niedziela, 6 października 2013

ROZDZIAŁ 10

Wstałam wcześnie rano. Podeszłam do okna. Była wrześniowa, deszczowa aura. Wyjęłam więc z szafy szare rurki i białą koszulę z ćwiekami. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy, umyłam zęby i ubrałam się.  Włosy spięłam w niedbałego koka i rozpuściłam grzywkę. Pomalowałam się. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Na dole mama przygotowywała śniadanie. Podeszłam do szafki i wyjęłam musli. Nalałam szklankę soku i zaczęłam jeść. Po śniadaniu wzięłam torbę i pojechałam do redakcji. Kiedy dojechałam wyszłam z samochodu i ruszyłam w stronę budynku. Weszłam do środka. Przywitałam się z recepcjonalistką i Tomkiem, który stał koło recepcji. Poszłam do pokoju pana Wasilewskiego.
- Dzień dobry. - przywitałam się
- O, witam. Usiądź. - wskazał ręką krzesło przed biurkiem - Więc twoje prace są... niezłe. Wywiązałaś się z pracy. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Masz tydzień wolnego - powiedział i pożegnałam się z nim. Po drodze spotkałam Tomka
- Co ty taka w skowronkach cała? - zaczął się śmiać
- Wolne mam przez caaały tydzień. - powiedziałam dumna z tego co mówię
- Nie na długo. Później znów ze mną po całej Polsce będziesz jeździła. - powiedział
- Znów z tobą? - zapytałam ze śmiechem - jakoś przeżyję. Dobra ja muszę lecieć. Miłej pracy. - powiedziałam i pożegnałam się z nim. Wyszłam z budynku i poszłam do samochodu. Pojechałam do sklepu. Zrobiłam zakupy i ruszyłam w stronę domu. Po dojechaniu wypakowałam zakupy z z samochodu i weszłam do domu. W domu nikogo nie było. Poukładałam kupione produkty i poszłam do pokoju. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na pocztę. Było parę reklam i wiadomości. Zaczęłam czytać po kolei. Pierwsza przeczytana była od Tomka, druga od recepcjonalistki z redakcji,a trzeci od nieznajomego. '' Witam! Zapomniałaś coś wziąć. Tak szybko się zwinęłaś. Pozdrawiam. Zati :)'' Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Jak ja mogła zapomnieć o książce. Odpisałam na tego maila, że przy następnej okazji mi odda. Wyłączyłam laptopa i zadzwoniłam do Gośki. Umówiłyśmy się na kawę na godzinę 13. Była godzina 11. więc miałam troszkę czasu. Podeszłam do szafy i zmieniłam białą koszulę na luźną koszulkę z jakimś śmiesznym obrazkiem. Zeszłam na dół. Postanowiłam przygotować obiad. Na obiad zrobiłam spaghetti. Kiedy zrobiłam sos wstawiłam makaron. Do domu wszedł Maciek
- A ty co? Ze szkoły zwiałeś? - zaśmiałam się, bo było w pół do pierwszej
- Nie. Od matmy nauczyciela nie ma i nas zwolnili. Mmm... Jak ładnie pachnie. - powiedział zaglądając w garnek
- Zostaw. Zaraz dostaniesz. - powiedziałam i uderzyłam go ścierką
- Za co to? - zapytał. Zaczęłam się śmiać. Po zagotowaniu makaronu nałożyłam posiłek dla siebie i Maćka. Jedząc posiłek rozmawialiśmy o wszystkim. Z bratem miałam dobry kontakt, chociaż jak byliśmy młodsi biliśmy się i kłóciliśmy jak to w rodzeństwie bywa. Ale zawsze mogę na niego liczyć, a on na mnie.  Po skończonym posiłku Maciek pomógł mi posprzątać. Później poszłam na górę i przebrałam się. Nałożyłam leginsy i luźną tunikę. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Narzuciłam na siebie płaszczyk jesienny i czarne botki. Powiedziałam Maćkowi, że idę na umówione spotkanie z Gośką i poszłam. Postanowiłam się przejść. Kawiarnia, w której się umówiliśmy była zaledwie 30 minut spacerku. Idąc mijałam sporo ludzi, znajomych i nieznajomych. Wrześniowy wiatr nie dawał za wygraną i bawił się w berka z kolorowymi liśćmi. W końcu doszłam do kawiarni. Gośka czekała tam już na mnie. Podeszłam do niej i przywitałam się z nią. Zamówiliśmy dwie kawy i Gośka opowiedziała mi, że chodzi z Olkiem. Ucieszyłam się z tego powodu.
- To teraz ty, opowiadaj co u ciebie słychać? Może z tym Tomkiem coś tego? - zaśmiała się
- Nie no, coś ty to tylko kolega z pracy. - odpowiedziałam jej
- A rozmawiałaś z siatkarzami? - moja przyjaciółka miała hopla na punkcie siatkówki, siatkarzy i wszystkiego co się z nią kojarzy.
- Tak, jednego nawet pocałowałam... - powiedziałam ciszej
- Że co zrobiłaś?! - krzyknęła na całą kawiarnię. Wszyscy spojrzeli w naszą stronę. Przeprosiliśmy ich, a Gośka zapytała ponownie
- Ale to samo, tak jakoś... Zatopiłam się w jego błękitnych oczach i jakoś tak... - powiedziałam bawiąc się łyżeczką
- A który to? - zapytała. Odpowiedziałam jej na każde zadane pytanie. Czułam się jak na przesłuchaniu. Ona musiała wiedzieć wszystko, ale na koniec powiedziałam jej, że to co się zdarzyło to nie miało znaczenia ani dla mnie, ani dla niego.
- Dobra, ja muszę uciekać. Umówiłam się z Olkiem. Więc buziaki. - cmoknęła mnie w policzek i zostawiła samą w kawiarni. Spokojni dopiłam kawę i zapłaciłam rachunek. Wyszłam z kawiarni i ruszyłam w centrum miasta. Poszłam do galerii. W galerii spotkałam Klaudię. Razem z nią wybraliśmy się na zakupy. Po 2 godzinach w galerii ruszyłam w stronę domu. Już się ściemniało. Szłam z zakupami jak najdłużej. Nagle ktoś złapał mnie za boki. Odwróciłam się i walnęłam prosto w twarz
- Nie takiego powitania się spodziewałem. - powiedział ze śmiechem chłopak, którego uderzyłam
- Przepraszam, ale nie wiedziałam. A tak w ogóle to co wy tu robicie? - zapytałam
- Książkę przyjechałem oddać, a tamten do towarzystwa. - zaśmiał się Zatorski
- Ale miasto jest duże nie każdy się tu zna, więc jak wy tu byście mnie znaleźli? - zapytałam
- Właśnie jechaliśmy do redakcji, w której pracujesz. Pewnie by tam dali nam twój adres. - powiedział Kłos
- Dobra, jak już tu jesteście, to zawieście mnie do domu. - zaśmiałam się
- O. Jaka wygodnisia - zaczął się śmiać zbliżający się w naszą stronę Wrona.
- No i oczywiście zapraszam was na kawę . - powiedziałam i ruszyliśmy w stronę samochodu. Powiedziałam chłopakom jak dojechać, a oni i tak się zgubili. Po dojechaniu zaprosiłam ich na kawę. Weszliśmy do domu. W domu mama z tatą szykowali się na kolację do znajomych, a Maciek korzystając z okazji siedział przed telewizorem.
- Mamoo... Gości mamy. -  krzyknęłam rozbierając buty i kurtkę.
- A kto taki nas odwiedził? - mama weszła na korytarz zapinając drugi kolczyk
- To jest Karol, Paweł i... - zapomniałam imienia Wrony
- Andrzej miło mi. - powiedział Wrona witając się z moją mamą
- Tak właśnie Andrzej - dodałam - No to wchodźcie dalej. - powiedziałam i wskazałam ręką do salonu. Chłopaki posłusznie przeszli w skazane miejsce. Siatkarze przywitali się z Maćkiem. Poszłam do kuchni wstawić wodę na kawę. Wyjęłam z szafki ciastka i ułożyłam je na talerzyku. Zasypałam kawę do szklanek i zalałam ukropem. Szybkim ruchem odwróciłam z talerzem z ciastkami, żeby ustawić je na tacy. Niespodziewanie przede mną wyrósł Kłos. Przestraszyłam się, że wszystkie ciastka wypadły mi z rąk. Zaczęliśmy się śmiać. Siatkarz pomógł mi pozbierać ciastka
- To będzie bez ciastek. - odpowiedziałam i odstawiłam talerz na blacie
- Jak to bez? - zapytał i wziął z talerzyka ciastko i cały talerzyk.
- A tak w ogóle to potrzebujesz coś? - zapytałam biorąc tacę
- Musimy pogadać - powiedział poważniejszym głosem
- Zaniosę im kawę. Maciek się nimi zajmie i za chwilę przyjdę. - powiedziałam i wzięłam tackę. Zaniosłam chłopakom kawę i powróciłam do Kłosa
- No to słucham. - powiedziałam i usiadłam na przeciwko mnie
- Tak naprawdę to ta książka była tylko pretekstem- zaczął
- Domyśliłam się - powiedziałam i wzięłam łyk gorącego napoju
- Chodzi o ten całus. Może dla ciebie to nic nie znaczy, ale ja chyba... - nagle mu przerwałam
- Co ty tu robisz? - zapytałam widząc naszego atakującego
- No bo Piotrek ma ci coś do powiedzenia - powiedział Bartman. Piotr Nowakowski wszedł do kuchni.
- Jak wy tu trafiliście? - zapytałam
- facebook... - powiedział z ironią Zbyszek
- Ale na facebook'u nie  ma adresu - powiedziałam
- Twoja przyjaciółka nam powiedziała - wyjaśnił Piotrek
- No to ja was słucham - wstałam wstwić wodę na kawę dla siatkarzy
- Ale w cztery oczy - powiedział środkujący
- No to będzie w sześć... - powiedziałam
- Nie, bo ja też będę i będzie w osiem - zaśmiał się Zibi. Wstałam zalałam kawę i podałam Piotrkowi i Zbyszkowi.
- Więc? - powiedziałam siadając
- To ja zacznę - powiedział Bartman - Piotrek się w tobie zabujał - powiedział atakujący tak jak dzieciak z gimnazjum. Nagle do kuchni przyszedł Zatorski
- Ej, przecież Karol się w niej kocha - powiedział. Nie wiedziałam co im odpowiedzieć. Po prostu prychnęłam śmichem.
- I z czego się śmiejesz. - zapytał Zibi
- Normalnie jak w filmie. Ja wam powiem tak: niedawno rozstałam się z chłopakiem i nie planuje się w najbliższym czasie wiązać z nikim.  - powiedziałam
- To co zakonnica? - zaśmiał się Zatorski
- Tak, zakonnica. - odpowiedziałam ze śmiechem. Poszliśmy wszyscy do salonu. Maciek zaczął opowiadać chłopakom, że i on chce być siattkarzem. Chłopaki zaczeli mu tłumaczyć w jakim klubie najlepiej zacząć. Zrobiło się późno, a mnie znudziło słuchanie o tym. Nie wiem kiedy usnęłam. Obudziłam się, jak ktoś delikatnie kładł mnie do łóżka. Otworzyłam oczy
- Śpij, śpij. To tylko ja. - powiedział Pit, który nakrywał mnie koudrą. Zamknęłam oczy i nagle zarwałam się z łóżka
- Że kto? - krzyknęłam.
___________________________________________________________________________________
Witajcie! ;D
Nie wiem co ja mam napisać ;D Może to, że u mnie była piękna pogoda xD a u Was?
Trzymajcie:
http://ask.fm/pauluska98
Pozdrawia <3

1 komentarz: