Tydzień miną szybko. Zanim się obejrzałam musiałam znów jechać do pracy. Tym razem mieliśmy jechać na mecz do Bełchatowa. W tym spotkaniu Skra zmierzy się z mistrzem Polski - Ressovią. Wraz z Tomkiem wyjechaliśmy z rana. Podróż, o dziwo minęła szybko. Zajęliśmy miejsce na parkingu i poszliśmy do hotelu. Hotel mieścił się zaledwie trzy ulice od hali. Recepcjonalistka podała nam klucze. Poszliśmy z Tomkiem do swoich pokoi. Rzuciłam walizkę przy łóżku i wyszłam na balkon. Z balkonu było widać przepiękną panoramę Bełchatowa. Chociaż, że był to już początek października i pogoda nie dawała za wygraną z wiatrem i brzydką aura, Bełchatów i tak był przepiękny. Zamknęłam balkon i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam ciuchy. Rozpuściłam włosy i zrobiłam makijaż. Miałam mało czasu, więc szybko schowałam tableta i dyktafon do torby. Mecz miał rozpocząć się o 17, a my na hali mamy być o 13, czyli za 15 minut. Pobiegłam do pokoju Tomka. Tomek akurat wychodził. Poszliśmy do samochodu i zajechaliśmy pod hale. Na hele właśnie podjechał autokar z zawodnikami Sovi. Pierwszy wysiadał kapitan, Akhrem. Większość dziennikarzy zajęło go jako pierwszego. Postanowiłam pójść do niego później. Drugi wysiadł Ignaczak. Szybko podbiegłam
- Dzień dobry. Czy mogę zadać parę pytań? - zapytałam podchodząc do Ignaczaka
- O, cześć. Jasne. - powiedział. Włączyłam dyktafon. Zadałam parę pytań dotyczących dzisiejszego meczu i podeszłam do następnego siatkarza. Kiedy skończyłam weszłam do środka hali. Poszłam do dużego pomieszczenia. Usiadłam przed stolikiem i podeszła do mnie jakaś pani.
- Coś pani chce zamówić? - zapytała
- To poproszę wodę cytrynową niegazowaną - powiedziałam i uśmiechnęłam się. Kelnerka zanotowała i odeszła. Po chwili przyniosła moje zamówienie. Podłączyłam dyktafon do tableta i zrzuciłam materiały. Szybko je opracowałam, bo było ich mało. Wysłałam materiały do redakcji i po chwili pojawiłt się na stronie internetowej. Do meczu było jeszcze sporo czasu. Do mnie przyszedł Tomek. Usiadł obok mnie i zamówił to co ja.
- Widziałem, że już materiały wysłałaś. - powiedział
- Tak. Nudziło mi się, a tak w ogóle to przedmeczowe wywiady. - uśmiechnęłam się
- Masz racje. Zaraz też wyśle. - powiedział. Podszedł do nas jeden z siatkarzy Sovi.
- Mogę na słówko? - zapytał Piotrek, podchodząc do mnie
- Ok. - powiedziałam i poszłam
- Czemu mnie unikasz? - zapytał, kiedy odeszliśmy od stolika
- Ale jak to? -
- Wysłałaś swojego kolegę zamiast sama podejść...
- Musimy dzielić się pracą. Przecież ja sama laurów nie mogę zbierać - przerwałam mu - Powinieneś iść do szatni. - powiedziałam i poszłam do Tomka. Siedzieliśmy w ciszy. Tomek opracowywał materiały, a ja skorzystałam z wolnej chwili i weszłam na fb.Przejrzałam facebook'a i wylogowałam się. Spojrzałam na zegarek, który wisiał na ścianie.
- Tomek, idziemy? - zapytałam
- A która godzina? -
- 16.25
- To idziemy. - powiedział. Zapłaciliśmy za swoje zamówienia i poszliśmy. Dwóch dużych panów sprawdzało wejściówki. Pokazaliśmy im wejściówki i wpuścili nas do środka. Zajęliśmy miejsce. Nagle zadzwonił telefon.
- Hallo - powiedziałam kiedy wygrzebałam go z torby
- No, cześć. Spójrz na 4 rząd. - powiedziała Gośka. Rozejrzałam się wokół. Zobaczyłam Gośkę i Olka jak machali do mnie. Uśmiechnęłam się i odmachałam im.
- Co wy tu robicie? - zapytałam
- Przyjechaliśmy na mecz. - odpowiedziała
- Wiesz co, sorki ale muszę kończyć. Ja zostaję tu do jutra to może po meczu się spotkamy? - zapytałam
- Ok. - Odpowiedziała Gośka i rozłączyła się. Siatkarze zaczęli rozgrzewkę. Nowakowski popatrzył w moją stronę i puścił mi oczko. Uśmiechnęłam się i rozejrzałam się wokoło.
- To raczej do ciebie. - powiedział Tomek śmiejąc się ze mnie
- Nie prawda. To może do tamtej ładnej blondynki. - zaśmiałam się.
- Eeetam... Brzydka. - powiedział - Ale za to tamta brunetka jest ładna. - wskazał palcem na Gośkę.
- Zajęta. - powiedziałam uśmiechając się.
- Kto wygra? - zapytał
- Skra. - odpowiedziałam dumnie.
- Zakład? -
- Okej. - odpowiedziałam. Pierwsza szóstka rzeszowska wbiegła na parkiet: Nowakowski, Kosok, Akhrem, Grzyb, Drzyzga, Perłowski i oczywiście libro Ignaczak. Następnie na parkiet boiska wbiegła szóstka z Bełchatowa: Kłos, Wlazły, Koistra, Muzaj, Wrona, Pliński i libero Zatorski. Chłopaki wbiegając rzucali piłkami. Karol rzucił piłkę do mnie. Złapałam ją
- Szczęściara - powiedział Tomek
- A chcesz? - zapytałam podając mu piłkę
- O, dzięki. - odpowiedział. Mecz się zaczął. Pierwszy set dla gospodarzy, ale w drugim secie wybiła się Sovia. Na zmianę wygrywali, aż do piątego seta. W ostatnim secie było wiele nieporozumień sędziów. Jednak wygrała Skra. Na trybuny weszła duża żółta flaga z pszczołą, a pszczółka bełchatowiańska szalała na boisku. Wszyscy kibice śpiewali z radością ''Mamy żółte serca...''. MPV otrzymał młody zawodnik - Muzaj.
- Wygrałam.- podskoczyłam z radości.
___________________________________________________________________________________
Hejo! :D
A taki króciutki łapcie ;D
Pozdrawiam :*
Lepiej gdyby wygrała Sovia :) A piłkę to chciała bym od Mateusza :P
OdpowiedzUsuń