poniedziałek, 11 listopada 2013

ROZDZIAŁ 15

W Rzeszowie byliśmy o 12.30. Pojechaliśmy do restauracji na obiad. Zajęliśmy stolik i zamówiliśmy posiłek. Podczas jedzenia chłopaki dyskutowali o przeróżnych rzeczach. Po obiedzie pojechaliśmy na Podpromie. Na halę dojechaliśmy o  13.30. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się do recepcji
- Dzień dobry. - powiedziałam do pani za wielkim biurkiem
- Witam. W czymś pomóc? - zapytała
- Czy pan Kowal jest u siebie?
- Akurat ma trening. - powiedziała przeglądając plan - Proszę poczekać w tamtym miejscu. - skierowała nas do jakiejś stołówki. Usiedliśmy we trójkę przy stoliku i poprosiliśmy o kawę. Pani szybko podała nam kawę i '' promocyjne'' ciastko. Moje ciasto zjadł Maciek.
- Idziemy na małą wycieczkę po obiekcie? - zapytał mój brat
- Ciekawie czy gdziekolwiek nas wpuszczą. - powiedziałam
- Ale jak nie pójdziemy to się nie dowiemy. - powiedział Tomek i wraz z Maćkiem wyszli ze stołówki. Zapłaciłam za nas i poszłam za nimi. Chłopaki powędrowali do wielkich drzwi. Przed nimi stał ochroniarz
- Nie możecie tam wejść. To trening zamknięty. - powiedział zagradzając nam drogę.
- Mnie wysłali, żeby pana zawołać, bo tam pani....- Tomek nie wiedział co powiedzieć
- Pani Kóźniak? - przerwał mu ochroniarz
- Tak, pani Kóźniak pana woła. - powiedział. Ochroniarz nam uwierzył i poszedł
- Będziemy mieli przejebane. - powiedziałam. Weszliśmy do środka, a tam piłki dosłownie latały po całej hali. Usiedliśmy na trybunach. Zauważył nas Ignaczak
- Monika?! - zapytał przerywając grę. Wszyscy spojrzeli na nas.
- Podejdźcie. - skazał na nas Kowal. podeszliśmy do niego
- Przepraszam. To moja wina. - powiedział Maciek
- Dobrze się składa, że tu jesteście, ale kto was wpuścił? - zapytał zdziwiony
- Powiedzieliśmy ochroniarzowi, że pani... - zapomniałam nazwiska
- Kóźniak? - zapytał Ignaczak
- Tak, że pani Kóźniak go woła- wyjaśniłam
- A, pewnie Wojtek stoi. On ma słabość do Kóźniakowej. - powiedział ironicznie Ignaczak
- To może ja was przedstawie. - powiedział Kowal - To jest pani Monika Woźniak, a to pan Tomek Zalewski. Jak podpiszą kontrakt to będą tu nowymi pracownikami. - wyjaśnił - A ja jestem Andrzej Kowal - podał nam dłoń
- Monika - uścisnęłam jego dłoń
- Tomek. - zrobił dokładnie to co ja.
- A ja jestem Maciek i bym bardzo chciał być siatkarzem - powiedział ironicznie Maciek
- Witaj Maćku, ale to nie jest takie proste. - powiedział Kowal - Usiądźcie na razie, a ja się zajmę do końca treningiem. - powiedział, a my posłusznie zajęliśmy miejsce na trybunach.
- Hej młody może chcesz spróbować? - zapytał Kosok
- Oczywiście. - Maciek wstał i rzucił bluzę na moje kolana. Poszedł razem z Kosokiem i stanął na miejscu zagrywającego. Nie źle sobie radził z doświadczonymi siatkarzami. Nie pograł sobie długo, bo siatkarze po paru zagrywkach ruszyli do szatni.
 - Chodźcie za mną. - powiedział Kowal. poszliśmy za nim. Weszliśmy do jego pokoju i usiedliśmy przed biurkiem. Wyjęłam z torby swoje papiery i podałam mu. Kowal przejrzał moje papiery i podał mi je
- Coś nie tak? - zapytałam
- Nie, wszystko jest ok. Zgadza się pani na tą pracę? - zapytał
- Tak, oczywiście.To od kiedy mogę zaczynać i gdzie mam zamieszkać?
- Podpisz tu i trzymaj klucze. Masz tydzień na przeprowadzenie się i za tydzień zaczynasz. - powiedział i podał mi klucze.
- Dziękuję. To do zobaczenia. - powiedziałam
- Do widzenia. -odpowiedział. Wyszłam z gabinetu. Tomek jeszcze został. Poszłam do Maćka, który rozmawiał z Nowakowskim przed halą. Poszłam do samochodu nie zwracając  na nich uwagi. Wsiadłam do samochodu. Przyszedł do mnie Piotrek z Maćkiem
- Witam. - powiedział Piotrek siadając koło mnie.
- Coś konkretnie chcesz? Bo zaraz przyjdzie Tomek i jedziemy zobaczyć mieszkania. - powiedziałam
- Odwieziesz mnie? - zapytał
- A gdzie? -
- Na ulice Nową 4. - powiedział,a ja sobie uświadomiłam, że mieszkam na tej samej ulicy i w tym samym budynku
- Tak. Akurat po drodze. - powiedziałam i do samochodu wszedł Tomek. - Gdzie zawieść? - zapytałam
- Na Nową 4 - powiedział - A ty gdzie masz? - zapytał
- Tam gdzie ty. Tylko inne mieszkania.-  uśmiechnęłam się i ruszyłam w drogę. Włączyłam GPS, bo nie wiedziałam jak tam dojechać '' Za 3 metry skręć w prawo... Na światłach skręć w lewo...''. Piotrek się wkurzył na sprzęt i go wyłączył
- Jedź prosto. Później w prawo i jesteś na miejscu. Ten GPS prowadzi cię przez samo centrum. - powiedział. Pojechałam we wskazanym kierunku. Po dojechaniu weszliśmy do budynku. Przed budynkiem na ławce siedział miły dozorca.
- Dzień dobry. - powiedział ściągając czapkę
- Dzień dobry. Jak tam dzień miną? - zapytał Piotrek
- A dobrze, dobrze. Dziś spokojnie. Dzieciaki nie palą po kątach. - zaśmiał się
- A to dobrze. Miłego dnia. - powiedział Piotrek. Pożegnaliśmy się z dozorca i ruszyliśmy do windy. Wcisnęłam przycisk z numerem 2. Wjechaliśmy na piętro i ruszyłam z Maćkiem do mojego mieszkania. Za mną poszedł Piotrek.
- A ty czemu nie do siebie? - zapytałam
- Jak by ci tu powiedzieć...  Ja wybrałem to mieszkanie specjalnie dla ciebie koło mnie. - powiedział dumny z siebie - Więc witam sąsiadeczkę. - powiedział i poszedł do siebie. Przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam drzwi. Mieszkanie było umeblowane. Weszłam do salonu. W oczy się rzucał duża komoda na której stał telewizor. Stała też kanapa, dwa fotele, szklany stolik i szafka na książki i różne. Rzuciłam torebkę na fotel, a klucze na stolik. Weszłam do sypialni. Stało tam duże łóżko, szafka nocna i drzwi do garderoby. Otworzyłam drzwi. Garderoba nie była za duża, ale śmiało tam zmieszczę swoje wszystkie rzeczy. Podeszłam do wyjścia na balkon. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Rozejrzałam się po okolicy. Było cudownie. Poszłam do kuchni. Kuchnia też była umeblowana. Tak zajęłam się mieszkaniem, że zapomniałam o Maćku. Nigdzie go nie było. Wysłałam mu sms'a. Odpisał, że jest u Piotrka. Wzięłam torbę i zamknęłam mieszkanie. Zapukałam do drzwi obok. Otworzył Piotrek
- Zawołaj Maćka. - powiedziałam
- wejdź. - odpowiedział Piotrek. Weszłam do środka. Maciek siedział przed laptopem Piotrka
- Maciek. Jedziemy już. - powiedziałam wchodząc
- Zaraz. - odpowiedział
- I po co mu pokazałeś, że masz te gry? - zapytałam. Piotrek zaczął się śmiać
- Nic na to nie poradzę. - odpowiedział
- Zabierz mu tego laptopa. - powiedziałam. Piotrek posłusznie zabrał laptop. Pożegnaliśmy się ze środkującym i poszliśmy do samochodu. Przy samochodzie już na nas czekał Tomek. Wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu.
___________________________________________________________________________________
Witaaajcie ! :D
To może ja zacznę tak :) Wczoraj będąc na spacerze zobaczyłam fajną chmurę w kształcie siatkarza, który atakuje piłkę, a tą piłką był księżyc :D Wyglądało to wspaniale :D Niestety nie mam zdjęcia :)
Pozdrawiam :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz