środa, 25 września 2013

ROZDZIAŁ 6

Obudziłam się z rana. Olek z Gośką jeszcze spali. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Później ubrałam się w rurki i białą bokserkę. Poszłam do kuchni i zrobiłam kanapki na śniadanie, i herbatę. Po chwili przyszli do kuchni. Zjedli śniadanie, ogarnęli się trochę i poszli. Zostałam sama w domu. Posprzątałam i poszłam na górę. Wyjęłam z szafy leginsy i tunikę. Ubrałam się w to i założyłam na to narzutkę. Włosy spięłam w koka i pomalowałam się. Schowałam teczkę do torby i zeszłam na dół. Założyłam baleriny i zamknęłam dom na klucz. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do redakcji. Po 30 minutach dojechałam na miejsce.  Wyszłam z samochodu. Zaczął deszcz padać, więc zaczęłam biec w kierunku wejścia. Drzwi otworzył mi jakiś facet. Weszłam do środka i podziękowałam mu. Przywitałam się z panią z recepcji i ruszyłam na górę do pana Wasilewskiego. Zapukałam i weszłam do pokoju.
- O. Pani Monika. Jak miło panią widzieć. - zaczął pan Michał.
- Tak, tak. Ja też się ciesze, że pana widzę. Ale teraz do rzeczy. Przyniosłam materiały. - powiedziałam i położyłam teczkę na biurku.
- Jaka pani szybka. - powiedział i otworzył teczkę. Zaczął przeglądać materiały - No dobrze z tym sobie pani poradziła. To teraz może pani zechce pojechać na mecz? - zapytał.
- Na mecz? Jestem w szoku. - powiedziałam
- To może pani jechać, czy mam wysłać Tomka? - zapytał
- Dobrze pojadę. To może ze mną ten Tomek pojedzie? - powiedziałam
- Ja go zawołam. - powiedział i chwycił słuchawkę. Po chwili przyszedł wysoki, młody chłopak
- Wołał mnie pan. - powiedział wchodząc do środka
- To jest Monika. Pojedziesz z nią na mecz? - zapytał
- Tak, jasne. - odpowiedział mężczyzna
- Więc jest wszystko jasne. Jedzie pani z Tomkiem. Szczegółów dowiecie się dzień przed wyjazdem.  Możecie iść- powiedział. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z pokoju.
- Monika - przedstawiłam się chłopakowi
- Tomek. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze pracowało. - powiedział podając mi dłoń
- Też mam taka nadzieję.
-Więc w razie pytań możesz zadzwonić pod ten numer - powiedział i wyjął karteczkę na, której zanotował swój numer telefonu .
- Dzięki. - odpowiedziałam i podałam mu mój numer. Tomek oprowadził mnie po redakcji. Później pożegnaliśmy się i pojechałam do domu. Kiedy wróciłam do domu wszyscy zasiadali do stołu. Rzuciłam torbę i usiadłam przy stole. Opowiedziałam im o mojej pracy. Rodzice byli zachwyceni, bo na początku byli przeciwko tym żebym została dziennikarką. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać. Kiedy posprzątałam usiadłam koło Maćka, który oglądał telewizję. Zabrałam mu pilot
- Ej no. Ja to oglądam - krzyknął wkurzony
- Oglądałeś - poprawiałam braciszka
- Dzieciaki. Spokój. Ile wy macie lat, żeby się po pilot kłócić? - zapytała mama
- A no racja braciszku. Proszę możesz oglądać - powiedziałam ze śmiechem
- Ooo... Nieee siostrzyczko. Ty na to zasługujesz. - powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
- Nie, to nie. Ja pooglądam - powiedział tato wyrywając mi pilot z rąk. Włączył na jakiś film, to był '' Czterej pancerni i pies''. Od razu Maciek poszedł do swojego pokoju, a ja udałam, że miałam iść do Gośki i wzięłam kurtkę i wyszłam. Założyłam kurtkę i poszłam do parku. Włożyłam słuchawki i usiadłam na mokrej ławce. Siedziałam sama i słuchałam muzyki. Nagle ktoś mnie zaczął zaczepiać
- Słucham? - zapytałam
- A ma pani 5 zł pożyczyć - zapytał jakiś pijak.
- Nie mam przy sobie pieniędzy. - odpowiedziałam i założyłam z powrotem słuchawki. Ten facet nie odstąpywał i znowu zaczął mnie zaczepiać
- Ma pan jakiś problem? - zapytałam lekko zdenerwowana
- No niech pani da te 5 złotych. Dla panienki to nie majątek - powiedział
- Ile razy mam mówić, że pieniędzy nie mam przy sobie? - powiedziałam i znów założyłam słuchawki. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w muzykę. Promienie słońca po deszczu padały prosto na moją twarz. Znowu poczułam szturchanie
- Niech pan jedzie do laryngologa, jak pan nie słyszy - krzyknęłam nie widząc kto obok mnie stoi
- Czemu tak ostro? - zapytał Olek siadając obok mnie
- A sorki. Myślałam, że to znów ten menel - powiedziałam
- Ok spoko. Czemu tak sama siedzisz? - zapytał
- A z kim mam siedzieć? - powiedziałam ze śmiechem - A ty czemu tak sam przez park? -
- No bo... tak jakoś się złożyło.  - powiedział i nagle luną deszcz
- Ja to mam pecha. - powiedziałam i wstałam z ławki - Zapraszam na kawę - powiedziałam i zaczęliśmy biec w kierunku najbliższej kawiarni. Po wejściu do kawiarni zamówiliśmy kawę i ciastko. Nim zjedliśmy i wypiliśmy przestał padać deszcz. Olek odprowadził mnie do domu i pożegnaliśmy się. Weszłam do środka i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łózko i zaczęłam czytać książkę. W połowie czytania zasnęłam. Obudził mnie mój brat, który specjalnie przyszedł. Wygoniłam go z pokoju i poszłam na dół. Za mną poszedł mój brat
- Nudzi ci się, że chodzisz za mną? - zapytałam odwracając się nagle. Maciek się przestraszył, aż dygną do góry. Zaczęłam się śmiać z niego. Poszłam do kuchni. Usiadłam przy stole i zaczęłam bawić się cukrem stojącym przede mną. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. To był pan Wasilewski
- Słucham? - odebrałam telefon
- Pani Moniko. Mam pilną sprawę. Czy pani by mogła przyjechać do biura? - zapytał
- Teraz? - zapytałam
- Tak teraz. I po drodze nich pani weźmie Tomka. - powiedział
- Dobrze za pół godziny. - odpowiedziałam i poszłam na górę. Wzięłam torbę i poszłam. Zadzwoniłam do Tomka i powiedział swój adres. Zajechałam po niego. Razem pojechaliśmy do redakcji. Po dojechaniu wzięłam torbę i ruszyliśmy do budynku. Poszliśmy od razu na górę. Zapukałam i weszliśmy do środka.
- Siadajcie. - powiedział
- To co pan chciał? - zapytałam
- Więc ten mecz jest za 3 dni. Ale wy macie tam jechać jutro. Otwarte treningi i takie tam... - powiedział
- I co w związku z tym? - zapytał Tomek
- Macie jechać i przeprowadzić wywiady. Pokój macie zarezerwowany i wejściówki macie tu. - powiedział i podał nam wejściówki - Możecie iść - powiedział. Wzięliśmy wejściówki i wyszliśmy. Pojechałam odwieść Tomka i ruszyłam do swojego domu. Kiedy przyjechałam rodzice i Maciek byli już po kolacji. Ja nie byłam głodna więc poszłam na górę. Zaszłam do pokoju i wyrzuciłam wszystkie ciuchy z szafy w poszukiwaniu rzeczy na wyjazd. Później próbowałam znaleźć swoją walizkę pod łóżkiem, ale jej tam nie znalazłam. Wyszłam z pokoju
- Mamooo... - krzyknęłam wychylając się za poręcz schodów
- Co się stało? - zapytała mama podchodząc do schodów
- Widziałaś moją walizkę? -
- Po co ci jest? - zapytała zaskoczona
- Jadę na około 5 dni do Łodzi
- Torba powinna stać w pokoju gościnnym za szafą - powiedziała. Poszłam więc do pokoju i wzięłam torbę. Spakowałam wybrane rzeczy, a resztę pochowałam do szafy. W drugą kieszeń spakowałam buty. Do najmniejszej spakowałam tableta i dyktafon. Spakowałam do etui laptopa. Wszystko postawiłam przy biurku. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel. Po kąpieli ubrałam piżamy i umyłam zęby. Następnie wysuszyłam włosy i poszłam do łóżka. Ustawiłam budzik i poszłam spać.
___________________________________________________________________________________
Witam Was ;)
Z góry znów muszę Was przeprosić! PRZEPRASZAM WAS! Po prostu zgubiłam rachubę czasu. Ehh... Jak się wali to wszystko na raz. Interanet mi słabo chodzi ( i cudem to do Was napisałam) i PRZEGRALIŚMY MISTRZOSTWA EUROPY. Nie mam zamiaru tutaj obwiniać Siatkarzy, bo to nie jest ich wina. Wczoraj pokazali naprawdę dużo. Walczyli na boisku o każdy punkt, a po meczu każdy z nas pewnie ocierał łzy. Smutno mi było oglądać wczorajsze studio pomeczowe. Ehh.... Chyba to wszystko, bo nie mogę nic powiedzieć na ten temat.
A TUTAJ MACIE PIOSENKĘ TAKĄ, KTÓRA RACZEJ PASUJE ( NIE DO OPOWIADANIA ;)) :
http://ulub.pl/cBa9bVlPQe/hans-solo-dopoki-jestem-oficjalny-teledysk
Pozdrawiaaaam :**

1 komentarz:

  1. O jacie! Ciekawe co tam bedzie w tej Lodzi? Jak juz wiesz od bardzp dawna czekam nn:* O meczu wypowiadac sie nie bede. Nie wiem co mowil Andrea chlopaka, co zawinlo....a do tego ci parszywi sezonowcy, ktory wypisuja takie cholerstwa pod postami na fb, ze mnie krew zalewa....no dobra skoncze narzekac :) pozdrawiam pa :*

    OdpowiedzUsuń