
Pozdrawiam :*
czwartek, 5 września 2013
MAŁE OGŁOSZENIE!
Z racji tego, iż.... O ja... Dobra nie będzie tak poważnie :D Więc od początku. Nowy rok szkolny się zaczął, a ja miałam zacząć od 1. września dodawać posty. Zawiodłam Was. Znów. Nie jestem godna tego, abyście to czytali. Nie wiem czy ktoś będzie czytał tego bloga, więc jak pod tym postem będzie około 3 komentarze wstawię rozdział. Więc do dzieła ;D
A tu możecie mnie zapytać -----> http://ask.fm/pauluska98
A tu mnie znajdziecie ---------> https://twitter.com/PGontarczuk
A i tu możecie komentować ;D Wręcz musicie komentować, bo to jest motywujące. Odezwę się za tydzień jak się coś zmieni ;D
Pozdrawiam ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)