czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 14

- Monika! Monika! Wstawaj! Jedziemy już! - potrząchał moim ramieniem Tomek.
- Która jest godzina? - zapytałam
- 10.30 - odpowiedział
- Daj mi 30 minut i będę gotowa. - odpowiedziałam. Tomek wyszedł z mojego pokoju, a ja szybko wstałam. Powlokłam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Założyłam szare rurki, białą bokserkę i czarną bluzę z kapturem. Zrobiłam naturalny makijaż, a włosy spięłam w niedbałego koka. Wyszłam z łazienki i założyłam trampki. Wzięłam popakowałam swoje wszystkie rzeczy i z walizką i torbą poszłam do pokoju Tomka. Poszliśmy do recepcji i oddaliśmy klucze. Wyszliśmy z hotelu i poszliśmy do samochodu. Tomek chyba był na mnie obrażony, bo pół drogi się nie odzywał.
- Zły jesteś na mnie za coś? - zapytałam - Jak chcesz to mogę kierować. - dodałam
- Nie o to chodzi. - powiedział. Dalej zapadła głupia cisza. Tomek włączył radio. W końcu dojechaliśmy do domu. Wypakowałam swoją walizkę i wzięłam torbę.
- Nie zapomnij, ze dziś o 18.30 u szefa. - dodał i odjechał. Weszłam do domu. Maciek siedział z laptopem na kolanach w salonie. Przywitałam się z nim i poszłam do pokoju. Wyjęłam swoje rzeczy. Zeszłam na dół do kuchni i podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej butelkę z wodą i poszłam do salonu. Usiadłam na fotelu i włączyłam telewizję. Mój brat zawsze by mi dokuczał i był by weselszy. Siedział smutny przed laptopem. Hello! Ludzie! Brata mi podmienili! Wzięłam łyk wody i spojrzałam na Maćka. Nie mogłam patrzyć na takiego ''smutasa''. Wyłączyłam telewizję
- Maciek, co się stało? - zapytałam
- Szkoda gadać. - zignorował mnie i nadal coś przeglądał w laptopie. Zabrałam mu laptopa i odłorzyłam na stolik
- Mów. - powiedziałam
- Klaudia ze mną zerwała. - powiedział. Usiadłam koło niego i objęłam go ramieniem
- Oj, braciszku. Nie smutaj będzie dobrze. - odpowiedziałam
- Ehee...- powiedział i położył swoją głow na moim ramieniu.
- Dobra. Która jest godzina? - zapytałam
- 14. A co? - zapytał.
- Pójdziemy na halę i  wyładujesz swoje emocje na piłce. - odpowiedziałam
- To czekaj wezmę torbę i spakuję rzeczy na trening. - powiedział i ruszył na górę. Poszłam też do swojego pokoju i wzięłam spakowałam leginsy i długą, luźną koszulkę z Garfildem. Zeszłam na dół i wzięłam dokumenty i kluczyki. Maciek już siedział w samochodzie. Ruszyłam w stronę hali. Po dojechaniu poszłam do pani z recepcji i podpisałam się w zeszycie. Poszłam do szatni. Przebrałam się i poszłam na halę. Maciek już sie rozgrzewał. Na szczęśćie nie byliśmy sami. Byli tam znajomi ze szkoły Maćka. Zagraliśmy mecz z dobrym wynikiem dla drużyny Maćka. Mój brat naprawdę dobrze gra w siatkówkę. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę i załatwić mu fachową rozmowę i może grę z ''fachowcami''. Poszłam pod prysznic i ubrałam się. Wyszłam z hali i czekałam na Maćka w samochodzie. On szedł wesoły ze swoimi znajomymi. Kiedy Maciek przyszedł ruszyłam do domu. Była godzina 17.55 Więc szybko dojechaliśmy do domu. Wzięłam tylko swoją torbę i pojechałam do redakcji. Pod budynkiem spotkałam Tomka. Razem poszliśmy do środka. Zapukał do drzwi szefa i otworzył je. Weszłam do środka, a za mną wszedł Tomek. Przewitaliśmy się z panem Wasilewskim. Usiedliśmy przed jego biurkiem.
- Więc coś nie tak z moją pracą? - zapytałam
- Nie, właśnie o to chodzi, że chcemy żeby się pani rozwijała i pewien klub siatkarski prosił o kontakt z panią. - zaczął
- Ale co ja mam z tym wspólnego? - zapytał Tomek przerywając wypowiedź pana Michała
- Robicie razem, wiec chcą was oboje. - powiedział - Tylko żal mi was przekazać innym, no ale nie mogę wam zabraniać rozwijać się. Pamiętajcie, że możecie tu wrócić. - powiedział
- A jaki to klub? - zapytałam
- Asseco Ressovia Rzeszów. - powiedział - Więc zgodziłem  się na '' wymianę''. To znaczy oni nam dają dwóch swoich stażystów, a ja im daje was. A i jeszcze jedno. Tam będziecie już pracować z kamerą. - powiedział
- I my się mamy zgodzić? - zapytał Tomek
- Jak chcecie. Ale to zależy od was. - powiedzial
- Ja się zgadzam. Tylko od kiedy? I czy mieszkania są załawione? - zapytałam
- Za tydzień macie być w Rzeszowie. A mieszkania załatwia trener Kowal.- odpowiedział
- Czyli zostało mi tylko pożegnać się i obiecuję, że jak mi tam nie wyjdzie to powrócę - powiedziałam wstając
- Mam taką nadzieję. - odpowiedział i uścisną moją dłoń
- Do widzenia. - odpowiedziałam, a Tomek został w gabincie. Poszłam do samochodu. W samochodzie ucieszyłam się jak dziecko. Ruszyłam w stronę domu. Weszłam do domu i rzuciłam klucze od samochodu na szafkę. Poszłam do salonu. Rodzice i Maciek jedli już kolację. Usiadłam przy stole. Podczas kolacji opowiedziałam rodzicom o nowej pracy. Mamie się to nie spodobało, bo musze się wyprowadzić, ale musi się w końcu przyzwyczaić, że nie będę cały czas tu mieszkać. Po kolacji pomogłam posprzątać i poszłam do siebie na góre. Wzięłam laptopa i zalogowałam sie na fb. Na fejsie siedział Tomek i wysłał mi numer do trenera Ressovi, bo zapomniałam wziąć. Kazał mi też jak najszybciej do niego zadzwonić. Było 19.30 więc postanowiłam zadzwonić. Wybrałam numer
- Hallo. - w słuchawcie usłyszałam głos mężczyzny
- Pan Andrzej Kowal? - zapytałam
- Tak, a kto mówi?- zapytał
- Monika Woźniak. Dzwonię do pana w sprawie pracy, o której mówił pan Wasilewski. - powiedziałam
- A tak. Jednak się pani zgadza? - zapytał
- Tak, a kiedy mam zacząć? - zapytałam
- To nie jest sprawa na telefon. Może pani jutro przyjechać? -
- Oczywiście. Więc jutro na Podpromiu? - zapytałam
- Tak. Niech pani przyjedzie na godzinę 14. - powiedział
- Dobrze. Do zobaczenia jutro. - pożegnałam się. Od razu do Tomka. Miał jutro też przyjechać, więc jedzie ze mną. Rozłączyąłm się. Wzięłam piżamy i poszłam się umyć. Kiedy wyszłam z łazienki poszłam do swojego pokoju. Wzięłam książkę i zacżęłam ją czytać. W połowie czytania usnęłam. Następnego dnia wstałam rano. Wyjęłam z szafy miętowe rurki  i biłą bluzkę. Poszłam do łazienki. Umyłam zęby i ubrałam się. Włosy spięłam we francuza i zrobiłam sobie makijaż taki jak zawykle.Wyszłam z łazienki i spotkałam Maćka
- Mogę z tobą jechać? - zapytał
- Oki. - odpowiedziałam i zeszłam na dół. Wzięłam musli i sok pomarańczowy. Kiedy skończyłam śniadanie poszłam na górę. Spakowałam swoje papiery z pracy i ze szkoły. Wzięłam torbę i poszłam do pokoju brata
- Gotowy? - zapytałam
- No już tylko jescze wezmę telefon. - powiedział
- Czekam w samochodzie. - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Założyłam baletki i płaszczyk. Wzięłam torbę i kluczyki i poszłam do samochodu. Po chwili przyszedł Maciek. Pojechaliśmy po Tomka i ruszyliśmy do Rzeszowa.

____________________________________________________________________________________
I tak oto z nudów dodaję nowy rozdział :)))
Pozdrawiam :*

1 komentarz:

  1. Ja też tak chce !!!! Ciekawe co to się wyrabiać będzie w tym Rzeszowie ;)

    OdpowiedzUsuń